Niekorzystne wykresy BaZi: powrót do tematu tabu

Niekorzystne wykresy BaZi: powrót do tematu tabu

20 wrz 2022 Updated 10 kwi 2026 41 min read Autor: Sean Chan

    Cześć wszystkim,

    Zanim zacznę, chciałbym zaprosić wszystkich, którzy jeszcze nie obserwują mnie na Instagramie, aby to zrobili. Jestem tam teraz znacznie bardziej aktywny i zamieszczam fragmenty przypadków, z którymi się spotkałem, historie klientów (czasem pośrednie opinie) oraz ważne wskazówki dotyczące tego, jak najlepiej podchodzić do chińskiej metafizyki i astrologii w ogóle. 

    Moja strona na Instagramie będzie wyglądać zupełnie inaczej, bo pokazuje tę stronę mnie, której nikt nie widział na moim blogu. Mój blog zawsze będzie miał bardziej poważny charakter, z okazjonalnymi, nieco niekonwencjonalnymi porównaniami, które mają na celu przekazanie jakiejś myśli. Z kolei Instagram, który, jak odkryłam, może być całkiem fajny, to nieocenzurowana wersja tego, jak się wyrażam i co myślę o swojej pracy. Potraktujcie to po prostu jako sposób na odprężenie się i informowanie obserwujących o nowościach.

    Jednym z powodów, dla których tak mocno promuję moją stronę na Instagramie, jest to, że rozważam wycofanie się z wysyłania aktualizacji bloga przez MailChimp i zamiast tego będę publikować je na Instagramie. Nie jestem w stanie pisać na blogu tak często, jak bym chciała, a wielu z moich subskrybentów to osoby, które subskrybują wszystko pod słońcem i nie czyszczą swojej skrzynki odbiorczej, więc to mija się z celem posiadania newslettera. Doszłam do wniosku, że Instagram jest znacznie lepszą platformą do angażowania wszystkich. Wiem, że jestem trochę „powolna”.

    Na pewno nie będę korzystać z TikToka – bo nie mam dekoltu, choć z drugiej strony wydaje mi się, że zaczyna mi się on pojawiać z powodu… tłuszczu! I choć zabrzmi to niepoprawnie politycznie, to jest to platforma, z której korzystają wszyscy „praktycy”, o których nie mam zbyt dobrego zdania, a gdybym miał się tu wyrazić dosadniej, to wręcz gardzę nimi.

    To dla mnie bardzo pracowity miesiąc. Nie wiem, dlaczego w tym miesiącu odnotowałem znaczny wzrost ruchu na stronie. Nie jest on tak ogromny jak w okresie chińskiego Nowego Roku. Jednak ponieważ jest to wzrost niezwiązany z porą roku, osoby odwiedzające moją stronę to prawdopodobnie ludzie szukający porady, więc wskaźniki konwersji i liczba osób zapisujących się na analizę BaZi są znacznie wyższe. Nie robiłem nic innego niż publikowanie nieco więcej postów w mediach społecznościowych, ale dane, które widzę, nie sugerują, że ten wzrost wynika z mediów społecznościowych.

    Będę szczery – w tym miesiącu mam nieco krótszy temperament, być może dlatego, że mam znacznie mniej czasu na odpoczynek i zregenerowanie sił, a może to wina retrogradacji Merkurego. Być może jednak głównym powodem jest to, że ostatnio, w związku ze wzrostem liczby klientów, trafia do mnie mnóstwo naprawdę pokręconych spraw. Te pokręcone sprawy sprawiają, że zaczynam wątpić w ludzkość. Nie da się pojąć, jak dorośli ludzie mogą tak bardzo zepsuć sobie życie i zamiast je poprawić, jeszcze bardziej je pogarszają.

    Nie jestem pewien, co się dzieje. Wygląda na to, że ludzie albo kłamią, twierdząc, że przeczytali mojego bloga przed zgłoszeniem się na analizę BaZi, albo po prostu nie rozumieją tego, co próbuję przekazać. Chciałbym wyjaśnić jedną rzecz: czasami przeczytanie mojego bloga jest ważniejsze niż sama konsultacja. Naprawdę tak uważam, ponieważ samo zlecenie odczytania wykresu niczego nie da, a to powinno być oczywiste.

    Skorzystam z okazji, aby ponownie poruszyć bardzo niewygodny i nieco tabu temat w chińskiej metafizyce: kwestię niekorzystnych wykresów BaZi. Poniżej znajdziecie obszerny wpis na blogu, który napisałem dawno temu, ale sugeruję, abyście najpierw przeczytali ten wpis, zanim wrócicie do starego:

    To, co tu piszę, nie jest niczym nowym, ale to dobry moment, żeby powrócić do niektórych starych tematów, omówić je nieco szerzej i spojrzeć na nie z nowej perspektywy.

    Dlaczego już dawno temu mówiłem o niekorzystnych wykresach BaZi

    Zacząłem zgłębiać BaZi i chińską metafizykę z taką samą naiwnością, z jaką większość ludzi podchodzi do tej dziedziny. Myślałem, że wszystko ułoży się dobrze, o ile tylko moje intencje będą dobre i szczere – tak samo jak każdy uważa, że jego wykres BaZi jest dobry i szczery, dopóki nie spotka mnie.

    Nie miałem pojęcia, że moja przygoda z chińską metafizyką zostanie zepsuta przez osoby, które zaklasyfikowałem do kategorii 4 – co można ogólnie zinterpretować jako osoby z najgorszymi z najgorszych wykresów BaZi. Znamy ich jako toksycznych ludzi, którzy lubią szerzyć swoje nieszczęście i zgorzknienie wśród wszystkich wokół siebie. Mogą to być również osoby, które po prostu nie potrafią uporządkować swojego życia i pogrążają się w coraz większym chaosie. Ich zachowanie i schematy myślowe są patologiczne. Doszło do tego, że zdałem sobie sprawę, iż nie powinienem już przejmować się takimi ludźmi, ponieważ jeśli to zrobię, nie będę w stanie służyć tym, którzy faktycznie mogą skorzystać z BaZi.

    Ktoś kiedyś powiedział mi: być może niektórym ludziom po prostu nie jest dane czerpać korzyści z chińskiej metafizyki czy astrologii. Była to niegdyś święta sztuka przeznaczona dla władców i szlachty. Oczywiście skłaniam się ku tej opinii, ponieważ jest to zgodne z historią i faktami. Właściwe wykorzystanie astrologii może pomóc w umieszczeniu właściwych ludzi na właściwych stanowiskach, tak aby społeczeństwo mogło funkcjonować jak najlepiej i być zarządzane przez kompetentnych, moralnie prawych ludzi. Ale oczywiście z biegiem czasu taka wiedza przedostała się do opinii publicznej i znaleźliśmy się w bałaganie, w którym obecnie tkwimy.

    Astrologia nigdy nie była przeznaczona dla mas, tak samo jak ty chcesz należeć do wąskiego grona osób, które mają torebkę Hermès.

    Nie chodzi o to, że astrologia dyskryminuje. Prawa natury są po prostu prawami natury – bezstronnymi, obiektywnymi i sprawiedliwymi. Twój horoskop doprowadzi cię do tego astrologa, na którego zasługujesz, tak samo jak mój własny horoskop doprowadzi mnie do klientów, na których zasługuję. Astrolodzy i praktycy starają się studiować ją najlepiej, jak potrafią. Mówienie tutaj o dyskryminacji jest nie na miejscu. Jedyną dyskryminacją jest tutaj samodyskryminacja. Jeśli myśl o złym horoskopie lub trudnym okresie może Cię tak bardzo przestraszyć, że popadniesz w bezczynność lub autodestrukcję, to tak, nie zajmuj się BaZi ani astrologią. Lepiej jest zrobić coś konstruktywnego, na przykład choć raz w życiu sięgnąć po książkę.

    Wiele lat temu postanowiłem poruszyć temat niekorzystnych wykresów BaZi z kilku prostych powodów: 

    1) Trafiało do mnie wielu klientów z niekorzystnymi wykresami BaZi. Podchodzili do konsultacji tak, jakbym to ja ich urodził i skazał na te wykresy, podczas gdy to ktoś inny wyrzucił ich na świat przez niewłaściwy otwór.

    2) Żaden specjalista nie poruszał tego ważnego tematu. Absolutnie nikt. I to, moim zdaniem, stanowi problem. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego jest to problem, to sam jesteś częścią tego problemu.

    3) Milczenie na ten niewygodny temat jest już wystarczająco złe, ale „praktycy” pogarszają sytuację, zaprzeczając temu i przekształcając ją w narrację, która pasuje do ich własnych celów, jakiekolwiek by one nie były. Żaden wykres BaZi nie może być zły tylko dlatego, że istnieje Qi Men Dun Jia, ani dlatego, że wszystko sprowadza się po prostu do subiektywności.

    Ten stary wpis to pozycja obowiązkowa dla każdego z moich klientów, ponieważ do astrologii nie należy podchodzić przez różowe okulary.

    Temat niekorzystnego wykresu BaZi przypomina jedną z tych kwestii społecznych, o których wszyscy wiemy, że powinniśmy się nimi zająć i więcej o nich rozmawiać, ale tego nie robimy, bo jest to dla nas niewygodne. I rzeczywiście tak jest. Jest to równie niewygodne, jak rozmowa o klasach społecznych i mobilności społecznej. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że te delikatne tematy są również odzwierciedleniem Yin i Yang, ponieważ rzeczywistość może również istnieć jako dualność, a dualność obejmuje skrajne przeciwieństwa. Oba po prostu muszą istnieć jednocześnie, dlatego społeczeństwo jest takie, jakie jest.

    Wyobraź sobie świat, w którym osoby posiadające certyfikaty kategorii 4 zajmowałyby stanowiska władzy i rządziły światem. Wyginęlibyśmy.

    Chińskie złudzenie metafizyczne

    Nie mogę wypowiadać się na temat innych odmian astrologii, ale odniosę się do chińskiej metafizyki.

    To temat, o którym już wcześniej wspominałem: moim zdaniem sposób, w jaki chińska metafizyka jest przedstawiana lub sprzedawana opinii publicznej, nie jest zdrowy. Jeśli chińska metafizyka jest sprzedawana po prostu jako jakiś entuzjastyczny slogan, zgodnie z którym wszystko jest wspaniałe, a życie jest cudownym panaceum dla mas, to mija się to z celem, dla którego w ogóle się z niej korzysta. Kryje się w tym pewna ironia, o której mało kto myśli. To tak, jakby ktoś studiował medycynę, ale jednocześnie uważał, że najlepszym lekarstwem na raka jest modlitwa. Po prostu módlmy się, żeby ta cholerna dolegliwość zniknęła, bo na pewno jakaś życzliwa istota najwyższa się nami zaopiekuje. Chociaż bardzo chciałbym wierzyć w siłę myśli, to jeśli rzeczywistość działa w ten sposób, myślę, że można śmiało powiedzieć, że niektórzy „praktykujący” nie będą już długo wśród nas.

    Załóżmy, że chcesz być „cielesnym ucieleśnieniem pozytywnej energii”. W takim razie równie dobrze możesz zapisać się na porządną sesję coachingową albo po prostu dołączyć do firmy zajmującej się marketingiem wielopoziomowym, gdzie ludzie z urojeniami nazywają siebie przedsiębiorcami i inspiratorami, mając nadzieję, że wzbogacą się, wciskając ludziom witaminy. Wiem, że niektórzy z moich klientów działają w branży MLM i to, co powiedziałem, może być obraźliwe, ale hej – nie obchodzi mnie to. 

    Wiem, że mój blog i moje teksty poruszają naprawdę ciężkie tematy i że czasami nie są one budujące, a nawet mogą sprawiać wrażenie pesymistycznych, ale proszę, nie traktujcie tego jako mojego zamiaru ani tego, do czego dążę. Nadal chodzi o równowagę. Gdyby społeczeństwo lub osoby zainteresowane chińską metafizyką podchodziły do niej już z właściwym nastawieniem, nie musiałbym o tym mówić. Niestety, nikt o tym nie mówi.

    Jak już wcześniej wspomniałem: w chińskiej metafizyce można znaleźć fascynujące elementy i piękne chwile, które budzą nadzieję, ale znajdziemy w niej również ich całkowite przeciwieństwo – rozczarowanie, rozpacz i nędzę. Taka jest rzeczywistość. Będą dwie strony, Yin i Yang. Nikt nie może uniknąć praw natury i cyklu życia i śmierci wszystkiego. Twój wykres BaZi to obraz tego, gdzie jesteś w tym cyklu, bo jesteśmy fizycznym ucieleśnieniem praw natury, dlatego niektórzy ludzie wciąż się rozwijają i idą do przodu, a inni, mówiąc obrazowo, gniją i stają się kosmicznym nawozem dla kogoś innego.

    Nie ma sensu, by ktoś podchodził do chińskiej metafizyki z wypaczonym postrzeganiem rzeczywistości, ponieważ chińska metafizyka jest właśnie nauką o rzeczywistości. Podchodzenie do niej z uprzedzeniami i uparte trzymanie się ich to nie tylko ironia, ale i głupota.

    Szczerze mówiąc, nie można za to nikogo winić, ponieważ większość z nich to laicy, a zainteresowanie chińską metafizyką to dla nich tylko przejściowa faza w życiu, która szybko minie. Ja natomiast jestem przyzwyczajony do postrzegania rzeczywistości taką, jaka jest, i nie będę ani zbyt optymistyczny, ani zbyt pesymistyczny. Zawsze będę musiał dostrzegać obie strony danej sytuacji i zawsze będę musiał przedstawiać obie strony.

    Wiem, że w astrologii zachodniej mówi się: „Nie ma czegoś takiego jak zły horoskop. Liczy się to, jak go wykorzystasz”. Nie wiem na pewno, czy to zdanie pochodzi ze starożytnych tekstów hellenistycznych poświęconych astrologii, czy też jest tylko hipisowsko-cygańską bzdurą, ponieważ nie studiowałem tych tekstów, choć mam książki na ten temat. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest to łagodna forma toksycznej duchowości new age, choć nie mogę się na ten temat zbytnio wypowiadać. Wiem jednak, że pewne synastrie między planetami mogą być niezwykle surowe i mogą przejawiać się w postaci bardzo trudnych sytuacji życiowych, podobnie jak niezrównoważone wykresy BaZi lub wykresy Zi Wei Dou Shu z niekorzystnym położeniem gwiazd mogą przejawiać się w okropny sposób.

    Muszę wszystkim przypomnieć, że chińskie klasyki przekazane nam przez naszych przodków zawierają rozdziały opisujące, czym jest „貧賤” w BaZi, co tłumaczy się jako „bieda i niski status”. Czy uważacie mnie za nudziarza i masochistę, bo piszę o złych wykresach BaZi? Halo? Spróbuj przeczytać książki przekazane z feudalnych Chin; piszą o tym cały czas, a poziom trudności podnoszą jeszcze o jeden stopień, robiąc to w klasycznym chińskim, a do tego trzeba to czytać od góry do dołu, a nie od lewej do prawej. Książki nie mówią tylko o wykresach, które są wykresami 貧賤. Są tam również rozdziały poświęcone wnioskowaniu, czy ktoś jest zły i ma nikczemny charakter oraz czy niektórzy knują i intrygują.

    Pogląd, że „nie ma czegoś takiego jak zły horoskop – liczy się to, jak się go wykorzystuje”, nie ma zbyt mocnych podstaw w chińskiej metafizyce, bo co to w ogóle znaczy? Można by powiedzieć, że Nickel Sage doskonale to uosabiał, ponieważ nie oszukiwał tylko ludzi na ulicach; celował w prawników i bankierów i wyłudził miliard zamiast kilku groszy (gra słów!). Zdecydowanie bardzo dobrze wykorzystał swój wykres, ale wykorzystał swój zły wykres. Być może w końcu właśnie to miało na myśli. Masz tak kosmicznie odrażający, przyprawiający o mdłości wykres czarnej dziury, że trafiasz do międzynarodowych wiadomości, prezentując taki wykres. Widziałem gorsze wykresy niż jego, które nie trafiły do wiadomości – jaka szkoda.

    Łatwo zrozumieć, dlaczego metafizyka stała się tym, czym jest. Wynika to po prostu z komercjalizacji tej dziedziny. Nadzieja i pozytywne nastawienie lepiej się sprzedają i szybciej zyskują popularność. Nie ma nic złego w komercjalizacji, ponieważ wszyscy musimy jeść i pragniemy żyć wygodniej, ale z drugiej strony, jeśli straci się równowagę, staje się to czymś zupełnie innym. Dla sprzedaży „praktycy” są gotowi powiedzieć wszystko: „Dostaniesz awans, jeśli będziesz nosić ten kolor”, „Kup ten kryształ, a znajdziesz miłość swojego życia”; „Noś tę bransoletkę Pi Xiu, bo inaczej może ci odpaść penis”.

    

    Co daje Ci analiza wykresu BaZi

    Muszę wyjaśnić kilka spraw.

    Samo zlecenie odczytania i zinterpretowania Twojego horoskopu nie przynosi Ci absolutnie żadnych korzyści – no, prawie że żadnych. Otrzymanie wydruku horoskopu lub wiadomości e-mail z jego interpretacją nie ma większego znaczenia.

    Ostatecznie otrzymasz informacje. I mam ogromną nadzieję, że niezależnie od tego, do kogo się zwrócisz, otrzymasz właściwe informacje.

    Chodzi tu o to, co zrobisz z tymi informacjami. Jeśli nie wiesz, co zrobić z tymi informacjami lub spostrzeżeniami, to nie ma sensu w ogóle zamawiać analizy horoskopu. Dlatego gorąco zachęcam wszystkich, którzy rozważają skorzystanie z takiej usługi, aby zadali sobie pytanie, dlaczego w ogóle chcą to zrobić. Jeśli uważasz, że chodzi o rozwiązanie twoich problemów, to pozwól, że zasugeruję, abyś najpierw zdał sobie sprawę, że to TY jesteś problemem. Bardzo zależy mi na tym, aby klienci czytali mojego bloga, ponieważ mam nadzieję, że jest to miejsce, które uczy cię, co zrobić z tymi informacjami.

    Właściwe postępowanie to coś, z czym większość ludzi ma problem. To właśnie ta kwestia odróżnia osoby o dobrych horoskopach od tych o złych, a także tych, którzy przechodzą przez dobre fazy, od tych w złych. W większości przypadków nie jest trudno wiedzieć, co należy zrobić, ale ludziom brakuje woli lub odwagi, by podjąć taką decyzję. Wiesz, że twoje małżeństwo jest toksyczne, ale zdecydowałeś się w nim pozostać; nienawidzisz swojej pracy, ale zdecydowałeś się w niej pozostać; nie podoba ci się to, jak wygląda twoje życie, ale nic z tym nie zrobiłeś.

    Dlaczego podzieliłem wykresy BaZi na cztery kategorie

    Nie znoszę, kiedy ludzie zadają mi to pytanie podczas konsultacji. Po pierwsze, powiedziałem, żebyście mi tego nie pytali, bo to nie ma sensu. W końcu fazy się zmieniają i nikt nie pozostaje na zawsze w jednej kategorii. Po drugie, moim celem przy podziale na te cztery kategorie jest wyjaśnienie pewnej kwestii. 

    Zauważyłem jedną ciekawą rzecz: książki, które otwarcie poruszają trudne tematy, takie jak niekorzystne horoskopy urodzeniowe (命) czy niekorzystne fazy żywiołów (運), zostały napisane w języku chińskim. Powstały one w latach 80. i 90., zanim media społecznościowe, a nawet internet stały się powszechne. Toksyczna pozytywność i udawanie w końcu dotarły do chińskiej metafizyki, a nawet współczesne chińskie książki ulegają presji, by być toksycznie pozytywnymi. Mogę was zapewnić, że nie znajdziecie już książek napisanych przez kogokolwiek w tym stylu.

    Chińskie książki, które czytam, również dzielą wykresy BaZi na cztery główne kategorie. Nie jest to nic nowego, a kiedy pisałem ten wpis na blogu o dobrych i złych wykresach BaZi, czerpałem stamtąd inspirację. Yin i Yang przejawiają się w twoim wykresie urodzeniowym i fazach żywiołów. Dobre kontra złe, Yin kontra Yang. To takie proste.

    Kiedy dzielimy BaZi na te cztery kategorie, robimy to po to, by wyjaśnić pewną kwestię. Co oznacza posiadanie dobrego lub złego wykresu urodzeniowego i co oznacza posiadanie dobrej lub złej fazy elementów? Dlaczego zrównoważone wykresy BaZi są dobre? Ponieważ jeśli znasz różnicę, możesz, miejmy nadzieję, wykorzystać to, co dobre, i uniknąć tego, co złe. Pozwala to również osobom z dobrymi wykresami BaZi uczyć się na podstawie tych złych, mając nadzieję, że nie spadną do tego poziomu, podczas gdy osoby z złymi wykresami BaZi mogą uczyć się na podstawie tych dobrych.

    W swoim wpisie na blogu zatytułowanym „Dobre wykresy BaZi a złe wykresy BaZi” starałem się jak najlepiej wyjaśnić, w jaki sposób fazy żywiołów przejawiają się w rzeczywistości, i podałem przykład wyjaśniający, dlaczego dwie osoby o podobnym pochodzeniu i punktach wyjścia mogą ostatecznie tak bardzo się od siebie różnić, a także opisałem swoje spostrzeżenia z rozmów z osobami o różnej jakości wykresów. Ludzie nie zadają sobie pytania, co naprawdę oznaczają fazy dziesięcioletnie; dla większości z nich fazy dziesięcioletnie to po prostu coś, co ma się wydarzyć. Tak nie jest.

    Chciałem pokazać, że jeśli potrafię dostrzec różnicę w sposobie myślenia danej osoby na podstawie jej faz żywiołów, to kryje się w tym ważne przesłanie. Nie będę powtarzał tego, co już powiedziałem – każdy może przeczytać ten epicki wpis na blogu sprzed dawna.

    Dlaczego wszyscy myślą, że zawsze podaję przykłady i przeciwstawiam złe wykresy BaZi tym dobrym? Jeśli nie zrozumiesz tej dychotomii lub nie uznasz jej, albo nie dotrzesz tam, gdzie chcesz, albo w końcu znajdziesz się w miejscu, w którym nie chcesz być. Ponieważ każda rzecz znajduje się gdzieś w tym niekończącym się cyklu narodzin, wzrostu, śmierci i rozkładu. Nie chodzi o porównywanie dla samego porównywania ani o próbę wytykania tego osobom z kiepskimi wykresami BaZi. Być może, aby przedstawić sprawę w bardziej wyważony sposób, wszystkie wykresy mogą oscylować między dobrym a złym – staje się to spektrum. Proszę nie interpretować tego, co mówię, wyłącznie w kategoriach czarno-białych.

    Niech nigdy nie usłyszę, jak używasz słowa „szczęście”

    Nie rób tego. Po prostu nie.

    Nie będę się zbytnio rozpisywał. Po prostu przeczytaj to:

    Proszę pamiętać, że nie każde chińskie słowo lub pojęcie ma swój angielski odpowiednik. Tłumaczenia pomagają nam lepiej zrozumieć różne rzeczy, ale niektóre niuanse się w nich gubią. Jedną z najgorszych rzeczy, jakie spotkały chińską metafizykę, było przekonanie, że chiński znak „運” tłumaczy się jako „szczęście”.

    Dlaczego zawsze powtarzam, że nasze wykresy BaZi wyróżniają nas na tle innych

    Wszystko, o czym wspomniałem powyżej, sprowadza się w zasadzie do tego, że przeprowadziłem wystarczająco dużo konsultacji i rozmawiałem z wystarczającą liczbą osób, by wiedzieć, dlaczego ludzie z dobrymi wykresami BaZi prowadzą dobre życie, a ci z złymi wykresami BaZi często żałują, że się urodzili.

    Można to ująć na wiele sposobów. Wykresy opisują ciebie, twoją duszę i sposób działania twojego umysłu. Jeśli masz niekorzystny wykres BaZi, możesz być pewien, że coś w twoim umyśle i duszy nie funkcjonuje prawidłowo. Jeśli masz korzystny wykres BaZi, możesz odetchnąć z ulgą, wiedząc, że prawdopodobnie rozwijasz się dzięki każdej próbie, przed jaką stajesz.

    Żaden wykres BaZi nie jest idealny. W życiu zawsze pojawiają się trudniejsze okresy lub obszary, które są słabsze lub niezrównoważone. Innymi słowy, każdy ma nad czym pracować. Nie powinno nikogo dziwić, że wszyscy pracujemy nad tymi samymi sprawami – rodziną, zdrowiem, pieniędzmi, miłością i wszystkim, co nas porusza. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy te same potrzeby oraz pragnienia.

    Wszyscy mamy już wystarczająco dużo doświadczenia, by wiedzieć, że niektórzy ludzie w końcu zdołają naprawić słabsze strony swojego życia po prostu dlatego, że wkładają w to wysiłek. Będzie też grupa ludzi, którzy będą coraz bardziej popadać w kłopoty, a ich życie wymknie się spod kontroli.

    Wiem, że zabrzmi to dość dosadnie, ale osoby z niekorzystnymi wykresami BaZi radzą sobie w życiu wyjątkowo słabo i nazywają to „pechowym zbiegiem okoliczności”, nie zdając sobie sprawy, że same są częścią łańcucha przyczynowo-skutkowego. Nie ma to nic wspólnego z „szczęściem”. „Szczęście” oznacza zdarzenia arbitralne i przypadkowe, ale chińska metafizyka i wszelkie formy astrologii nigdy nie dotyczyły przypadkowych, arbitralnych zdarzeń. Zawsze chodzi o związek przyczynowo-skutkowy lub karmę.

    Każdy, kto śledzi mój profil na Instagramie i bloga, powinien wiedzieć, że spotkałam się już z najróżniejszymi historiami. Nic mnie już nie zaskakuje. Oto dlaczego:

    • Miałem klienta, który zainwestował w piramidę finansową Nickel Sage’a (Ng Yu Zhi). Mam wykres Nickel Sage’a, który stanowiłby świetny materiał do studium przypadku. Kiedyś się tym zajmę.
    • Miałem klienta, który trafił do więzienia w Stanach Zjednoczonych za szpiegostwo na rzecz Chin. Nie chcę wymieniać nazwisk, ale powinno być oczywiste, o kogo tu chodzi. Osoby, które wcześniej z nim współpracowały, skontaktowały się ze mną, aby opowiedzieć mi o swoich doświadczeniach z nim.
    • Miałem klienta, który jest potomkiem indonezyjskiego konglomeratu, i przypomniał mi, że pieniądze nic nie znaczą, gdy połowa rodziny próbuje się nawzajem pozabijać. Druga połowa jest uwikłana w Bóg wie jakie intrygi.
    • Miałam klientkę, której mąż przespał się z pokojówką, zatrudnił nową pokojówkę, a potem przespał się również z nią. Nie, nie doszło do trójkąta, ty zboczeńcu. Następnie mąż próbował wyrzucić moją klientkę z domu, a nowa pokojówka stała się w praktyce jego nową żoną.
    • Miałam klientkę, której mąż podniósł ją i dusił przy ścianie, a mimo to miała czelność śmiać się i żartować ze mną podczas konsultacji, pytając, czy kiedyś będzie bogata. Być może gdyby zarabiała na życie, pozwalając innym się dusić, to tak. Trochę perwersyjne, ale całkiem realne.
    • Miałem klienta rasy kaukaskiej z zagranicy, około sześćdziesiątki, który poprosił mnie o przeanalizowanie BaZi kobiety, którą poznał. Okazało się, że ta dziewczyna to dziewczyna do towarzystwa, którą poznał w Tajlandii w okresie świąt Bożego Narodzenia, i opisała mi w bardzo erotyczny sposób cały ten zmysłowy, zmieniający życie proces uprawiania seksu z obcokrajowcem.

    Wiem, co niektórzy z was sobie teraz myślą. „Sean, zmyślasz to tylko po to, żeby mieć o czym pisać. Zmieniłeś się. Jak śmiesz?”. Powiedziałem to już wcześniej i powiem to jeszcze raz: mam zbyt duże poczucie własnej wartości, żeby coś udawać. Twoje życie i praca są po prostu zbyt nudne:

    Są takie chwile, kiedy po prostu zapadam się w fotelu przed laptopem i wpatruję się w pustkę, nie wiedząc, czy westchnąć, płakać, śmiać się, czy wbić sobie nożem w oczy, bo nigdy nie przypuszczałem, że będę rozszyfrowywał wykresy, robiąc wszystko, co w mojej mocy, by zachować integralność chińskiej metafizyki, na podstawie zdjęcia białego mężczyzny po sześćdziesiątce uprawiającego seks z kobietą do towarzystwa, którą poznał w Tajlandii.

    za pośrednictwem serwisu Gfycat

    Ta historia jest zabawna, bo przez chwilę miałem nadzieję, że staruszek sobie poradzi, dopóki nie zobaczyłem wykresów i nie zorientowałem się w całej sytuacji. Czy w takich momentach ktoś kiedykolwiek zatrzymuje się i zadaje sobie pytanie: „Co doradziłby w tej sytuacji Sean?” Może spróbować festiwalu Songkran zamiast Bożego Narodzenia? Używać zabezpieczeń? Nie zrozumcie mnie źle, nie osądzam klienta i w pewnym sensie cieszę się, że wciąż mu się udaje. Nie mam prawa nikogo osądzać, po prostu czasami nie mogę powstrzymać się od śmiechu.

    Chciałbym wierzyć, że udało mi się to udowodnić – widziałem już najróżniejsze przypadki. Kocham swoją pracę, choć czasami jej nienawidzę, ale ogólnie rzecz biorąc, kocham ją. Naprawdę mam okazję spotykać najróżniejszych ludzi z całego świata i poznawać ich najbardziej autentyczną, nieprzefiltrowaną stronę. To przywilej i zaszczyt, których nie traktuję jako coś oczywistego.

    Powtórzę: nie zamierzam nikogo oceniać, bo takie właśnie jest życie. Bywa równie piękne, co chaotyczne, ale staramy się sobie z tym radzić bez względu na wszystko. Naprawdę nie mam prawa nikogo osądzać, zwłaszcza jeśli nie żałujesz swoich wyborów. Mam za to swoje zdanie.

    Mówiąc poważnie, nie każda sprawa czy historia, z którą się spotykam, wywołuje uśmiech. Omówię to później.

    Rola i obowiązki praktyka

    W dziedzinie chińskiej metafizyki nie istnieje organ regulacyjny, który wytyczałby praktykującym, doradzał im lub szkolił ich w zakresie tego, co należy robić przed, w trakcie lub po konsultacji. Wszystko jest bardzo płynne i zależy od praktykującego. Jak już wspomniałem, dziedzina ta nie jest regulowana i prawdopodobnie nigdy nie będzie. To praktykujący musi sam się regulować, postępować właściwie i przestrzegać pewnych standardów. Niestety, dla niektórych moje standardy nie obejmują sprawiania, by czuli się Państwo jakby właśnie zarezerwowali bilet w klasie Suites linii Singapore Airlines – zamiast tego może to przypominać drogę do piekła.

    Fakt, że jest to dziedzina niepodlegająca regulacjom, jest również powodem, dla którego niektórzy „praktycy” sprzedają ludziom ten sam, ogólnikowy raport BaZi i uchodzi im to na sucho, dlaczego każdy produkt z Taobao nagle staje się magicznym panaceum na problemy życiowe i lekarstwem na głupotę, a także dlaczego praktycy tacy jak ja krytykują wszystkie te zjawiska. Istnieje ogromny „asortyment” praktykujących i być może w interesie wszystkich leży zadanie sobie pytania, co się dzieje i dlaczego.

    Podczas konsultacji stosuję te wszystkie zasady i wytyczne, ponieważ chcę, aby wszystkim było jasne, że nie jesteśmy przeszkoleni do radzenia sobie w sytuacjach, z którymi zajmują się doradcy lub psychiatrzy. Każdy powinien również pamiętać, że zawsze należy szukać profesjonalnej pomocy, zanim jeszcze zwróci się do dziedziny ezoterycznej, takiej jak moja. Jeśli czujesz, że bransoletki z symbolem kozy mogą uratować twoje małżeństwo, z pewnością potrzebujesz terapii. Wiem, że to społeczne piętno powstrzymuje ludzi przed szukaniem pomocy u terapeutów i wyjaśnia, dlaczego w niektórych krajach, takich jak Korea, ludzie wolą chodzić do wróżek zamiast do terapeutów, co nie powinno mieć miejsca.

    Nie mówię tego wszystkiego, żeby zrzucić z siebie odpowiedzialność. Mówię to wszystko, bo chcę być odpowiedzialny, a ludzie też powinni brać odpowiedzialność za siebie.

    Gdybym był mnichem albo wcielił się w rolę gorliwego buddysty, mówiłbym takie rzeczy jak: „Czynijcie dobre uczynki”, „Intonujcie mantry, by oczyścić swoją karmę”, „Intonujcie »Ohmmmmm« podczas wypróżniania się”, a gdybym chciał się bardziej postarać, wyjaśniłbym, dlaczego te rzeczy pomagają. Właściwie to napisałem o tym, dlaczego robimy dobre uczynki i co to daje, gdyby ktoś zechciał to przeczytać. Gdybym był trenerem, mówiłbym to, do czego trenerzy są szkoleni. To też nie jest konkurs Miss Universe, gdzie wszystko, co trzeba powiedzieć, musi być podnoszące na duchu, pozytywne, a czasem nawet pretensjonalne.

    Gdyby ktoś zwrócił się do chińskiej metafizyki i do mnie w poszukiwaniu wskazówek – czy z jakiegokolwiek innego powodu – i zapytał mnie, czy noszenie bransoletki z motywem kozy uratuje jej małżeństwo, wątpię, by postać mnicha lub trenera życia okazała się tu jakakolwiek pomocą. Powtórzę: gdybym był mnichem lub trenerem życia, powiedziałbym coś zupełnie innego. Co, do diabła, chcesz, żebym powiedział? Być może byłyby to słowa w stylu: „Tak! Bądź kozą! Poczuj kozę! Bo GOAT oznacza „Greatest of All Time” (Największy wszech czasów)!

    Niestety, jestem praktykiem i kiedy słyszę takie rzeczy, mam ochotę powiedzieć coś, co nie zostanie odebrane zbyt miło, a te nieprzyjemne słowa mają czasem o wiele większy wpływ niż takie hasła jak „Bądź kozłem! Poczuj się jak kozioł!”. Z drugiej strony, życie niektórych ludzi byłoby lepsze, gdyby byli kozami górskimi.

    To, czy jesteś geniuszem, czy kretynem, decyduje się już w chwili narodzin. Trudno.

    Nie boję się powiedzieć: „Twoja analiza jest kiepska, bo naprawdę jesteś aż tak głupi”, bo to prawda i nie jestem jedyną osobą, która tak mówi. Po prostu mam swój styl przekazywania tego, jak podczas kolonoskopii. Prosto w odbyt, a czasem zapominam o lubrykancie, ale zawsze pamiętam o rękawiczce. Gdybym chciał przekazać tę wiadomość w bardziej poprawny politycznie sposób, mogłoby to brzmieć: „Nie każdy rodzi się mądry” lub „Nie wykorzystujesz w pełni swojego potencjału”.

    W tej sytuacji pojawia się pytanie o równowagę, ponieważ mam do czynienia z osobą, która znajduje się na skrajnym końcu spektrum, a delikatne sugestie nie przynoszą efektu.

    Chodzi mi o to, że jestem taki, jaki jestem, ze względu na moją rolę oraz to, co postrzegam jako swoją rolę i cel w tym życiu, i chcę, żeby wszyscy to zrozumieli. Moja ścieżka życiowa jest, oczywiście, ścieżką praktykującego chińską metafizykę. Prawdopodobnie będę to robił do końca życia, a moim ostatnim aktem równowagi będzie upewnienie się, że moja trumna nie spadnie z katafalku. Gdyby moja ścieżka życia była inna, miałbym do czynienia z ludźmi, którzy przychodzą do mnie w inny sposób. Gdybym chciał postępować z ludźmi inaczej, wybrałbym inną ścieżkę, chociaż ta, na której teraz jestem, nie została przeze mnie wybrana, a po prostu spadła na mnie.

    Gdybym miał posłużyć się analogią w typowym dla Seana, nieco lekceważącym stylu, to kiedy zachorujesz i idziesz do lekarza, tak naprawdę chcesz tylko, żeby lekarz wypełnił swoją rolę. Jasne, niektórzy lekarze są snobistyczni, ale proszę, po prostu wylecz moją dolegliwość. Nie chcesz słuchać ich cholernych historii życia i tego, jak harowali całe życie, żeby siedzieć cały dzień na krześle; po prostu daj mi ten cholerny krem na grzybicę na grzybki rosnące w moich intymnych okolicach. Płacisz za ten krem przeciwgrzybiczy, żeby przestać się drapać w miejscach publicznych – i tyle. Załóżmy, że jest to lekarz płci męskiej, który ma głęboką pasję do kulturystyki i tańca na rurze; nie chcesz, żeby zaczął powoli rozpinać fartuch podczas mierzenia ci ciśnienia krwi, a potem zaczął zachowywać się jak Magic Mike i poprosił cię o klepnięcie jego męskich pośladków, podczas gdy wręcza ci trzydniowe zwolnienie lekarskie.

    Chcesz tylko, żeby wykonywał swoją. Cholera. Praca. Bo to właśnie jego zadanie. Jeśli wolałbyś „Magick Mike’a”, to na pewno wiesz, gdzie się udać, żeby zaspokoić tę potrzebę (gra słów?).

    Chodzi mi o to, żebyście pamiętali, na czym polega moja cholerna praca, i że daję z siebie wszystko, na swój własny sposób, z własnym polotem. Ale sednem mojej pracy jest zgłębianie praw chińskiej metafizyki i przekazywanie ich w sposób, który może pomóc ludziom. Wszystko inne jest sprawą drugorzędną. Chcę, żeby ludzie zrozumieli, że jestem tylko jedną osobą, której głos w tej branży jest wprawdzie cichy, ale donośny, i która stara się robić to, co uważa za słuszne.

    Ludzie, którzy zazwyczaj mają do mnie pretensje, to właśnie osoby z kartą kategorii 4, ponieważ trafiam w czuły punkt – i to tam, gdzie boli najbardziej – nawet jeśli nie byli moimi klientami, a to, co powiedziałem, po prostu ich poruszyło. Poruszyło ich to, ponieważ w głębi duszy wiedzą, jacy naprawdę są, ale nie chcą tego przyznać.

    Jeśli ktoś uważa, że nie postępuję właściwie, nie ma potrzeby, by do mnie przychodził; jeśli ktoś uważa, że jestem złym człowiekiem, nie ma potrzeby, by do mnie przychodził; a jeśli ktoś mnie nie lubi, nie ma potrzeby, by do mnie przychodził.

    Niekorzystne wykresy BaZi i ich konsekwencje

    Zanim przejdę dalej, muszę jeszcze raz zaznaczyć, że kiedy mówię o „złych wykresach BaZi”, mam na myśli osoby z zaburzeniami psychicznymi i problemami z charakterem. Nie chodzi mi bynajmniej o umniejszanie cierpień ludzi, którzy urodzili się z problemami zdrowotnymi lub specjalnymi potrzebami itp. Powinno być oczywiste, że nie odnoszę się do tej grupy i nigdy tego nie zrobię, ale muszę to wyraźnie podkreślić, ponieważ na tym świecie jest więcej kretynów niż osób myślących krytycznie.

    Powtórzę: nie chcę, żeby ktokolwiek źle mnie zrozumiał i oskarżył o lekceważenie osób z trudnymi wykresami BaZi. Jeśli mogę pomóc, to pomogę i już to robiłem, zwłaszcza w przypadkach, gdy oni sami też sobie pomagają. Te przypadki to również te, które ostatecznie awansują do wykresów kategorii 2 i pozostaną w kategorii 2. Niestety, jest wiele momentów, zwłaszcza gdy mam do czynienia z osobą, która nieustannie pozostaje w kategorii 4, kiedy nie mogę pomóc i będę musiał się wycofać z tej sytuacji.

    Kilka spraw dotyczących dzieci skłoniło mnie do napisania tego wpisu. To typowe rodzinne dramaty, o których każdy słyszał, tyle że wykonuję zawód, w którym poznaję szczegóły. Inną grupą zawodową, która słyszy takie historie, są prawnicy zajmujący się sprawami rozwodowymi.

    Nie sądzę, żebym musiał wszystkim przypominać, z jakiego środowiska się wywodzę, a jeśli jest coś, co doprowadza mnie do szału, to widok dorosłych rujnujących życie swoim dzieciom. 

    Niektórzy z moich klientów, których małżeństwa się rozpadają, chcą utrzymać związek ze względu na dzieci, nawet jeśli nie ma już między nimi miłości. W niektórych przypadkach nie ma już nawet poczucia odpowiedzialności, a jedna ze stron całkowicie porzuca rodzinę. Osoby te przekonują samych siebie, że postępują szlachetnie, ale u podstaw leży ból, którego nie chcą zaakceptować ani stawić czoła – ich małżeństwo się rozpadło, zmarnowali najlepsze lata życia na niewłaściwą osobę, a ich sytuacja finansowa może nie być już tak stabilna. Szczerze mówiąc, dzieci i chęć zapewnienia im pełnej rodziny są często wykorzystywane jako wymówka, by pozostać w stanie zaprzeczenia.

    W niektórych przypadkach nawet nie złożono jeszcze wniosku o rozwód, a ludzie już sypiają z innymi osobami, które nadal pozostają w związku małżeńskim, mają dzieci i również zamierzają się rozwieść, ale nie złożyły jeszcze dokumentów. Pamiętajcie, że ci ludzie mają dzieci, a ich prawi małżonkowie są również świadomi, że dzielą łóżko z kimś, kto również pozostaje w związku małżeńskim i ma dzieci, ale nikt nie składa wniosku o rozwód i po prostu pozostawia sprawę w zawieszeniu. Nie obchodzi mnie, z kim ci ludzie sypiają, ale nie mogę znieść tego, jak dzieci są odsuwane na bok z powodu niedbałego podejścia do tych spraw, a wszystko to dzieje się, podczas gdy rodzic mówi: „Chcę jak najlepiej dla moich dzieci”.

    W takim razie, na litość boską, proszę, zajmij się w końcu swoim życiem. Czasami są to właśnie ci sami ludzie, którzy mówią mi, że chcą uczyć się chińskiej metafizyki, aby pomagać innym, podczas gdy nie mają nawet na tyle zdrowego rozsądku, by pomóc samym sobie. Właśnie w tym momencie wpadam w szał, bo czy wy sobie żartujecie?

    Nie chcę, żeby ten wpis stał się studium przypadku, więc nie będę tu zamieszczać żadnych wykresów ani rozmów. Proszę mi wierzyć, że te historie są prawdziwe.

    Był jeden przypadek, który szczególnie zapadł mi w pamięć: co ciekawe, ta osoba urodziła się tego samego dnia co ja (data i rok), ale jest innej płci i urodziła się o innej porze. Jednak nasze życia potoczyły się zupełnie inaczej, co jest całkowicie naturalne, ponieważ płeć i pora urodzenia mają ogromne znaczenie. 

    Dziesięć lat temu klientka zaszła w niechcianą ciążę i wyszła za mąż za swojego partnera, mimo że spotykali się zaledwie od pół roku. Okazało się, że mąż stosował przemoc fizyczną i werbalną. Małżeństwo trwało do 2015 roku i było wypełnione wyłącznie przemocą, znęcaniem się i wizytami w sądzie. Obecnie sprawują wspólną opiekę nad dzieckiem, a dramat trwa do dziś. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale sytuacja jest tak zła, jak można sobie wyobrazić, ponieważ mówimy o byłym mężu, który był i nadal jest agresywny w każdym znaczeniu tego słowa. Pracownicy socjalni i policja nadal odgrywają znaczącą rolę w ich życiu, ponieważ dziesięć lat temu losy tych dwojga ludzi się skrzyżowały. Córka jest obecnie „bronią” byłego męża, służącą do zadawania bólu matce.

    Mam karty wszystkich pacjentów i uwierz mi, gdy mówię, że wszystko widać w tych kartach. Po prostu nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak poważnym objawem. Serce mi zamarło, gdy zobaczyłem wykresy córki, ponieważ historia tego, jak jej rodzice rujnują jej życie, jest tak wyraźnie zapisana w jej wykresach, a wiem, że nie wyjdzie z tego dobrze, ponieważ to również jest zapisane w jej wykresie i odzwierciedla się w 10-letnich fazach, przez które będzie przechodzić.

    Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, co zrobić w tej sprawie, bo co mogę w tej chwili zrobić lub powiedzieć, żeby pomóc? Wszyscy tkwią w błędnym kole. Jak wspomniałem wcześniej, kroki, które należy podjąć, nie są trudne do ustalenia, ale ludziom często brakuje chęci i odwagi.

    To, co sprawiło, że straciłam zdolność myślenia i poddałam się, to moment, w którym przeanalizowałam kartę córki i zapytałam klientkę, czy zdaje sobie sprawę z traumy i krzywdy, jaką wyrządza swojej córce. Odpowiedziała: „Czy mogę zapytać, w jaki sposób moja córka będzie cierpieć?”.

    Czy naprawdę trzeba to wyjaśniać? Czy to nie jest już jasne? Czy jesteś aż tak głupi?

    Nie potrafię wczuć się w sytuację mojej klientki i jej byłego męża, ponieważ ich umysły funkcjonują w sposób, którego nie potrafię pojąć ani zrozumieć, a wszystko sprowadza się do tego, o czym zawsze powtarzam: nasze horoskopy sprawiają, że nasze serca, umysły i dusze różnią się od siebie. Po prostu naprawdę bardzo mi żal tej córki, która ma zaledwie 11 lat i utknęła pomiędzy dwoma idiotami, którzy nie potrafią ogarnąć własnego życia.

    Wyznaczenie granicy między empatią a odpowiedzialnością

    To temat, o którym zawsze chciałem porozmawiać, i być może jest to jeden z powodów, dla których chińska metafizyka stała się w całości poświęcona toksycznej pozytywności i złudzeniom.

    Dla specjalistów po prostu bezpieczniej jest zagrać kartą empatii, zachowywać się jak „miła osoba”, przyjąć pieniądze i odesłać klienta. Jeśli specjalista chce pójść o krok dalej, może sprzedać mu nadzieję w postaci kosztownego środka zaradczego zgodnego z zasadami feng shui i liczyć na to, że klient wróci za kilka lat, by go „naładować”.

    Spójrzmy prawdzie w oczy. Ludzie przychodzą po interpretację swoich horoskopów, bo coś ich dręczy, ale czy myślisz, że każdy przychodzi na konsultację z pokorą i świadomością, że coś jest nie tak, czy raczej w postawie obronnej i zaprzeczającej? Niewiele osób podchodzi do konsultacji astrologicznej z nastawieniem: „No dobrze, czas wziąć się w garść. Podejdźmy do tego z otwartym umysłem”, zwłaszcza ci z słabszymi horoskopami. Nikt nie lubi przekazywać złych wiadomości, ale niestety czasami jest to zadaniem praktykującego.

    Ale wydaje mi się, że to wszystko to po prostu wielka, chaotyczna katastrofa i spirala śmierci, w której oszuści udający „praktykujących” żerują na ludziach w błędzie, a ci ludzie szukają fałszywej pociechy u oszustów udających „praktykujących”. Nie sądzę, żebym musiał kogokolwiek przypominać, że nie zamierzam brać udziału w tej rozpustnej zabawie.

    Wykresy BaZi o niekorzystnym układzie są zazwyczaj najbardziej defensywne, ponieważ odzwierciedlają obecny stan rzeczy i dążą do jego utrzymania. Dla takich osób przyznanie się, że coś jest nie tak lub że nie są aż tak dobrzy, jest bardziej bolesne niż pozostanie w obecnej sytuacji. Książki z zakresu samopomocy często o tym mówią, a niektórzy określają to jako „samookłamanie” lub „zachowanie ego”. Dla nich obecny stan jest w porządku, nawet gdy wszystko jest nie tak, co wynika z ogromnego strachu przed rzeczywistością, a ich umysły pozostają w stanie psychozy.

    Dla terapeutów naprawdę o wiele bezpieczniej jest po prostu powiedzieć: „Och, biedactwo. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Aha, przy okazji, myślę, że ta bransoletka z Pi Xiu ci pomoże”. Klient wychodzi z konsultacji z przekonaniem, że wydarzyło się coś cudownego, wraca do domu, by tam znów przeżywać koszmar.

    Opublikowałem to na moim Instagramie:

    Są pewne sprawy, w których potrafię okazać empatię. Nie jestem potworem, ludzie. A jeśli ktoś chce mnie oskarżyć o to, że jestem pozbawionym empatii potworem, i zachowywać się tak, jakby mnie doskonale znał, to proponuję, żeby najpierw uporządkował swoje małżeństwo, bo ja mam takie małżeństwo, którego większość ludzi może mi tylko pozazdrościć.

    Temat ten jest niezwykle drażliwy ze względu na modę na empatię, która – Bóg jeden wie, skąd się wzięła. Teraz jest to modne, bo jeśli nie okazujesz empatii wobec wszystkiego pod słońcem, to jesteś po prostu zwierzęciem. Jeśli tak dalej pójdzie, wkrótce będziemy musieli okazywać empatię osobom znęcającym się nad dziećmi, a my wszyscy staniemy się bigotami próbującymi chronić dzieci. Zabawne jest to, że niektórzy z tych ludzi, którzy głoszą empatię, zawsze jako pierwsi się wycofują, gdy potrzebna jest prawdziwa pomoc i wysiłek, a czasem pośrednio przyczyniają się do problemu, okazując pobłażliwość wobec kogoś, wobec kogo nie powinni.

    Jeśli mnie znacie, to wiecie, że ciągle mówię o równowadze i naprawdę wierzę, że dotyczy to również empatii i współczucia. Stwierdzenie, że te dwie cnoty wymagają równowagi, nie oznacza umniejszania ich znaczenia, a jedynie to, że możemy je lepiej wykorzystywać.

    Są chwile, kiedy należy okazywać empatię i współczucie, i są chwile, kiedy należy się tego powstrzymać. Kiedy nadchodzi czas na okazywanie empatii i współczucia, istnieje również właściwy sposób, by to uczynić. Oba te scenariusze są same w sobie aktem równowagi oraz odzwierciedleniem tego, jak Yin i Yang oddziałują na siebie i rozwijają się.

    Jak napisałem w poście na Instagramie: jeśli empatią i współczuciem handluje się jak towarem lub wykorzystuje je jakiś duchowy narcyz jako broń tylko po to, by przypodobać się tłumowi, cnoty te tracą swoje znaczenie – i oszczędzę tu wszystkim kolejnej lekceważącej analogii. Empatia i współczucie stałyby się w końcu niczym innym jak farsą, dzięki której duchowy narcyz czułby się popularny, a osoby skłonne do autodestrukcji – lepiej ze sobą. Nikt już nie może się mylić i nikt nie musi już brać odpowiedzialności za siebie.

    Może podam kilka przykładów. Jeśli masz przyjaciela, który ma skłonności autodestrukcyjne – na przykład uzależnionego lub agresywnego – to gdzie wyznaczasz granicę empatii, zanim powiesz tej osobie, żeby wzięła się w garść i poszukała pomocy, bo sam już nic więcej nie możesz zrobić?

    Jestem pewien, że gdzieś tam ktoś głosi właściwy sposób korzystania z empatii. Na szczęście.

    O ile nie jesteś kompletnym idiotą albo kompletnym głupkiem, proszę, nie wykręcaj moich słów ani nie manipuluj mną, próbując wmówić, że „Sean twierdzi, iż empatia jest zła”. Nie twierdzę tego. Mówię jedynie, że można ją lepiej wykorzystywać i stosować, zamiast traktować ją jak broń lub nadużywać w poszukiwaniu potwierdzenia własnej wartości albo tylko dlatego, że jest modna.

    Jeśli tak jak ja urodziłeś się w dysfunkcyjnej rodzinie, z pewnością cię rozumiem. Mogę jedynie dodać ci otuchy i podzielić się z tobą tym, przez co przeszedłem, czego się nauczyłem i co zrobiłem, by to przezwyciężyć. Będę cię wspierać. Powiedziawszy to, nadejdzie jednak moment, w którym będę musiał się wycofać, ponieważ moje możliwości są ograniczone, a poza tym to w końcu twoje życie i twoja dusza. Spotkajmy się w połowie drogi, a oboje staniemy się lepsi niż wcześniej.

    Ale jeśli zdecydujesz się na samozniszczenie, pozwolę ci na to, bo jeśli pójdę na dno razem z tobą, moi bliscy pójdą ze mną – a na to nie pozwolę.

    Gdybym ci powiedział, że to normalne, by wyznaczać granice, uniezależnić się i chronić siebie, i że nawet sam Konfucjusz twierdził, iż rodzice muszą zasłużyć na synowską cześć, a ty nadal tego nie rozumiesz, to niewiele więcej mogę zrobić. Moja empatia musi się na tym skończyć, ponieważ spełniła już swoją rolę, dając ci nieco pocieszenia i próbując cię podnieść na duchu; dalsze okazywanie jej byłoby już tylko dla samego okazywania. 

    Wiem, że nie każdy znajduje się w takiej samej sytuacji, a moja była dość ekstremalna, więc często trudno jest stwierdzić, co jest dobre, a co złe. Być może nie ma czegoś takiego jak „dobrze” czy „źle” – jest tylko decyzja, której nie będziesz żałować. Nie żałuję żadnej decyzji, jaką podjąłem w sprawie mojej biologicznej rodziny.

    Wiem, że my, Azjaci, obawiamy się, że zerwanie więzi rodzinnych sprowadzi na nas złą karmę, ale czy widzisz, żebym został porażony piorunem, jak zawsze nam powtarzają nasi rodzice? Proszę, zrozum, z jaką prawdziwą karmą musisz się tu zmierzyć. To, co nasi rodzice z pokolenia baby boomers czasami nam „głoszą”, to nie karma – to groźby.

    Cały temat rodziny i tego, jak sobie z nią radzić, mógłby stanowić kolejny wpis na blogu liczący 9 000 słów. Zostawię to jednak na inną okazję.

    Wiem, że niektórzy nie zgodzą się z tym, co tu piszę, ale to po prostu mój sposób na życie, a nie jakaś uniwersalna prawda: kiedy nie jestem pewien, którą drogę wybrać, zazwyczaj wybieram tę, której nie będę żałował, bo droga żalu prowadzi później do jeszcze gorszych decyzji. Myślę, że sztuczka polega na tym, żeby wiedzieć, których decyzji w końcu będziesz żałować, a których nie, dlatego zawsze jestem z sobą bardzo szczery, żeby móc jasno myśleć. Na przykład zawsze mówię ludziom, że jeśli nie jestem gotów pomóc komuś z całego serca, nie pomogę tej osobie tylko po to, żeby dobrze wypaść, bo jeśli później będę żałował swojej decyzji, poczuję się niezrównoważony. Mogę nawet zacząć żywić do tej osoby urazę.

    Innymi słowy, zawsze staram się zachować wewnętrzną równowagę. Nie chcę niczego żałować, bo dzięki temu jestem w stanie pogodzić się z wszelkimi konsekwencjami i odważnie iść naprzód.

    Chodzi mi o to, że jeśli coś wydaje się słuszne, ale potem tego żałujesz, to może wcale nie jest to aż tak „słuszne”, zwłaszcza gdy nie dostrzegasz, co może się wydarzyć w wyniku twojego żalu. Z tego samego powodu osoba, w której kiedyś się zakochałeś, może stać się kimś, kogo najbardziej nie znosisz. Chodzi o tę nierównowagę i żal, które odczuwasz.

    

    Wyjątki od tego, co powiedziałem powyżej: moi młodsi czytelnicy

    Chcę jedno wyjaśnić bardzo jasno. To, co napisałem w poprzedniej części, jest skierowane przede wszystkim do nas, dorosłych. Postanowiłem napisać tę część, ponieważ wiem, że profil moich czytelników zmienia się i staje się coraz młodszy, i muszę się do tego odnieść. Moja najnowsza klientka ma zaledwie 18 lat i opowiedziała mi, że dwa lata temu miała raka i niedawno doszło do niewielkiego nawrotu choroby.

    Dzieci, nastolatki i młodzi dorośli zasługują na wsparcie i wskazówki po prostu dlatego, że tego właśnie potrzebują na tym etapie życia. Dorastanie to trudny proces i nie jestem potworem, by mówić ludziom, którzy wciąż szukają swojej drogi w życiu, że nie zasługują na empatię tylko z powodu kilku popełnionych błędów. Proszę, nie jestem głupia i cały czas mówię o równowadze oraz byciu w kontakcie z rzeczywistością, i wiem, że nie stosujecie ślepo tego samego podejścia do każdej grupy demograficznej.

    Chciałbym powiedzieć moim młodszym czytelnikom, że są ludzie, którzy chętnie wam pomogą i was zrozumieją, ponieważ osoby starsze od was przeszły przez to samo, co wy teraz. Nie bójcie się prosić o pomoc lub radę, ale oczywiście róbcie to z szacunkiem i bez poczucia, że coś wam się należy. Jednocześnie starajcie się motywować siebie do rozwoju, wzmacniania się i zachowywania równowagi. Bądźcie też życzliwi, ale nie w sposób, który ma na celu popisywanie się lub zaspokajanie własnego ego, ponieważ jest zbyt wielu takich ludzi.

    Wiem, jak to jest, gdy jako dziecko trzeba radzić sobie z życiem w samotności, nie spotykając się przy tym z żadnym zrozumieniem – nawet ze strony rodziców.

    Niestety, nadejdzie moment, kiedy wkroczysz w trzydziestkę i będziesz musiał stanąć na własnych nogach. Mogę tylko mieć nadzieję, że życie, twoi rodzice, ludzie, których spotkałeś, a przede wszystkim twoja dusza przygotowały cię na to, co ma nadejść. Bo właśnie wtedy wszyscy będą oczekiwać, że weźmiesz się w garść, a ty sam będziesz musiał wziąć odpowiedzialność za swoje uzdrowienie. Zrozumiesz, dlaczego to ważne, kiedy znajdziesz kogoś, z kim zechcesz się ożenić.

    Mówiłem to już wcześniej i mam nadzieję, że zauważyli to również moi młodsi czytelnicy, którzy się do mnie zgłosili, ale naprawdę mam słabość do młodszych klientów. Mam ją, bo wiem, że niektórzy z was nie mają nikogo, do kogo mogliby się zwrócić w sprawie problemów, z którymi się borykacie, a ja sam żałuję, że nie miałem nikogo, do kogo mógłbym się zwrócić, gdy byłem w waszym wieku.

    Nigdy nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że moje życie potoczy się w ten sposób, i mam nadzieję, że życie zaskoczy cię tak samo, jak zaskoczyło mnie. Zanim jednak to nastąpi, pamiętaj, że czekają cię próby zesłane z Nieba.

    Aha, i przy okazji, jeśli masz już ponad 30 lat, to nie jesteś już młody.

    Nie jest to do końca kwestia osobistych uprzedzeń, bo czerpię z tego, co przeczytałem, ale trzydziestka to dla każdego bardzo ważny kamień milowy. Konfucjusz powiedział przecież: „三十而立” – i jest to wiek, w którym trzeba zacząć stawać na własnych nogach. W astrologii zachodniej kilka lat przed lub po trzydziestce ma miejsce coś, co nazywa się powrotem Saturna, a ma to na celu sprawdzenie cię i sprawienie, byś naprawdę dorósł. Nadszedł czas, by metaforycznie wziąć się w garść, podczas gdy inni robią to dosłownie. Jeśli masz 50 lat i wciąż się zbierasz, to jesteś tym, który nigdy się nie zebrał.

    Moje życie również uległo zmianie, gdy skończyłem 30 lat, i właśnie w tym wieku poznałem moją ukochaną żonę.

    Możesz się ze mną nie zgadzać, ale uważam, że przychodzi moment, w którym każdy musi sobie uświadomić, że jest już dorosły i że są pewne sprawy, które trzeba załatwić jak należy. To tak jak z prawem, które czasami różni się w przypadku nieletnich i dorosłych. Również natura nie oczekuje, że od razu wszystko będzie idealnie. Rośliny, które dopiero co wyrosły, nie zakwitną ani nie wydadzą owoców od razu. Jeśli jednak do pewnego momentu nadal nie uda się tego osiągnąć, to oczywiście będą tego konsekwencje.

    Każdy z nas ma do dyspozycji tylko tyle lat życia; jestem pewien, że osoby w wieku około trzydziestu pięciu lat, takie jak ja, spoglądają wstecz i zastanawiają się, jak to się stało, że czas minął tak szybko. Choć doskonale rozumiem trudności i traumy, z którymi wielu z nas wkracza w dorosłość, nadszedł też czas, by dorosnąć, odpuścić sobie, spróbować się wyleczyć i nie tracić już więcej czasu.


    Napisałem już kilka tysięcy (prawie 9 000, policzyłem) słów i jestem bliski utraty wzroku. Jaki jest wniosek?

    Szczerze mówiąc, tak naprawdę nie wiem. Wszystko, co tu napisałem, nie jest niczym nowym. Jeśli zadałeś sobie trud przejrzenia archiwum, to wszystko tam znajdziesz. Myślę, że nie każdy post musi poruszać nowy temat, a niektóre z nich można traktować jako uzupełnienia i pogłębione rozważania na temat kwestii, które poruszałem wcześniej. Załóżmy, że przedstawiam eksperyment myślowy i pytam: „Czy osoby z diagnozą kategorii 4, które doprowadzają do samozniszczenia, zasługują na empatię?”. To faktycznie otworzyłoby interesujące dyskusje, a są to niektóre z zagadnień, o których rozmawiamy w ramach naszych modułów z filozofii moralnej.

    Myślę, że ten wpis przypomina nam również o przytłaczającym fakcie, że wiele spraw jest już z góry zapisanych w twoim horoskopie. Niektóre z nich mogą być dobre, inne złe. Jeśli są złe, to co zamierzasz z tym zrobić? Bo jeśli nie zamierzasz nic z tym zrobić, to po co w ogóle tracisz czas na konsultację? To twoje życie – a nie życie wróżbity. Tylko ty możesz rozwiązać swoje problemy. Nikt inny nie może tego zrobić za ciebie.

    Ten wpis jest dla mnie również sposobem na wyznanie, że czasami czuję się bezradny w obliczu spraw, z którymi się spotykam, ponieważ nie jestem w stanie pomóc klientowi. Jest to również przypomnienie dla wszystkich, abyście – bez względu na to, jak ciężkie jest życie – dawali z siebie wszystko, cokolwiek to dla was oznacza. Cokolwiek robisz, po prostu nie niszcz siebie. A jeśli jesteś rodzicem, na litość boską, weź się w garść i przestań robić ze swojego życia farsę.

    Miałem szczęście, bo dostałem wykres, który przewidywał, że będę walczył i przetrwam – i tak właśnie się stało. Wiem, że nie każdy ma taki wykres. Nie chodzi o to, żebym się chwalił – naprawdę nie o to chodzi. Po co mam pisać 9-tysięczne posty na blogu, skoro mogę po prostu być jak ci degenerowani „praktycy”, którzy sprzedają wam bzdury i mówią, że to pomoże, choć tak nie jest? Polubiłem pisanie, a moi obserwatorzy, którzy piszą do mnie, że podoba im się to, co piszę, motywują mnie do pisania jeszcze więcej. 

    Z pewnością wciąż na co dzień zmagam się z traumą i bólem. Gdyby tak nie było, nie reagowałabym w ten sposób na klientów, którzy są okropnymi rodzicami. Niektórzy mogą to po prostu nazwać złym charakterem, choć ja wolę postrzegać to jako dążenie do sprawiedliwości dla tych, którzy jej potrzebują. Trauma i ból zawsze będą mi towarzyszyć, co jest normalne i ludzkie. Stały się częścią mnie. Ale staram się je przezwyciężyć i wykorzystać. Nie zawsze mi się to udaje, ale robię, co w mojej mocy.

    Spisywanie wszystkich moich myśli, dzielenie się doświadczeniami i stawanie się osobą, którą jestem dzisiaj, to moja droga do nadania sensu temu, co przeżyłam, ponieważ jeśli to, przez co przeszłam, może pomóc komuś, kto trafił na mojego bloga, to być może bycie od czasu do czasu źle rozumianą – nie jest takie złe.

    – Sean

    P.S. Wiem, że wszyscy się zastanawiają, do której kategorii należę i jaki mam horoskop. Pełny, szczegółowy opis mojego horoskopu przedstawię prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy będę wiedział, że mój czas się kończy. Jeśli jednak znacie się na chiromancji – mam bardzo ciekawą dłoń. A jeśli widzieliście mnie już osobiście, to między oczami mam czerwony pieprzyk. Zostawiam to waszej wyobraźni, bo sam nie mam pojęcia, co to wszystko znaczy, a może jednak mam?

    Udostępnij
    Sean Chan

    Autor:

    Master Sean Chan

    „Zadaniem astrologa nie jest wróżenie ani dostarczanie rozrywki, lecz pokazywanie ludziom, jak skutecznie żyć”.

    Konsultant ds. chińskiej metafizyki z siedzibą w Singapurze, posiadający ponad 15-letnie doświadczenie i obsługujący ponad 9 000 klientów. Znany ze swojego bezkompromisowego, praktycznego podejścia do BaZi, Feng Shui, Zi Wei Dou Shu i Qi Men Dun Jia.

    Więcej o mnie
    Academy of Astrology

    Przejdź od roli czytelnika do roli praktyka

    Kursy do samodzielnej nauki dotyczące BaZi, Zi Wei Dou Shu i nie tylko — prowadzone tak, jak powinno być.

    Poznaj Akademię
    Obserwuj nas na Instagramie

    Chcesz zgłębić ten temat?

    Twój wykres ma swoją historię

    Czytanie artykułów to dobry początek — ale nic nie zastąpi indywidualnej konsultacji. Przyjrzyjmy się, co tak naprawdę mówi o Tobie Twój wykres BaZi.

    Umów się na konsultację
    lub bądź na bieżąco
    Skip to content