Osiągnięcie dobrego życia nigdy nie miało być łatwe

Osiągnięcie dobrego życia nigdy nie miało być łatwe

22 wrz 2024 Updated 12 kwi 2026 19 min read Autor: Sean Chan

    Doszedłem do punktu, w którym trudno mi znaleźć temat do napisania, ponieważ przez ostatnie dziesięć lat napisałem już tak wiele. Wszystko, co trzeba było powiedzieć, zostało już powiedziane i myślę, że wszystko, co napiszę więcej, będzie tylko powtórzeniem i odmiennym wyrażeniem tych samych głównych tematów, chyba że naprawdę będę chciał zanudzić ludzi teorią lub skrytykować jakiegoś „praktyka” wygłaszającego bzdury. Ojcostwo jest dla mnie głęboko satysfakcjonujące i dające wiele radości, i poświęciłbym wszystko, by poświęcić swój czas synowi. Znalezienie chwili spokoju, by usiąść, przemyśleć wszystko i pisać, jest dla mnie teraz raczej luksusem.

    Zanim zacznę, muszę wszystkim przypomnieć, że trzeba być kompletnym głupcem, żeby sądzić, że mój Instagram to właściwe miejsce, by mnie poznać. Moje blog jest do tego lepszą platformą, ale nawet tak, nigdy nie poznasz mnie wystarczająco dobrze, chyba że nazwę cię rodziną lub przyjacielem. Więc proszę, nie bądź aroganckim prostakiem i nie myśl, że znasz mnie bardzo dobrze, wiesz, do czego jestem zdolny, z kim się zadaję i jaka będzie moja karma. Proponuję, żebyś martwił się o swoje własne życie i karmę, zwłaszcza jeśli jesteś posiadaczem karty kategorii 4.

    Zawsze będę pisał, bo sprawia mi to przyjemność. Jeśli ktoś uważa, że korzystanie z mojego prawa do wyrażania siebie jest przejawem narcyzmu, proszę, nigdy nie daj mi znać o swoim istnieniu. Mam nadzieję, że zamilkniesz i nigdy więcej nie odezwiesz się do nikogo, by pokazać swoją wypaczoną wersję pokory, i mam nadzieję, że przestaniesz istnieć.

    Inspiracją do napisania tego wpisu jest, cóż, samo życie. To zawsze jest głównym motorem napędowym. Nie ma w tym nic nowego – klienci i ich historie, spostrzeżenia z mojej kariery astrologa, a przede wszystkim ojcostwo, ponieważ jest to dla mnie coś zupełnie nowego i zmieniającego życie. Skłoniło mnie to do wielu przemyśleń na temat życia, ponieważ dosłownie stworzyłem nowe życie wraz z żoną. Historie związane z ojcostwem zostawię na podsumowujący wpis na koniec roku.

    Kilka historii, na które ostatnio natknąłem się

    Jak już wielokrotnie wspominałem, najciekawszym aspektem mojej pracy są ludzie, których spotykam, i historie, które słyszę. Codziennie spotykam nowych ludzi, mam nadzieję, że bez masek, bo naprawdę nie ma nic do ukrycia, gdy astrolog ma twój horoskop. Większość historii, z którymi się spotykam, zawsze będzie miała negatywny wydźwięk, ponieważ astrologia to dziedzina, do której ludzie zwracają się tylko wtedy, gdy coś idzie nie tak. Gdyby ludzie podchodzili do mnie, gdy życie układa się dobrze, wszyscy moi klienci mieliby horoskopy kategorii 1, a ta myśl mnie podnieca.

    Chyba słyszałem już je wszystkie – od tych, które łamią serce, przez te, które budzą zdziwienie, aż po te, które oczywiście doprowadzają do szału. Podzielę się kilkoma najnowszymi historiami:

    • Niepewna siebie emocjonalna pasożytka przechodziła przez metaforyczną śmierć i odrodzenie swoich uczuć i nie mogła się zdecydować, czy zostać ze swoim obecnym chłopakiem, czy z byłym mężem. Niestety, jest też matką.
    • Była sobie pewna idiotka, która uznała, że pożyczenie ponad 80 000 dolarów osobie poznanej w aplikacji randkowej to dobry pomysł, by w końcu zostać poproszoną o bycie „trzecią kołką w kole” i zamieszkanie z obecną dziewczyną tego faceta. Tak, facet chciał mieć dwie dziewczyny.
    • Kobieta, która krzywdzi swojego męża, poprosiła o osobistą konsultację z udziałem męża, aby wykorzystać tę sesję do upokorzenia go i przedstawienia go jako źródło problemu, nie zdając sobie sprawy z tego, że to ona sama stanowi większy problem – typowe, podłe zachowanie osoby z czwartą kategorią w horoskopie, która krzywdzi współmałżonka.
    • Osoba z kategorią 4, u której występuje konfiguracja „Shangguan Jian Guan” oraz spalony Saturn, która ma poczucie, że świat kręci się wokół jej kaprysów i ego, i nie potrafi pojąć, dlaczego wszystko – w tym małżeństwo – podlega własnym zasadom, których należy przestrzegać i szanować.
    • Syn marnotrawny, który udaje, że cierpi na chorobę psychiczną, a jedyne, co robi, to trwonić pieniądze rodziców i wystawiać się na pokaz jako sprytny biznesmen i odnoszący sukcesy przedsiębiorca, by w końcu przepuścić 40 milionów dolarów na nic. Tak, to prawdziwa historia. 40 milionów dolarów poszło na marne ot tak, a jeśli myślisz, że urodzenie się w zamożnej rodzinie automatycznie oznacza dobre życie – to jesteś cholernym nieudacznikiem.
    • U siostry jednego z moich klientów nagle zdiagnozowano raka w czwartym stadium i dano jej dwa lata życia; był to jeden z tych przypadków, w których musiałem wykorzystać swoją wiedzę, aby ustalić rok jej śmierci.
    • Klientka urodziła martwe dziecko, jej świat wywrócił się do góry nogami i wciąż próbuje uporać się z tą stratą.
    • Jedna z moich obserwatorek – nie klientka – przeżyła śmierć swojego ośmiomiesięcznego synka, który zmarł na skutek zespołu nagłej śmierci niemowląt. W wyniku tej tragedii zapytała mnie, kiedy nadejdzie jej czas, by mogła dołączyć do swojego synka. Jako świeżo upieczony ojciec nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak wielki ból musi teraz przeżywać.

    Kiedyś myślałam, że historia o twoim mężu, który zdradzał cię z pokojówką, to już szczyt możliwości, i nigdy nie sądziłam, że w życiu usłyszę takie opowieści. Nawet dla mnie to prawdziwa emocjonalna huśtawka ze względu na różnorodność tematów, osobowości i tragedii, których byłam świadkiem. Oczywiście były też dobre historie – wzruszające opowieści o ludziach, którzy porzucali toksyczne związki, odnajdywali miłość, rzucali pracę, której nienawidzili, i w końcu robili sobie przerwę, by cieszyć się życiem. Ale można by powiedzieć, że te historie nie są tak interesujące, by o nich opowiadać lub podawać je jako przykłady.

    Narodziny mojego syna niewątpliwie sprawiły, że jeszcze bardziej zagłębiam się w refleksję nad życiem, ponieważ gdy witam i świętuję nowe życie, doświadczając nowych emocji i uzdrowienia, obserwuję jednocześnie ludzi przeżywających ogromny smutek, choć nie zrobili nic złego, a także widzę, jak życie niektórych z nich rozpada się z ich własnej winy. Ja również się starzeję, a każdy mijający rok tylko osłabia moje ciało i zbliża mnie o krok do śmierci. Smuci mnie myśl, że pewnego dnia moja żona mnie opuści, a potem my opuścimy naszego syna, ponieważ obecnie nasza trójka jest naprawdę szczęśliwa jako rodzina.

    To naprawdę skłania do refleksji.

    Życie jest niezwykle cenne. Czy nie zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego spośród wszystkich żywych, świadomych istot zamieszkujących Ziemię tylko ludzie – istoty wyższego rzędu – potrafią doświadczać tego, czego doświadczamy? Śnić, zachwycać się, kochać i tworzyć?

    Większość ludzi żyje tak, jakby mieli żyć wiecznie, jakby zawsze mieli więcej czasu na to, co chcą, albo jakby wszystko, co robią, z czasem zostało zapomniane, i jakby mieli dostać drugą szansę. Chcę wszystkim przypomnieć, że nie będziecie mieli więcej czasu ani nie dostaniecie drugiej szansy – umrzecie i w zależności od tego, jak żyliście, odejdziecie albo w spokoju, wiedząc, że dobrze przeżyliście, albo zmagając się z żalem i poczuciem winy z powodu tego, co zrobiliście lub czego nie zrobiliście.

    Mówi się, że w chwili śmierci twoje ego całkowicie znika, a ty stajesz się najczystszym, najbardziej surowym i bezbronnym sobą. Mówi się, że to właśnie wtedy uświadamiasz sobie wszystko, co dobrego i złego uczyniłeś, ponieważ twoje ego zniknęło, i w tej chwili pragniesz być razem ze wszystkimi, gdy masz już odejść. Może nie powinieneś był zdradzać; może powinieneś był podróżować po świecie; może powinieneś był żyć bardziej uczciwie i honorowo; a może nie powinieneś był być taką suką z kategorii 4, żeby nie umierać w samotności.

    Nie wiem, jakie to będzie uczucie w chwili śmierci, ale rozważam tę kwestię w sposób nie makabryczny, a filozoficzny. W końcu to nieuchronne.

    Ale chodzi mi o to: po co robić rzeczy, o których wiesz, że kiedyś się skończą? I dlaczego nie robić rzeczy, których jeszcze nie zrobiłeś, skoro wiesz, że kiedyś się skończą?

    Czasami zastanawiam się, dlaczego ludzie żyją jak degeneraci i decydują się na takie rzeczy jak zadawanie cierpienia, oszukiwanie czy cokolwiek innego. Czy to dlatego, że wiedzą, iż pewnego dnia umrą i wtedy nic już nie będzie miało znaczenia? Jeśli tak jest, to naprawdę, naprawdę mam nadzieję, że reinkarnacja nie istnieje.

    Jesteśmy ludźmi i wszyscy pragniemy tego samego

    O ile nie jesteś jakimś dziwakiem i nie powiesz mi, że dla przyjemności lubisz wkładać sobie kaktusa w tyłek, to nie sądzę, żebym musiał w ogóle o tym dyskutować – chodzi o to, że wszyscy pragniemy tego samego. Po prostu dążymy do tego na różne sposoby, dostosowując się po drodze do zmieniających się czasów.

    Astrologia zachodnia i psychologiczna trafnie to oddaje, opisując dwanaście znaków zodiaku jako nasze potrzeby psychologiczne. Podsumowując treść książki „Astrologia i autentyczna jaźń”:

    • Baran – potrzeba niezależności i rozwijania samoświadomości
    • Byk – potrzeba wykazania się pomysłowością i osiągania konkretnych wyników
    • Bliźnięta – potrzeba komunikowania się i nawiązywania więzi z innymi
    • Rak – potrzeba dawania i otrzymywania emocjonalnego ciepła i poczucia bezpieczeństwa
    • Lew – potrzeba twórczej ekspresji i uznania ze strony innych
    • Panna – potrzeba analizowania, rozróżniania i sprawnego działania
    • Waga – potrzeba nawiązywania relacji z innymi oraz tworzenia harmonii i równowagi
    • Skorpion – potrzeba głębokiego zaangażowania i intensywnych przemian
    • Strzelec – potrzeba odkrywania i poszerzania horyzontów umysłowych i rzeczywistych
    • Koziorożec – potrzeba porządku, organizacji i dyscypliny
    • Wodnik – potrzeba wprowadzania innowacji, bycia oryginalnym i wywoływania zmian społecznych
    • Ryby – potrzeba poświęcenia się marzeniu lub ideałowi

    Chińska astrologia nie przedstawia tego w tak elegancki sposób i oferuje bardziej uproszczoną wersję znaną jako „Pięć Cnót” (五常), jednak wiele osób nadal dostrzega w chińskiej astrologii i metafizyce pewien urok, wynikający z przesądów oraz przekonania, że oferują one pewnego rodzaju skrót.

    Nie ma dla mnie znaczenia, do jakiej rasy czy wyznania ktoś należy. Jesteśmy ludźmi i wszyscy jesteśmy tacy sami. Być może jedyną różnicą jest to, w jaki sposób wyrażamy nasze potrzeby i pragnienia, na co wpływ ma miejsce, w którym żyjemy, i oczywiście kultura.

    Ale nasuwa się pytanie. Jeśli to, czego wszyscy potrzebujemy i pragniemy, jest tak proste, dlaczego dla niektórych wydaje się to tak ulotne i nieosiągalne? Dlaczego jesteś samotny i niekochany? Dlaczego jesteś biedny? Dlaczego cierpisz na słabe zdrowie? Dlaczego nie masz przyjaciół? Dlaczego jesteś bogaty, ale nikt cię nie szanuje? Dlaczego jesteś tak cholernie w kategorii 4?

    Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, podobnie jak astrologia, ale mogę powiedzieć, że jeśli chcesz otworzyć się na astrologię, musisz zaakceptować karmę, a może nawet karmę z poprzednich wcieleń. To oczywiste – możesz przypisywać sobie tyle zasług, ile chcesz za swój świetny wykres BaZi, ale za swój fatalny wykres nie możesz winić nikogo poza sobą samym.

    Istnieje powód, dla którego astrologia działa, niezależnie od tego, czy w nią wierzysz, czy nie, i istnieje powód, dla którego buddyzm nie odrzuca astrologii.

    Dlaczego niektórzy ludzie są uważani za złych? Dlaczego ludzie oszukują? Można by powiedzieć, że w głębi duszy oni również dążą do tego, czego pragnie każdy człowiek, ale sposób, w jaki to wyrażają, nie jest do końca najlepszy i wynika z poważnej nierównowagi. Odwaga przeradza się w przemoc; pragnienie miłości staje się napaścią; potrzeba uznania przeradza się w narcyzm. Każda planeta i każda cnota ma swoją ciemną stronę, gdy dochodzi do skrajności, a arystotelesowska złota środkowa zostaje utracona.

    Zawsze zadaj sobie pytanie, co oznacza dla Ciebie „dobre życie”

    To jedno z pytań, które zawsze staram się sobie zadawać: „Co oznacza dobre życie i jak je osiągnąć?”.

    Już dawno temu podzieliłem się pokrótce kilkoma przemyśleniami w poście na blogu i właśnie zdałem sobie sprawę, że nie dodałem do niego tagu „Warto przeczytać”. Może powinienem to zrobić.

    Nie potrafię czytać w myślach, jak niektórzy „utalentowani” komunikatorzy ze zwierzętami, ale wydaje mi się, że zbyt rzadko zadajemy sobie takie pytania.

    Gdybym spojrzał na to z buddyjskiej perspektywy, być może życie bez cierpienia byłoby wystarczające. Nie będę próbował opisywać, jak uwolnić się od cierpienia – lepiej zapisz się na kurs buddyzmu i zaakceptuj nietrwałość, pustkę oraz lepsze zrozumienie własnego umysłu.

    Potem pojawia się kolejne pytanie.

    Czy astrologia pomaga w położeniu kresu cierpieniu?

    Czy astrologia pomaga w wyzbyciu się cierpienia? Chciałbym w to wierzyć, a jedną z historii, które na zawsze zapamiętam, jest ta z książki „Astrology & The Authentic Self”, w której autorka pyta swoją nauczycielkę, zakonnicę, w jaki sposób buddysta powinien interpretować wykres astrologiczny.

    Astrologia a prawdziwe ja

    Zapytałem ją, co właściwie przedstawia wykres urodzeniowy. Odpowiedziała, że z buddyjskiego punktu widzenia wykres ten jest obrazem naszej podstawowej sytuacji karmicznej w życiu, będącej owocem i wynikiem naszych czynów z poprzednich wcieleń. Jako taki przedstawia nasze ograniczenia i negatywne wzorce emocjonalne, które są źródłem naszego cierpienia. Jednocześnie jednak wykres urodzeniowy jest obrazem tego, jak wyglądalibyśmy jako oświecone istoty, gdybyśmy byli w stanie przekształcić negatywne karmiczne wzorce umysłowe w odpowiadające im cechy mądrości poprzez praktykę medytacyjną i właściwe działanie.

    Większość ludzi uważa wykres astrologiczny za mapę, która pomaga w realizacji pragnień, ale niewielu postrzega go jako przewodnik po drodze do uwolnienia się od cierpienia.

    Mówię to z pełnym przekonaniem: spotkałem najróżniejszych ludzi, słyszałem najróżniejsze historie i rozważałem najróżniejsze punkty widzenia. Widziałem też ludzi na różnych etapach i w różnych fazach życia; widziałem ich w chwilach największej świetności i największego upadku, widziałem, co daje im nadzieję, a co sprawia, że tracą wiarę i czują się całkowicie zagubieni.

    Nie chcę tu brzmieć jak przywódca religijny czy duchowy. Takie sytuacje to po prostu część tej pracy. Porozmawiaj z lekarzem, prawnikiem lub kimkolwiek, kto w ramach swojej pracy ma do czynienia z ludźmi, a prawdopodobnie usłyszysz podobne historie.

    Choć historie te znacznie się od siebie różnią, podstawowa przyczyna cierpienia pozostaje w dużej mierze taka sama.

    Nietrwałość i strata będą nam zawsze towarzyszyć. Już samo to jest jedną z największych i najtrudniejszych lekcji, jakich można się nauczyć, a pogodzenie się z tym może sprawić, że inne lekcje wydadzą się mniej bolesne. Jeśli jednak chodzi o inne, bardziej przyziemne sprawy:

    Niektóre horoskopy nie przewidują związku ani małżeństwa. Jeśli tak właśnie wygląda Twój horoskop, być może nauka, jaką należy z tego wyciągnąć, polega na tym, by nauczyć się czerpać radość z własnego towarzystwa i zdać sobie sprawę, że można być szczęśliwym nawet bez partnera. Być może przypomni Ci to nawet, że trudno się z Tobą dogadać i że dla dobra wszystkich lepiej, żebyś pozostał singlem.

    Być może nauka płynąca z tej sytuacji polega na tym, że nadal jesteś wartościową osobą i zasługujesz na miłość, nawet jeśli nie jesteś bogaty, nie jeździsz sportowym samochodem i nie piastujesz wysokiego stanowiska w firmie.

    Być może nauczka z tego jest taka, że należało wybrać odpowiedniego partnera i poświęcić więcej czasu na budowanie wartościowych relacji.

    Być może nauczysz się, że jeśli nie zadbasz o swoje zdrowie i nie postawisz siebie na pierwszym miejscu, wszystko inne się rozpadnie.

    Być może nauka, jaką należy z tego wyciągnąć, polega na tym, że twoja duchowość jest jedynie odzwierciedleniem twojej choroby psychicznej lub niezdolności do pogodzenia się z przeszłością, ponieważ twój słaby umysł nie potrafi zmierzyć się z rzeczywistością.

    Na świecie żyje 7 miliardów ludzi. Chociaż nasze motywacje, to, co sprawia nam radość, i to, co powoduje nasze cierpienie, mogą przybierać różne formy, to jednak głęboko wierzę, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami, a nasze doświadczenia mogą nie różnić się tak bardzo od siebie.

    Zakończenie cierpienia wydaje się proste – ale tak nie jest

    Wiem, że niektórym może się wydawać, iż to, co napisałem powyżej, brzmi nieco uproszczająco, ponieważ sprawiam wrażenie, jakby pokonanie cierpienia było dziecinnie proste. Proszę, nie zrozumcie mnie źle – to nigdy nie będzie moim przesłaniem i ani razu nie powiedziałem, że droga do dobrego życia lub uwolnienia się od cierpienia jest łatwa.

    Wciąż pamiętam czasy, kiedy byłem młodszy i panował we mnie emocjonalny i psychiczny chaos. Nie miałem pojęcia, kim jestem, po co się urodziłem i na czym polega zdrowe poczucie „ja”. Każdy przechodzi przez taki etap, a niektórzy w nim utknęli.

    Wiem, że to nie jest łatwe. Ale gdybyś chciał mieć łatwe życie, to może powinieneś był poprosić Stwórcę, żeby pozwolił ci odrodzić się jako mucha domowa, która nieustannie żywi się gównem i której tak trudno się pozbyć. To byłoby łatwiejsze.

    Ale jesteś człowiekiem, więc żyj godnie.

    Istnieje buddyjskie powiedzenie: „Cierpienie jest oświeceniem”. Oświecenie przychodzi po cierpieniu i być może trzeba najpierw ogromnie wycierpieć, zanim będzie można doświadczyć, czym jest oświecenie, szczęście i wolność.

    To jak ten toksyczny związek, w którym tkwiłeś przez dziesięć lat, albo to pierwsze „pieprzcie się”, które rzucasz rodzicom, a nawet coś tak prostego jak ta kupka, którą niechętnie wstrzymywałeś przez pięć dni z powodu zaparć. W końcu się z tego wyrwałeś, bo ból był nie do zniesienia.

    Kiedy jest wystarczająco dużo Yin, zaczyna rosnąć Yang i, miejmy nadzieję, osiągasz punkt, w którym Yin i Yang są w równowadze, gdzie możesz zaznać szczęścia, żyjąc w zgodzie ze swoim cierpieniem. Powtórzę, wszystkie te tematy poruszałem już wcześniej.

    https://www.masterseanchan.com/blog/how-to-read-a-bazi-chart-the-right-holistic-way/

    Chcesz cieszyć się pięknem wiosny? W takim razie najpierw musisz przetrwać surową zimę, ponieważ są to cykle i prawa natury, od których nie da się uciec.

    Dobre życie wymaga niezłomnego ducha i nie tylko

    Zajmuję się tym już od około dziesięciu lat i jednym z powracających motywów jest to, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, iż „dobre życie” – niezależnie od tego, jak samemu je zdefiniujemy – wymaga ogromnego wysiłku.

    Mówienie o dobrym życiu przypomina mówienie o przekraczaniu granic. Większość z nas pragnie przekroczyć te granice, ponieważ wszyscy czujemy, że nasze życie mogłoby być lepsze – moglibyśmy być bogatsi, znaleźć idealnego partnera i osiągnąć cokolwiek tylko zechcemy.

    Właściwie poruszałem już ten temat w jednym z moich wpisów na blogu, ale ludzie często myślą, że wysiłek fizyczny i powrót do domu zmęczonym są równoznaczne z wysiłkiem niezbędnym do prowadzenia dobrego życia – ale czy tak naprawdę jest? A może po prostu czujesz się zmęczony, będąc tylko trybikiem w maszynie? Nie mówię tego, by wyśmiewać osoby działające w korporacyjnym świecie. Mówię to, ponieważ jest to jedno z pytań, które zadawałem sobie, gdy sam jeszcze byłem częścią tego świata. Nie zapominajmy, że mówimy tu tylko o karierze i bogactwie. Jeśli chcesz uwzględnić inne aspekty swojego życia, zdasz sobie sprawę, że wymagany wysiłek właśnie wzrósł wykładniczo.

    Jak zbudować wspaniałą karierę, która daje poczucie spełnienia, a jednocześnie cieszyć się szczęśliwym małżeństwem, wartościowymi przyjaźniami, kochającą rodziną i dobrym zdrowiem? To naprawdę wiele rzeczy, o których trzeba pamiętać. Tak, to prawda, ale niestety – po prostu trzeba sobie z tym poradzić, dlatego tak ważne jest, aby wiedzieć, na co i jak poświęcać swój czas i energię.

    Myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy, jak trudno jest wieść dobre życie, i że dobre życie to nie tylko przekraczanie własnych granic, ale także nieustanne dążenie do równowagi, ponieważ z czasem zaczynasz rozumieć, jak wszystko jest ze sobą powiązane i jak wzajemnie na siebie oddziałuje. Nie bez powodu jeden dom w astrologii może symbolizować tak wiele różnych rzeczy, a domy mogą być również domami pochodnymi.

    Stworzenie dobrego życia wymaga o wiele więcej energii i zapału, niż można sobie wyobrazić.

    Nigdy nie wierzyłem, że można traktować różne sfery życia jak odizolowane od siebie obszary i całkowicie je oddzielić. Jeśli w małżeństwie zachowujesz się jak dupek, na pewno pokażesz tę stronę również w pracy. Jeśli twoje zdrowie podupada, nie będziesz w stanie piąć się po szczeblach kariery. A jeśli w prywatnym życiu zachowujesz się jak kompletny idiota, możesz być pewien, że jesteś takim samym idiotą również w miejscach publicznych i w pracy.

    Wmówiono nam, że różne aspekty naszego życia można od siebie oddzielić, bo powinniśmy zachowywać się „profesjonalnie”, ale czy to naprawdę możliwe? Oczywiście, wykonuj pracę, za którą ci płacą, ale jeśli nadal chcesz wierzyć, że twoje życie prywatne nie wpłynie na twoją karierę zawodową, to uważam cię za głupca.

    Dobre życie jest tak trudne, ponieważ czasami nie chodzi tylko o sam wysiłek i próbę, ale o to, z czego się one składają.

    Może spróbujmy spojrzeć na to z astrologicznej perspektywy, aby dokładniej zbadać, co kryje się za wysiłkiem niezbędnym do osiągnięcia dobrego życia. Ponownie, cytując książkę „Astrologia i autentyczna jaźń”:

    • Słońce – podstawowa tożsamość, wola i świadomy cel
    • Księżyc – emocje, uczucia, nawykowe reakcje
    • Merkury – zdolność do myślenia, mówienia, uczenia się i rozumowania
    • Wenus – zdolność do przyciągania tego, co kochamy i cenimy
    • Mars – zdolność do działania i asertywności wynikająca z pragnienia
    • Jowisz – poszukiwanie sensu, prawdy i wartości etycznych
    • Saturn – zdolność do wprowadzania porządku, nadawania kształtu i utrzymywania dyscypliny
    • Uran – wyjątkowa indywidualność i pragnienie wyzwolenia
    • Neptun – zdolność do przekraczania granic skończonej jaźni poprzez zjednoczenie z większą całością
    • Pluton – zdolność do przemiany i odnowy

    Załóżmy, że planety rzeczywiście odzwierciedlają naszą psychikę – a ja głęboko w to wierzę – w takim razie właściwy wysiłek oznacza, że należy wcielać w życie cnoty, które reprezentują te planety. A mając na uwadze, że wszystko jest ze sobą powiązane, jedna nieprawidłowo funkcjonująca lub osłabiona planeta może potencjalnie pociągnąć za sobą całe twoje życie.

    Być może jesteś najmądrzejszą osobą w pomieszczeniu dzięki niezwykle silnemu i korzystnie położonemu Merkuremu, ale każda inna słabo położona planeta może uniemożliwić ci skuteczne wyrażenie tej swojej „merkuryjskiej” strony.

    Możesz być najatrakcyjniejszą osobą w całym kraju dzięki korzystnemu położeniu Wenus, ale możesz też okazać się największym głupkiem, jakiego ktokolwiek spotkał, ponieważ twój Merkury lub Jowisz nie są silne – a mimo to nadal chcesz, by twoje opinie były brane pod uwagę, a nawet udajesz, że odnosisz sukcesy, ponieważ Merkury i Jowisz znajdują się w znaku Lwa.

    Możesz być najmądrzejszą i najbardziej atrakcyjną osobą, ale niekorzystne położenie Saturna i Marsa może oznaczać, że brakuje ci dyscypliny lub nie rozumiesz, dlaczego istnieją prawa i dlaczego należy szanować autorytet i porządek, a także że świat nie kręci się wokół ciebie.

    Załóżmy, że każda planeta w twoim horoskopie ma jakieś problemy; w takim razie jesteś prawdopodobnie posiadaczem horoskopu kategorii 4 i prawdopodobnie osobą, z którą bardzo nieprzyjemnie się przebywa, a gdybym miał trzymać się mojej tradycji sprzed ojcostwa, polegającej na byciu niezwykle bezpośrednim – prawdopodobnie odrażającą, głupią osobą, której nikt nie lubi, na którą nikt nie chce patrzeć i z którą małżeństwo jest prawdziwą zmorą.

    Same w sobie planety, znaki zodiaku i domy są łatwe do zrozumienia. Jednak gdy połączymy je ze sobą, sprawa nabiera zupełnie nowego wymiaru złożoności, ponieważ możemy wtedy określić, w której dziedzinie życia cechy charakterystyczne planet ujawniają się najsilniej. Już samo intelektualne zrozumienie tego wszystkiego jest wystarczająco trudne, nie mówiąc już o tym, by wcielić to w życie i realizować podczas naszego pobytu na Ziemi.

    Trudno znaleźć dobry wykres; trudno osiągnąć dobre życie

    Dobry wykres astrologiczny lub BaZi to rzadkość, co, jak sądzę, jasno pokazała moja dotychczasowa kariera. Wszyscy chcielibyśmy urodzić się z dobrym wykresem, ale wydaje mi się, że często zapominamy, iż wykres jest tak naprawdę jedynie odbiciem naszego charakteru i duszy; bez tych dwóch elementów możemy jedynie marzyć o dobrym życiu lub, co gorsza, zazdrościć innym, którzy je mają.

    A jeśli masz piękny charakter i duszę, nie widzę powodu, dla którego Niebiosa i nasz Stwórca nie mieliby się o ciebie troszczyć właśnie z tego powodu.

    Naprawdę cieszę się z powodu tych, którzy urodzili się z dobrym horoskopem, a każdy astrolog potwierdziłby, że to zasługa dobrej karmy, którą zgromadziliście, i że będziecie inspiracją dla wszystkich. My pozostali może nie mamy dobrych horoskopów, ale wciąż możemy dążyć do tego, by być tacy jak ci, którzy je mają.

    Ale moje główne przesłanie brzmi tak: dobre życie jest niezwykle trudne do osiągnięcia, a wysiłek, jakiego wymaga, to połączenie pracy, mądrości, inteligencji, naturalnego uroku i dyscypliny – niezależnie od tego, jakie cnoty kojarzycie z planetami i żywiołami, których używamy w astrologii. Jeśli macie to w sobie od urodzenia, naprawdę bardzo się z tego cieszę, a jeśli nie, to nie jest to niczyja wina i zawsze można się czegoś nauczyć i dzięki temu się rozwijać.

    Ludzie z dobrym horoskopem prowadzą dobre życie nie dlatego, że mają szczęście, ale dlatego, że po prostu tak się im układa. Dzieje się tak dzięki cnotom, które w sobie noszą, oraz łańcuchowi przyczynowo-skutkowemu wydarzeń, który prowadzi ich w dobre miejsca. Zapracowali na to – i funkcjonują na poziomie, którego ludzie ze średnim lub złym horoskopem nie są w stanie pojąć ani zrozumieć.

    Jeśli to, co dla ciebie jest najlepsze, dla kogoś innego jest najgorsze – to twoje „najlepsze” naprawdę nic nie znaczy.

    – Sean

    Udostępnij
    Sean Chan

    Autor:

    Master Sean Chan

    „Zadaniem astrologa nie jest wróżenie ani dostarczanie rozrywki, lecz pokazywanie ludziom, jak skutecznie żyć”.

    Konsultant ds. chińskiej metafizyki z siedzibą w Singapurze, posiadający ponad 15-letnie doświadczenie i obsługujący ponad 9 000 klientów. Znany ze swojego bezkompromisowego, praktycznego podejścia do BaZi, Feng Shui, Zi Wei Dou Shu i Qi Men Dun Jia.

    Więcej o mnie
    Academy of Astrology

    Przejdź od roli czytelnika do roli praktyka

    Kursy do samodzielnej nauki dotyczące BaZi, Zi Wei Dou Shu i nie tylko — prowadzone tak, jak powinno być.

    Poznaj Akademię
    Obserwuj nas na Instagramie

    Chcesz zgłębić ten temat?

    Twój wykres ma swoją historię

    Czytanie artykułów to dobry początek — ale nic nie zastąpi indywidualnej konsultacji. Przyjrzyjmy się, co tak naprawdę mówi o Tobie Twój wykres BaZi.

    Umów się na konsultację
    lub bądź na bieżąco
    Skip to content