Wszyscy teraz mówią o 9. okresie Feng Shui. Rozumiem to. To prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie astronomiczne i astrologiczne roku 2024. A może to wcale nie jest rok 2024? Sytuacja, z którą mamy teraz do czynienia, przypomina sytuację, w której kobieta urodziła dziecko, ale zapomniała, że je ma – bo czy 9. okres Feng Shui naprawdę zaczyna się w 2024 roku?
Jeśli jesteś praktykiem i akurat czytasz tę stronę, to lepiej się stąd wynieś. Ten wpis nie jest dla ciebie, bo rozmowa z tobą przypomina obserwowanie, jak sajgonka utlenia się na mojej dupie, zwłaszcza jeśli upierasz się, że wiesz już wystarczająco dużo, bo odbyłeś gdzieś kilka kursów prowadzonych po angielsku. Masz też czelność zakładać, że wiesz wystarczająco dużo, jako ktoś, kto nie potrafi czytać po chińsku i nie ma dostępu do oryginalnych materiałów. Nawet jeśli wziąłeś udział w jakichś kursach prowadzonych po chińsku, to naprawdę myślisz, że to wystarczy? Poważnie, i tak mnie nigdy nie lubiłeś, więc po co w ogóle tu jesteś?
Zacznę ten wpis od tego, że będzie on pełen gniewu, ponieważ zamierzam w nim wyjaśnić pewne sprawy i wyrazić kilka myśli, które dotąd tłumiłem. Nigdy nie byłem tak wściekły. Są to tematy, o których mówiłem już wcześniej, ale chcę do nich powrócić, ponieważ warto je poruszyć teraz, aby pokazać wszystkim, jak daleko się oddaliliśmy i jak bardzo poplątana jest chińska metafizyka oraz branża Feng Shui.
Będziecie musieli mi to wybaczyć, bo nigdy w całej mojej karierze nie byłem tak wkurzony i nic na to nie poradzę. Bo gdziekolwiek się pojawię, w każdej aplikacji społecznościowej, ludzie gadają o 9. okresie Feng Shui, jakby zostali zesłani z niebios, jakby mieli pojęcie o tym, o czym mówią, jakby ich rodowód obdarzył ich jakąś wyjątkową mądrością, podczas gdy wszyscy po prostu powtarzają to, co znaleźli w internecie.
Jeszcze bardziej irytujące jest to, że wykorzystują okres Feng Shui nr 9 w swojej kampanii marketingowej! Po co? Żeby sprzedać wam kolejne bezużyteczne przedmioty, których produkcja kosztuje 5 dolarów, a które sprzedają za 688 dolarów, wmawiając wam, że pomogą wam w pełni wykorzystać potencjał okresu Feng Shui nr 9. Przykro mi, ale to się nie wydarzy. Niektóre z tych przedmiotów kosztują nawet setki tysięcy, a niektórzy ludzie dają się zwieść i kupują te bezużyteczne przedmioty, a nawet zadłużają się, aby to zrobić. Chciałbym również przypomnieć wszystkim, że działam w branży, w której praktykujący Feng Shui jest tak bezwstydny, że stworzył stronę „11 najlepszych dysz do bidetu” tylko po to, by zwiększyć ruch w sieci, mając nadzieję, że ktoś wyszuka w Google dyszę do bidetu, a potem nagle zechce przeprowadzić audyt Feng Shui? Gdzie, do diabła, jest twoja godność?
Powód i „inspiracja” do napisania tego wpisu
Nic nie inspiruje mnie do pisania bardziej niż nudni głupcy, którzy sprawiają, że zastanawiam się, po co w ogóle ludzie zadali sobie trud, by wykształcić mózgi, skoro ich nie używają. Czuję się, jakby ktoś mnie sprowokował do napisania tego wpisu, i myślę, że dostanę zawału, jeśli nie wyrzucę tego z siebie, by się trochę odciążyć.
Pierwszy wyzwalacz:

Niedawno przeprowadziłam audyt feng shui. Ta klientka śledzi moje poczynania od lat, ale z jakiegoś, niech to szlag, powodu wciąż miała czelność nosić to przede mną. Ten naszyjnik z symbolem Yang Earth 戊土 to najbrzydszy kawałek metaforycznego gówna, jaki widziałam w życiu. Kosztuje nawet 320 dolarów. Jeszcze bardziej śmieszne jest to, że sprzedała go żona praktykującego, a ona sama zrobiła dla niej zupełnie błędną analizę BaZi, a Yang Earth okazał się jej najgorszym elementem. Nie ma to jednak znaczenia, bo to tylko naszyjnik bez magicznych mocy. Błąd popełniono, ponieważ wykres mojej klientki należy do kategorii „Wykres Podążający” (从格), więc „Bóg Pomocniczy” się zmienia i nie można po prostu wzmocnić Mistrza Dnia w tej specjalnej kategorii.
Ta osoba obserwuje mnie od ponad pięciu lat i wciąż tak postępuje. Wszyscy ciągle pytają, dlaczego mam tak mało zaufania do innych i do ich zdolności do wyjścia poza schematy. Oto dlaczego.
Drugi czynnik wyzwalający:
Nazwijmy tę osobę „Hugh Jass”. Mam znajomego, który pracuje w firmie technologicznej, i wspomniał mi, że jego kolega również zajmuje się astrologią – tym kolegą jest właśnie Hugh Jass. Znam Hugh Jassa, bo widziałem go kiedyś na stronie internetowej jednego z astrologów. Pewnego dnia Hugh Jass rozpoznał mnie w mojej przestrzeni coworkingowej i podszedł, żeby się przywitać. Okazało się, że był moim klientem jeszcze w 2016 roku, ale zapomniałem o jego istnieniu. To zabawne, bo przez chwilę zastanawiałem się, kim jest ten płodny kretyn, który wrzuca na YouTube bzdurne treści o Śmierci Pustki (空亡), podczas gdy tak naprawdę już się spotkaliśmy. Hugh Jass wydał prawie 100 000 dolarów na naukę chińskiej metafizyki, tylko po to, by pracować za darmo dla tego samego praktyka, u którego się uczył. Niesamowity zwrot z inwestycji. Zapytałem go o wewnętrzne funkcjonowanie tych firm zajmujących się chińską metafizyką. Ciekawie było usłyszeć to z pierwszej ręki, ale nie było to nic, czego bym już nie wiedział. Obecnie zajmuje się astrologią zachodnią – z powodu braku znajomości chińskiej. Powinieneś był od razu zacząć od astrologii zachodniej.
I nie, jeśli to czytasz, nie interesuje mnie przyjaźń. Nawet się do mnie nie odzywaj. Potrzebowałem tylko twojej pomocy. Dziękuję.
Trzeci czynnik wyzwalający:

Zostawię to tutaj i pozwolę wam wyciągnąć własne wnioski, dlaczego jestem wściekła. Klientka przesłała mi to, a ja nie chcę wiedzieć ani zgadywać, kim jest ta osoba. Ludzie zazwyczaj wysyłają mi różne rzeczy, ale najpierw sprawdzają, czy chcę je zobaczyć, bo wiedzą, że to mnie poruszy, a ja proszę ich, żeby usunęli wszystko, co mogłoby zidentyfikować tę osobę, bo naprawdę nie chcę tego wiedzieć. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją, dlaczego mówię, że w mojej branży jest wielu duchowych narcyzów i osób chorych psychicznie, a jedna „suwerenna” kobieta trafiła nawet niedawno do więzienia.
Nie chodzi tylko o powyższą listę. Nie podoba mi się to, że każdy artykuł czy relację na temat Period 9 tworzy jakiś stażysta i sposób, w jaki przedstawiają oni kampanię sprzedażową związaną z Period 9. Ludzie i specjaliści w tej dziedzinie ślepo powtarzają to samo w kółko, nie rozumiejąc tego w pełni ani nie poddając tego w wątpliwość.
Wprowadzenie do historii i teorii feng shui
Rok 2023 był interesujący i sądzę, że zawdzięczam to Saturnowi, ponieważ podobno ma on mi pomóc się rozwinąć, stawiając przede mną pewne wyzwania i powodując pewien dyskomfort, a także dając mi bardzo potrzebny sygnał, bym stał się lepszym człowiekiem. Moja wiedza na temat technicznych aspektów BaZi i Feng Shui znacznie się pogłębiła, a zawdzięczam to kilku czynnikom i osobom, o których opowiem innym razem.
Żeby od razu wyjaśnić, co się dzieje: ten wpis nie ujawni wszystkiego, co mam w głowie. Po pierwsze, nie jest to możliwe. Będę musiał podzielić to wszystko na różne wpisy na blogu. Po drugie, nawet gdybym miał przed sobą całą wieczność, nie zamierzam dzielić się tym, co wiem, w tak otwarty sposób. Możecie nazwać mnie „samolubnym” – nie obchodzi mnie to. Mam dość innych „praktyków”, którzy mnie kopiują i podają tę wiedzę dalej, jakby to oni włożyli w to ciężką pracę lub badania, podczas gdy to oni sprzedają wasze przedmioty Feng Shui, bransoletki Pi Xiu lub podniecają się swoimi certyfikatami Feng Shui. Straciłem rachubę, ile razy skopiowano moje pomysły, rażąco plagiatowano teksty, a moje logo zostało skradzione. Nie chcę ciągle ich wytykać i zmieniać tego bloga w coś innego.
Okres Feng Shui nr 9, który miał rozpocząć się w 2024 roku, trwa już od 2020 roku i chciałbym ponownie poruszyć ten temat. Celem tego wpisu jest wyjaśnienie, czym są, a czym nie są „Latające Gwiazdy”, oraz ponowne przyjrzenie się kwestii daty rozpoczęcia tego okresu Feng Shui.
Nie będę w stanie omówić całej historii Feng Shui, ponieważ skupiam się wyłącznie na metodzie Latających Gwiazd i jej związku z 9. okresem Feng Shui, a nie na innych szkołach tej sztuki. Tę kwestię będę musiał zostawić na inny wpis. Celem tego wpisu jest przedstawienie sprawy w bardziej dydaktyczny sposób, abyście mogli zrozumieć, dlaczego jestem tak bardzo wkurzony na tę branżę.
Okrucieństwa w branży feng shui
Myślę, że wszyscy już wiedzą, iż nie mam zbyt dobrego zdania o mojej branży, mimo że sam w niej działam. Jestem bardzo dumny z tego, co robię, ale nie mogę powstrzymać się od wstydu, widząc, w jakim stanie się ona znajduje. Moim celem zawsze było ulepszenie tej branży oraz skłonienie ludzi do właściwego podejścia do tego tematu i krytycznego myślenia. Laik nie ma pojęcia, jak bardzo ta dziedzina została zepsuta. Jeśli chcesz nadal wierzyć, że przedmioty i kolory zmienią twoje życie, przygotuj się na konsekwencje. To twoje życie, nie moje. Nie jest moją sprawą, że chcesz pozostać przeciętny.
Nie chcę już więcej poruszać tematu przedmiotów związanych z feng shui, bransoletek z Pi Xiu, gór z jadeitu i tym podobnych rzeczy. Wystarczy, że wiesz, iż one nie działają. Wystarczająco dużo już o tym mówiłem, a nawet nawiązałem do buddyjskiej filozofii śūnyatā. Jeśli nadal tego nie rozumiesz, módl się o bystrzejszy umysł w następnym wcieleniu.
Gadanie o tym wszystkim nie wynika z chęci zdobycia sławy ani z tego, że chcę zgarnąć całą tortę dla siebie. Zgarnąć całą tortę oznaczałoby, że musiałbym obsługiwać kretynów z kategorii 4, a tego nie chcę. Wystarczy mi malutki kawałek zapiekanki – nie potrzebuję całej torty wypchanej gównem. Cieszę się, że inni praktykujący mi ich odbierają. Jeśli chodzi o sławę, możesz się odpierdolić, jeśli myślisz, że jej szukam. Gdyby to było moim celem, już dawno widziałbyś mnie, jak przedstawiam roczne prognozy zodiaku. Lubię swoje własne towarzystwo i o ile nie nudzę się śmiertelnie, nie powiedziałbym, że lubię rozmawiać z innymi ludźmi, chyba że są fascynujący lub świetnie się dogadujemy. Jeśli nie jesteś kimś, kogo nazywam przyjacielem, nie chcę słyszeć o tym, że twój małżonek cię zdradza – bo to nie jest mój problem. Mogę ci tylko powiedzieć, że twój horoskop wyjaśnia dlaczego. Nie chcę też słyszeć, ile razy miałeś przygodę na jedną noc, a ta osoba nie chciała się z tobą ożenić – serio, nie masz nic lepszego do roboty niż złapać chorobę przenoszoną drogą płciową?
Już to kiedyś mówiłem, ale moim marzeniem jest pracować dla grupy elity i otrzymywać stałe wynagrodzenie. Choć brzmi to niepoprawnie politycznie, mój czas i energia są ograniczone, a ja chcę żyć w spokoju i naprawdę nie mam ani czasu, ani ochoty na ludzi z kategorii 4, którzy nie chcą sobie pomóc. Daj spokój, ty też nie chciałbyś spędzać z nimi czasu, i nie oceniam cię za to. Jeśli chodzi o masy, to moim sposobem służenia im jest ten blog.
Bardzo trudno jest wam wyjaśnić lub sprawić, byście poczuli, jak silne są moje uczucia wobec mojej branży i jak wielką to jest szambę. Większość ludzi nie jest w stanie odczuć tej intensywności, ponieważ nie potrafią odróżnić dobra od zła w mojej branży, ale ja potrafię.
Pierwszy przyznam, że nie znoszę rozmawiać z innymi „praktykującymi”. Może to zabrzmieć arogancko i nie mówię tego z egoistycznych pobudek, ale pod względem wiedzy nie mam się od nich niczego do nauczenia. Zupełnie nic. Czego oczekujesz, że nauczę się od ludzi reklamujących przedmioty związane z Feng Shui, którzy nie zapoznali się z materiałami źródłowymi lub twierdzą, że kartki papieru zmienią twoje życie? Jedyne, czego się od nich nauczyłem, to przypomnienie sobie, dlaczego wybrałem swoją ścieżkę i postanowiłem postępować w określony sposób. Bo jeśli osoba nieznająca języka chińskiego lub ktoś, kto nie zapoznał się z materiałami źródłowymi, wie więcej niż ja, to coś jest nie tak.
Nie chodzi tylko o Feng Shui – ale o BaZi i ogólnie o chińską astrologię. Te zasady są niezrozumiałe i okropne. Aż chce mi się rzygać. „Och, konflikt z Tai Sui to nic dobrego!” Odwal się. Nawet nie wiesz, czym jest Tai Sui.
Weźmy na przykład BaZi. Do dziś niektórzy praktykujący nadal nie wiedzą, dlaczego musimy stosować czas słoneczny. Niektórzy wiedzą, ale ponieważ zbudowali swoją pozycję na przekonaniu, że „stosowanie czasu słonecznego nie jest konieczne. Kieruj się tym, co wydaje się słuszne”, jest już dla nich za późno, by przyznać się do błędu i narazić się na śmieszność przed swoimi zwolennikami, którzy od dziesięciu lat stosują niewłaściwe podejście. Niektórzy twierdzą, że wiedzą, iż konieczne jest dostosowanie do czasu słonecznego, ale potem wyciągają coś z rękawa, mówiąc, że „czas słoneczny jest wymagany, ponieważ znajdujemy się w różnych strefach czasowych GMT”. Choć brzmi to seksownie i pseudointelektualnie, ponieważ złożoność lepiej się sprzedaje, jest to niewłaściwy sposób interpretacji tego, czym jest czas słoneczny. Postaraj się bardziej, a może wszechświat wyśle ci kiedyś znak – który lepiej niech będzie komunikatem, że masz zaburzenia poznawcze.
Szkoda, że źródłem tych niedbałych standardów w chińskiej metafizyce jest właśnie sama chińskojęzyczna część świata. Pocieszeniem jest to, że wciąż są ludzie, którzy znają jej korzenie – i nie, nie mam tu na myśli siebie, choć bardzo się staram, by do tego dojść. Jedynym zasługą, jaką sobie przypisuję, jest to, że zadaję sobie trud poszukiwania tych ludzi. Jeszcze bardziej niefortunne jest to, że te niechlujne standardy rozprzestrzeniły się na Zachód, ale nie w imię chęci szerzenia mądrości chińskich mędrców. Nie, o nie. Bądźmy szczerzy i zrywajmy zasłonę: głównym powodem, dla którego chińska metafizyka i astrologia rozprzestrzeniły się na Zachodzie (w Europie i Amerykach), jest to, że są one cholernie dobrą kurą znoszącą złote jaja. Można uczyć ich powierzchownych rzeczy, a oni podniecają się myślą, że mają uprzywilejowany dostęp do jakiejś starożytnej tajemnicy dobrego życia, ponieważ brali lekcje od jakiegoś siwowłosego Azjaty. Kto nie chciałby tych słodkich dolarów, funtów czy euro?
Nie chodzi tu też o zawłaszczanie kulturowe. Biorąc pod uwagę obecny klimat ksenofobii na świecie, jestem ostatnią osobą, która chciałaby nadużywać tego terminu. Jeśli ktoś z Zachodu chce założyć tradycyjny chiński strój, nie mam nic przeciwko. Niech nosi go z dumą, bo naprawdę interesuje go chińska kultura. Nosiłem bhutański gho, kiedy byłem w Bhutanie, i czułem się zaszczycony, że pozwolono mi go założyć. Jeśli ludzie chcą nawiązywać do tego, że Chińczycy mają małe oczy, to też mi to nie przeszkadza. W końcu naprawdę mamy małe oczy. Widzieliście moje pieprzone oczy? Proszę bardzo:

Jeśli pokażę Afrykaninowi bakłażana lub ogórka albo zrobię gest sugerujący, że ma ogromnego fiuta, to czy jestem rasistą? Wydaje mi się, że to raczej wyraz podziwu. W końcu to nasze cechy fizyczne, a ja cieszę się – i może jestem nawet trochę zazdrosny – że swoim salami można komuś spowodować wstrząs mózgu. Afrykański penis jest prawdopodobnie równy dziesięciu azjatyckim, a jeśli moje oczy są o połowę mniejsze od oczu przedstawicieli innej rasy, to co w tym złego? Czasami nie rozumiem tego „woke” świata i tego, do czego ludzie zmierzają. Jestem dumny ze swoich małych oczu tak samo, jak Afrykanin może być dumny ze swoich gigantycznych jąder i ogromnego fiuta. Osobiście chciałbym wierzyć, że moje małe oczy sprawiają, że ludzie traktują mnie poważnie.
Zanim ten wpis przybierze zupełnie inny obrót, chcę powiedzieć, że cieszę się, że ludzie chcą zgłębiać moją kulturę i jej historię. Doskonale rozumiem fascynację mitologizmem w dziedzinach ezoterycznych. To właśnie mnie do tego skłoniło. Nie znoszę jednak osób, które nie okazują temu tematu należnego szacunku i zachowują się, jakby były świętymi, albo traktują to wyłącznie jako okazję do zarobku, bo są zbyt bezużyteczne, by zająć się czymś innym. Nie zamierzam nikogo winić za to, że nie potrafi czytać po chińsku i studiować bezpośrednio materiałów źródłowych, ale przynajmniej można spróbować znaleźć angielskie źródła, aby wypełnić tę lukę i zachować szacunek do samego siebie, zamiast żyć w kłamstwie. Ale nie, zawsze znajdzie się taki praktykujący, który wziął udział w jakimś kursie prowadzonym przez kogoś na scenie lub jakiegoś staruszka, który wygląda jak pedofil, i postanawia przypiąć sobie etykietkę „mistrza Feng Shui” lub „mistrza BaZi” i zarabiać na życie, powtarzając te same bzdury, których go nauczono.
Nie możesz się doczekać, żeby zarobić te pieniądze albo poczuć się kimś ważnym, prawda?
Starożytni Chińczycy i kompas wskazujący południe
Na podstawie jednego, uproszczonego przykładu pokażę, dlaczego zasady Feng Shui są oburzające i dlaczego odmawiam współpracy z większością praktykujących. Nie ma znaczenia, czy są to praktykujący z tego regionu, czy z Zachodu, ponieważ większość praktykujących na Zachodzie i tak uczyła się od jakiegoś głupka ze Wschodu.
Ostatnio znacznie częściej zabieram głos ze względu na szum wokół 9. okresu Feng Shui, a niektórzy praktykujący na Zachodzie, którzy mnie obserwują (i których postanowiłem nie blokować), mieli czelność „nawiązać ze mną dialog”, ponieważ nagle słyszą coś innego niż to, czego się nauczyli! Zwykle nie odważyliby się na to, bo wiedzą, że nie mam o nich zbyt wysokiego mniemania – i prawdę mówiąc, tak właśnie jest. Prawdopodobnie jestem też bardziej bezpośredni niż przeciętny Holender.
Rozmawiałem z jednym z nich i zadałem mu kilka pytań sprawdzających. Oczywiście, że tak zrobiłem. Chciałem się na własne oczy przekonać, jakie są tam standardy i czego uczy się ludzi. Zapytałem: „Czy wiesz, dlaczego na chińskim kompasie południe znajduje się u góry?”. Na wypadek, gdybyś nie wiedział, Chińczycy nazywają kompas 指南针, a nie 指北针. 南 oznacza południe.
Odpowiedź, jaką otrzymałem, była oszałamiająca, a pochodziła od kogoś, kto uczył się od osoby noszącej tytuł „wielkiego mistrza”, przyznany przez bezsensowną instytucję skupiającą miłośników chińskiej metafizyki, którzy zajmują się wyłącznie wzajemnym podziwianiem się.

Ta europejska praktykująca opowiedziała, że „Wielki Mistrz” nauczył ją, iż południe znajduje się na szczycie chińskiego kompasu, ponieważ Ogień unosi się ku górze, a Woda spływa na dno. Takiego rodzaju wyjaśnienia podaje się, gdy pięciolatek pyta: „Skąd się biorą dzieci?”. Nie masz innego wyboru, jak tylko powiedzieć mu, że to ptaszek i pszczółka, albo że jakiś latający słoń prawdopodobnie podrzucił je pod okno, podczas gdy proces ten jest znacznie bardziej cielesny.
Naprawdę cieszę się, że ta osoba o tytule „Wielkiego Mistrza” odkryła grawitację. Naprawdę. Isaac Newton byłby z niej bardzo dumny. Muszę jednak szczerze przyznać, że ta odpowiedź brzmi tak, jakby udzielił jej ktoś na skraju demencji.
Czy Europejczycy uważają, że woda unosi się w powietrzu i wymyka się prawom grawitacji tylko dlatego, że używają kompasu wskazującego północ?
Zastosujmy logikę. Powyższe stwierdzenie nie ma sensu, ponieważ jeśli spojrzymy na planetę Ziemię, północ, jaką znamy, znajduje się na szczycie globu, czyli na półkuli północnej. Jeśli przyjąć tę perspektywę, to czy woda płynie w dół? A może płynie w górę, w kierunku północy, gdzie znajduje się Biegun Północny? Odpowiedź udzielona przez tego „wielkiego mistrza” jest w rzeczywistości myleniem tropu. Nie dajcie się zmylić, ponieważ debata tutaj nie dotyczy tego, dokąd płynie woda – nie trzeba być demencją, żeby wiedzieć, że grawitacja przyciąga rzeczy w dół, prawda? Czy grawitacja nie przyciąga również Metalu lub Drewna w dół? Odpowiedź Wielkiego Mistrza nie wyjaśnia, dlaczego starożytni Chińczycy używali kompasu skierowanego na południe. Równie dobrze mógłby powiedzieć: „Woda znajduje się na dnie kwadratu 9 siatki z powodu grawitacji!” i wrócić do domu, by się masturbować przed swoim certyfikatem „Wielkiego Mistrza”. Jeśli kierujemy się tą pokręconą logiką, w Europie i USA nie będzie drzew, ponieważ Metal reprezentuje Zachód. Wtedy pojawia się pytanie: „Czy Europa jest wystarczająco na zachodzie? A może to USA są prawdziwym Zachodem?”. Idź wystarczająco na zachód, a wrócisz na wschód! Och, jakże zawiłe jest Feng Shui!
Zastanów się nad tym. Jeśli wystarczająco daleka podróż na zachód prowadzi z powrotem na wschód, to czy w ogóle postrzegamy przestrzeń i czas tak, jak powinniśmy?
Nie chodzi o to, że lubię być niegrzeczny wobec starszych – choć muszę przyznać, że czasami całkiem fajnie jest pokazać im ich miejsce. Jeśli ktoś ma 30 lat, jest idiotą i postanawia nim pozostać, to nawet w wieku 60 lat nadal będzie idiotą. W tym wieku ludzie osiągają szczyt swojej „kategorii 4”. W idealnym świecie mądrość i doświadczenie przychodzą wraz z wiekiem, ale nie zawsze tak jest. Wiem, że tytuł może być miły i jest znakiem naszych osiągnięć oraz uznania, ale w szerszej perspektywie naprawdę niewiele znaczy.
Byłem bardzo bezpośredni w stosunku do tej europejskiej praktykującej i powiedziałem jej, że nie mam się od niej niczego do nauczenia, poza tym, jak wygląda tradycyjny rumuński posiłek. Nie chodzi też o to, że lubię poniżać ludzi czy innych praktykujących. Poszedłeś na kurs, nazywasz siebie „praktykiem”, „konsultantem” lub „mistrzem” i bierzesz ciężko zarobione pieniądze innych ludzi – to twoim zadaniem jest wiedzieć, co robisz, zamiast oczekiwać, że będę ci wszystko podawał na tacy.
Istnieje bardzo prosty powód, dla którego starożytni Chińczycy używali kompasu wskazującego południe, a ty nawet tego nie rozumiesz. Skąd w ogóle bierzesz czelność nazywać siebie praktykującym lub wielkim mistrzem? Przepraszam, ale nie zamierzam na to odpowiadać, ponieważ nie do pomyślenia jest, żebym musiał zwracać na to uwagę innym osobom z branży.
Powrót do dyskusji na temat roku rozpoczęcia okresu 9
Już dawno temu pisałem o tym, kiedy właściwie rozpoczął się 9. okres Feng Shui. Nadszedł czas, by uzupełnić te informacje, zwłaszcza po przeprowadzeniu dalszych badań i głębszym przemyśleniu tej kwestii.
W czasach przed rewolucją kulturalną Feng Shui miało swoje standardy i cechowało się rygorem. Podszedłem do tego tematu z zamiarem zachowania tego rygoru i wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie, a nie po to, by bez powodu podważać poglądy naszych przodków i mędrców.
Przyjrzyjmy się jeszcze raz kilku kluczowym kwestiom dotyczącym okresu Feng Shui:
- W sumie jest dziewięć okresów. Każdy okres trwa 20 lat. Supercykl trwa 180 lat.
- Okres 180 lat podzielony jest na trzy główne cykle, z których każdy trwa 60 lat.
- Dwadzieścia lat to mini-cykl i właśnie o tym teraz wszyscy mówią, ponieważ podobno wkraczamy w nowy mini-cykl, znany również jako Okres 9.
Zanim przejdziemy dalej, chciałbym zadać kilka pytań:
- Czy nikt nie zastanawia się, dlaczego ten okres trwa 180 lat i jest podzielony na trzy 60-letnie etapy?
- Czy nikt nie zastanawia się, dlaczego cykl mini trwa 20 lat?
- Czy nikt nie zastanawia się, dlaczego to właśnie rok 1864 zapoczątkował nasz obecny supercykl?
Jeśli się nad tym zastanowić, powyższe pytania są bardzo powierzchowne. Głębsze pytania brzmią następująco:
- Jak wygląda rok i jak go mierzyć? Skąd wiadomo, że minęło dwadzieścia lat?
- W jaki sposób opracowano ten kalendarz? Czy będziemy w stanie mierzyć cykle w pełnych latach w nieskończoność?
Po co, do diabła, tak dumnie przypisujesz sobie miano „praktyka” czy „konsultanta Feng Shui”, skoro zajmujesz się astrologią lub Feng Shui, nie interesując się w ogóle tym, jak powstał kalendarz ani jak obliczano czas?
Wiemy, jak wygląda rok, ponieważ kalendarz został wymyślony już tysiące lat temu. Jednak nawet przeciętna, wykształcona osoba w dzisiejszych czasach nie zdaje sobie sprawy, że nasz kalendarz gregoriański z czasem ulega odchyleniu i wymaga korekt oraz ponownej kalibracji. Skoro nawet nasz kalendarz gregoriański wymaga korekt, czy nie sądzisz, że nasze postrzeganie 9. okresu Feng Shui również musi ulec zmianie?
Wychowano cię w przekonaniu, że zarządzanie czasem jest łatwe, bo ktoś już to za ciebie zrobił, ale prawda jest taka, że zarządzanie czasem to skomplikowana sprawa.
Niezwykle naiwne i świadczące o intelektualnym lenistwie jest przekonanie, że cykle mierzy się w pełnych latach i że tak będzie zawsze. Nasze kalendarze zostały opracowane tak, aby dostosować się do tych zjawisk astronomicznych, i przedstawiają one upływ czasu w pełnych latach, ale prawdziwym strażnikiem czasu jest kosmos – a nie kalendarze stworzone przez człowieka. To my dostosowujemy się do kosmosu; kosmos nie dostosowuje się do nas. Nie jest możliwe, aby „cykl” trwał dokładnie 20 lub 180 lat w nieskończoność.
To nieco ironiczne, że cała chińska metafizyka wywodzi się z „Yi Jing” (易经), czyli Księgi Przemian, ale z jakiegoś powodu współcześni praktykujący nie przyjmują ducha przemiany.
Teoria Feng Shui wymaga bardzo gruntownej aktualizacji, a można to osiągnąć jedynie poprzez powrót do korzeni i podstaw, na których została ona stworzona. Smutną rzeczą w chińskiej astrologii jest to, że te skarby wiedzy nie są zbyt dobrze udokumentowane ani zebrane w przystępnej formie, ale mogę powiedzieć, że wciąż gdzieś tam istnieją. Na szczęście astrologia zachodnia bardzo dobrze zachowała tę wiedzę, a moja praktyka w zakresie chińskiej metafizyki i chińskiej astrologii wiele zyskała dzięki astrologii zachodniej.
Dlaczego rok 1864 miał szczególne znaczenie w feng shui Flying Star?
Rok 1864 był przełomowy dla Feng Shui Latających Gwiazd, ponieważ stanowił punkt wyjścia dla naszego obecnego supercyklu. Rok 1864 wybrano ze względu na wyjątkowe zjawisko astronomiczne – wszystkie pięć planet ustawiło się w jednej linii. Wspomniałem o tym w moim pierwszym wpisie na blogu o 9. okresie Feng Shui, ale nie wiem, czy ktoś zadał sobie trud, żeby to wygooglować. O rany, już teraz mogę wymienić praktykujących, którzy w końcu to skopiują i wrzucą na swoje konta na TikToku.
Niektóre strony internetowe podają datę 5 marca 1864 roku, ale trzeba pamiętać, że położenie geograficzne, w którym się znajdowaliśmy, miało niewielki wpływ na tę datę, choć nie ma to znaczenia dla naszej obecnej dyskusji. Minęło już 159 lat, a jeśli twierdzisz, że Saturn i Jowisz ustawiają się w jednej linii dokładnie co 20 lat, to powinieneś wrócić do szkoły podstawowej.
A tak na poważnie, do wszystkich leniwych, bezmyślnych praktyków, którzy uczyli się u jakiegoś siwowłosego wielkiego mistrza: Jesteście tacy dumni, że nosicie tytuł „Mistrza i konsultanta Feng Shui”, ale czy zadałeś sobie trud, by dowiedzieć się, dlaczego rok 1864 był punktem wyjścia obecnego supercyklu 180-letniego? Nie, nie zadałeś. Z radością zapisaliście się na jakieś seminarium prowadzone w języku angielskim i pewnego dnia zdecydowaliście, że potraficie czarować Feng Shui, choć nie mieliście i nadal nie macie o tym pojęcia.
Nie rozmawiam z praktykującymi z Zachodu, ponieważ większość z nich budzi we mnie odrazę, a mnie samemu zarzuca się arogancję za to, że bronię wiedzy moich przodków, przyznając jednocześnie, że wiem bardzo niewiele, podczas gdy inni popisują się, jakby odziedziczyli jakąś tajemnicę po siwowłosym staruszku z przerażającym uśmiechem, a ani nauczyciel, ani uczeń nigdy nawet nie zetknęli się z oryginalnymi tekstami.
Proszę zapamiętać ten punkt wyjścia z 1864 roku, ponieważ wrócę do niego później.
Rok rozpoczęcia okresu Feng Shui nr 9
Wszyscy twierdzą, że 9. okres Feng Shui rozpocznie się w 2024 roku, ponieważ każdy minicykl trwa 20 lat. Oczywiście, jeśli znasz podstawy arytmetyki, to jest to logiczne z matematycznego punktu widzenia i w zasadzie wynika ze zdrowego rozsądku.
Nie wierzę ani nie czuję, by Okres 9 rozpoczął się w 2024 roku. Moim zdaniem zaczął się on w grudniu 2020 roku, kiedy doszło do Wielkiej Koniunkcji Jowisza i Saturna. Ten 20-letni minicykl, o którym wszyscy tak chętnie gadali, trwa właśnie dwadzieścia lat, ponieważ opiera się na cyklu koniunkcji Jowisza i Saturna. Musimy jednak pamiętać, że ich koniunkcja nigdy nie będzie trwała dokładnie 20 lat. Jowisz potrzebuje 11,86 lat ziemskich, aby okrążyć Słońce; Saturn potrzebuje 29,4 lat ziemskich. Jeśli zaokrąglimy te liczby, załóżmy, że Jowisz potrzebuje 12 lat ziemskich, a Saturn 30 lat ziemskich – wspólny mianownik wynosi 60. Czy teraz rozumiesz, dlaczego główny cykl trwa 60 lat?

Jeśli chodzi o 180-letni supercykl, pojawia się argument, że tyle właśnie trwa okres, w którym Uran i Neptun znajdują się w koniunkcji, ale faktem jest, że te dwie planety nigdy nie były częścią chińskiej astrologii. Rozmawiałem na ten temat z kilkoma historykami, a także próbowałem poszukać informacji w Internecie. Uran i Neptun nie mają żadnego związku z naszą dyskusją.
Tak czy inaczej, prawda jest taka, że wszystko ulegnie regresji. A teraz poważnie. Jeśli kalendarz gregoriański ulegnie regresji i będzie wymagał korekty, chińska metoda obliczania czasu z pewnością również będzie tego wymagała. Nie da się zaprzeczyć, że wszystkie kalendarze i systemy pomiaru czasu będą w pewnym momencie wymagały ponownej kalibracji. W kontekście nauki Feng Shui nie możemy zaokrąglać rzeczy dla własnej wygody; nie możemy zakładać, że cykle zawsze trwają pełne lata, i musimy pamiętać, że w 1864 roku przyrządy pomiarowe nie były tak precyzyjne.
Wiem, co niektórzy zwolennicy teorii cykli mogliby powiedzieć w swojej obronie – pewnie powiedzą: „Ale Sean, początek dwudziestoletniego cyklu musi przypadać na rok Yang Wood 甲木! To są fakty!”. Wiecie, dlaczego lubię wyśmiewać ludzi, którzy nie mają pojęcia, czym jest krytyczne myślenie? Właśnie z powodu takich stwierdzeń.
Większość praktykujących, którzy będą się tym posługiwać jako argumentem – choć brzmi to bardzo intelektualnie i duchowo – w rzeczywistości nie ma pojęcia, czym właściwie jest Yang Wood (甲木). Powiedzą mi: „To symbol drzewa”. Ci ludzie prawdopodobnie mieliby większą wartość, gdyby byli prawdziwymi drzewami, a nie ludźmi. Jeśli nawet nie wiesz, gdzie w przestrzeni znajduje się Yang Wood i co ma oznaczać, nie masz prawa przedstawiać mi tego jako argumentu. Niebiańskie Pnie nazywane są „Niebiańskimi”, ponieważ reprezentują określony punkt w kosmosie – gdzieś w przestrzeni, zaznaczony i zmierzony przez zjawisko astronomiczne. Dzięki temu wiesz, że nawet pozycja Yang Wood nie jest stała i może wymagać korekty. Martwi mnie to, ponieważ oznacza, że kalkulatory BaZi, na których polegam, mogą w końcu wymagać korekty, co ostatnio próbowałem zbadać.
Założenia dotyczące okresu Feng Shui są następujące:
- Zakłada się, że początek okresu Feng Shui musi przypadać na rok Drewna Yang (甲木).
- Okres Feng Shui rozpoczyna się, gdy Jowisz i Saturn znajdują się w koniunkcji, zgodnie z ich rzekomym 20-letnim cyklem.
Stawiam hipotezę, że okres w Feng Shui opiera się na koniunkcji Jowisza i Saturna, która w astrologii zachodniej stanowi ważne wydarzenie, wyznaczające początek nowej ery.
Dwa powyższe tak zwane aksjomaty stwarzają obecnie dylemat, ponieważ są ze sobą sprzeczne. Wynika to z faktu, że w grudniu 2020 roku Jowisz i Saturn znajdą się w koniunkcji. Kluczowe pytanie brzmi: czy rok 2020 należy uznać za rok 甲, czyniąc go rokiem 甲子, czy też powinniśmy całkowicie zignorować filary roczne (流年), ponieważ nie musimy już mierzyć cykli Feng Shui za pomocą Niebiańskich Pni i Ziemskich Gałęzi. Cofnijmy się do lat 60. XIX wieku. W tym stuleciu Jowisz i Saturn połączyły się w 1861 r., ale okres 1 rozpoczął się w 1864 r., uznanym za rok 甲子. Nawet punkt początkowy okresu 1 budził już pewne rozbieżności.
Kluczową kwestią w tej sytuacji jest ustalenie, czy nowy okres Feng Shui musi bezwzględnie rozpoczynać się w roku Drewna Yang (甲木). Niektórzy, zwłaszcza inni praktykujący, pomyślą zapewne, że zbyt mocno się staram, by wymyślić coś, co uwiarygodni moją pozycję.
To właśnie tutaj pokażę ci twoje miejsce i upokorzę cię jak niechlujnego, pozbawionego intelektu nic nieznaczącego zera, jakim jesteś.
W tamtych dawnych czasach, kiedy istniała sztuka 太乙神术 – pierwsza chińska technika prognozowania astrologicznego, która dziś zaginęła w mrokach dziejów – istniały nie jedna, nie dwie, ale aż trzy różne metody interpretacji tego, czym jest punkt początkowy, wyznaczony przez rok 甲子. Czynność ustalania tego punktu początkowego nazywa się w chińskiej astrologii 太乙积年, a wszystkie cztery filary uznaje się wówczas za 甲子. Ten znacznik „punktu początkowego” przesuwa się w czasie, a określenie „punktu początkowego” zależy od zjawiska astronomicznego. Przed rokiem 1864, który, jak wszyscy wiemy, jest punktem początkowym Okresu Feng Shui 1, istniał zapis, że rok 724 n.e. był rokiem początkowym 甲子. Najnowszym rokiem 甲子 był rok 1984, czyli 7 x 180 lat od roku 724. Proszę samodzielnie obliczyć, a zorientują się Państwo, że rok 1864 nie mieści się w tych 7 x 180 latach. Zarówno rok 724, jak i 1864 były latami 甲子, ale dlaczego to właśnie rok 1864 został wyznaczony jako Okres 1? Odpowiedź już znamy.
Chcę przez to powiedzieć, że rok 甲子, czyli cykl sześćdziesięcioletni, nie ma większego znaczenia przy mierzeniu cykli w dłuższej perspektywie. System sześćdziesięcioletni sprawdza się w przypadku krótszych cykli, ale nie w przypadku cykli o szerszym zasięgu, obejmujących dłuższy okres czasu.
Wyobraź sobie następującą sytuację: 60-letni cykl sześćdziesięcioletni można postrzegać jako coś w rodzaju „kalendarza tygodniowego”. Jednak ten „kalendarz tygodniowy” nie ma większego znaczenia, jeśli nie wpisuje się w szerszy, bardziej kompleksowy kalendarz, który pozwala mierzyć miesiące lub lata. Jaki sens ma informowanie was, jaki dziś jest dzień tygodnia, jeśli nie powiem wam, jaka jest pora roku? A gdybyście nie potrafili rozróżnić pór roku w tamtych czasach, bylibyście martwi.
Mierzenie czasu polega na łączeniu różnych cykli, dzięki czemu wiemy, jak to wygląda i jak się z tym czujemy.
Myślę, że ludzie zapominają o jednej rzeczy. Te 60 filarów, z których korzystamy, to tylko 60 filarów. Jest to system, ale niedoskonały, ponieważ uwzględnia głównie trzy planety – Ziemię, Słońce i Jowisza – a nie pozostałe planety. Istnieje powód, dla którego w feudalnych Chinach daty zapisywano, podając „okres panowania”, a następnie filar. Na przykład daty zapisywano jako „Dynastia Song, [jeden filar w cyklu sześćdziesięciowym]”.
Muszę też przypomnieć, że chińska astrologia uwzględnia również inne planety, takie jak Merkury, Wenus, Mars, a nawet Rahu i Ketu. Nie wiesz o tym, ponieważ nie są one wykorzystywane w systemach BaZi ani Zi Wei Dou Shu, a nikt już nie praktykuje tej starożytnej formy chińskiej astrologii.
Nie wierzysz mi? Zobacz sam:


Dla tych, którzy powinni umieć czytać po chińsku, ale nie potrafią (tak, mam na myśli was, Singapurczycy): 罗喉 to Rahu; 水星 to Merkury. Najstarsze formy chińskiej astrologii opierają się na 28 domach księżycowych, co pozwala mierzyć jeszcze dłuższe cykle; nazywamy to 「二十八星宿占星学」.
Choć bardzo chciałbym mieć czas, by opanować wszystkie te starożytne techniki, nie mogę sobie na to pozwolić. Ciekawe byłoby jednak sprawdzić, jakie podobieństwa istnieją między starożytnymi chińskimi technikami astrologicznymi opartymi na planetach a współczesną astrologią zachodnią.
Moja profesjonalna opinia jest następująca: odrzuciłbym Filary oraz hipotezę, że każdy Okres musi rozpoczynać się w roku Drewna Yang, ponieważ 甲子 stało się obecnie ruchomym punktem odniesienia. W dzisiejszych czasach, gdy jesteśmy w stanie precyzyjnie mierzyć ruch planet, same 60 Filarów nie wystarczą. Nie chodzi o to, że 60 Filarów jest całkowicie nieistotnych dla chińskiej metafizyki, ponieważ nadal będziemy ich potrzebować do BaZi, ale musimy na nowo ustalić znaczenie 60 Filarów w szerszej perspektywie.
I tak, gdybyście się zastanawiali, w końcu dowiedziałem się, co dokładnie symbolizuje 10 Niebiańskich Pni i w którym punkcie nieba się znajdują – dzięki pomocy historyków i astronomów, z którymi miałem zaszczyt porozmawiać.
Czy „The Next” to początek okresu 1 w 2044 roku?
Załóżmy, że początek okresu wynika z ustawienia się pięciu planet w jednej linii – a wynika to z faktu, że jako punkt początkowy okresu 1 wybrano rok 1864 – możemy zatem założyć, że następny okres 1 nastąpi wtedy, gdy pięć planet ponownie ustawi się w jednej linii. Dzięki naszym precyzyjnym instrumentom astronomicznym wiemy, że nastąpi to w 2040 roku. Należy pamiętać, że pięć planet nie obejmuje Urana i Neptuna. Odnoszą się one konkretnie do Merkurego, Marsa, Wenus, Jowisza i Saturna.
No cóż, dla naszych niechlujnych jak cholera, umysłowo upośledzonych praktykujących, którzy podniecają się swoimi certyfikatami nadającymi tytuły „mistrza” i „wielkiego mistrza” oraz pozują z waszym cudownym Luo Panem z taką dumą, rok 2040 wydaje się całkiem blisko roku 2044, prawda? Pierwotnym rokiem, w którym miał rozpocząć się nasz następny Okres 1, był rok 2044, jeśli ślepo kierujemy się naszymi przestarzałymi podręcznikami Feng Shui, ale teraz musicie zadać sobie pytanie, czy to naprawdę 2044, czy 2040, tak samo jak musicie zadać sobie pytanie, czy Okres 9 Feng Shui rozpoczął się w grudniu 2020 roku, czy w 2024.
Musisz podjąć tutaj decyzję. Czy chcesz skupiać się na tym, że okres Feng Shui musi rozpoczynać się w roku Drewna Yang (甲木) – w systemie, który jest niekompletny, ponieważ uwzględnia jedynie trzy planety (Ziemię, Słońce i Jowisza) – czy też wolisz dla odmiany przyjrzeć się dokładnie całej mapie nieba i podejść do sprawy krytycznie?
Jeśli okres 9 rozpoczął się w grudniu 2020 r. – czy coś się zmieniło?
Czy żyjesz w całkowitej izolacji? A może próbujesz wpasować koncepcję, że Okres 9 rozpocznie się w 2024 roku, w swoją własną narrację? Wejście w nową erę pociąga za sobą lawinę zmian. Potwierdzi to każda forma astrologii.
Czy muszę wszystkim przypominać, że w 2020 roku:
- Znaleźliśmy się w samym środku pandemii, która zmieniła nie tylko nasze środowisko pracy, ale także nasze podejście do pracy.
- Czyż nie byliśmy świadkami postępu technologicznego, zwłaszcza w dziedzinie sztucznej inteligencji, jak na przykład ChatGPT, oraz postępu w sektorze energetycznym w postaci pojazdów elektrycznych, akumulatorów itp.?
- Czyż nie byliśmy świadkami upadku imperiów i struktur, ponieważ element „Ogień” z okresu 9 znajduje się w opozycji do elementu „Metal” z okresu 9, symbolizującego władzę?
- Czyż nie byliśmy świadkami tego, jak kryptowaluty zyskały popularność? Pomijając wahania cen, zawsze będą one miały swoje miejsce.
Mówiąc wprost, czyż nie doświadczyliśmy głębokich zmian? Przejście z roku 2023 do 2024 wydaje się nieco spokojne i nudne, by uznać je za wydarzenie o znaczeniu astrologicznym. Saturn znajduje się już w Rybach, a Jowisz w Byku. Już od jakiegoś czasu żyjemy w nowej erze.
W skrócie: jeśli uważasz, że zmiany nastąpią dopiero w 2024 roku, to naprawdę powinieneś się zbadać u lekarza. Zbyt mocno próbujesz dopasować tę narrację do roku 2024, bo gdzie ty właściwie żyłeś przez ostatnie 2–3 lata?
Zachodnim odpowiednikiem Okresu 9, przynajmniej pod względem chronologicznym, jest Era Wodnika. Co ciekawe, z perspektywy półkuli północnej gwiazdozbiór Wodnika widoczny jest na południowym niebie, na południe od równika. Wszyscy wiemy, że cywilizacje, które stworzyły astrologię zachodnią i chińską, znajdowały się na półkuli północnej. Trigram 离 związany z Okresem 9 również reprezentuje Południe. To nie jest przypadek. Astrologia wedyjska umieszcza Wodnika na Zachodzie, ponieważ zdrowy rozsądek podpowiada, że Indie leżą na półkuli południowej, więc nie możemy używać astrologii wedyjskiej do porównań.
Dziewięć Pałaców to nie to samo co osiem trygramów
Powszechnie używanym chińskim terminem jest „九宫八卦”. „九宫” to dziewięć pałaców, o których tak często słyszymy w Feng Shui Latających Gwiazd. „八卦” to osiem trygramów. Jeszcze raz stanowczo podkreślam, że te dwie rzeczy nie są tym samym. Gdyby tak było, zdrowy rozsądek podpowiada, że nie byłoby potrzeby stosowania dwóch odrębnych terminów.
Wasze 9 Pałaców to również nie jest „8 trygramów + Centrum”. Do żałosnych praktykujących: nie wygadujcie bzdur, jeśli tego nie rozumiecie.
Można na przykład połączyć te dwa pojęcia i stwierdzić, że się pokrywają i są ze sobą powiązane, ale nie są tym samym.
Osoby spoza mojej branży nie ponoszą za to winy, bo nie muszą tego wiedzieć. Ale jeśli ktoś z mojej branży nie zna różnicy między dziewięcioma pałacami a ośmioma trygramami, to mogę tylko powiedzieć, że naprawdę nie zawracał sobie głowy historią i astronomią. Jesteś tak bardzo dumny ze swojej pracy.
Osiem trygramów i dziewięć pałaców mierzą zupełnie różne rzeczy, a jeśli tego nie wiesz, cóż, przynajmniej masz swój tytuł „wielkiego mistrza”.
Latające gwiazdy Feng Shui i dziewięć pałaców
Kiedy nadchodzi nowy okres Feng Shui, zawsze towarzyszy temu ogromne poruszenie, ponieważ podobno „Latające Gwiazdy” zmieniają swoje pozycje, a wraz z nimi zmienia się „szczęście” każdego z nas. Każdy chce czerpać z tego „szczęścia” i czerpać z niego korzyści. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście tak właśnie jest. Pozwólcie mi jednak dodać do tego odrobinę logiki i rozsądku.
Po pierwsze, o ile twoja mama nie upuściła cię jako niemowlę głową w dół, to wiemy przecież, że gwiazdy nie „latają” ani nie przemieszczają się w magiczny sposób co rok czy co dwadzieścia lat, prawda? Gwiazdy wydają się poruszać, ponieważ Ziemia się obraca. Co do tego chyba wszyscy się zgadzamy.
Po drugie, gwiazdy, z których korzystamy w Feng Shui, to dziewięć gwiazd z Wielkiego Wozu, czyli gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Dwie z nich są obecnie niewidoczne – są to gwiazdy 左辅 i 右弼, zwane również 洞明星 i 隐元星. Nazwa „Wielki Wóz” pochodzi od tego, że wygląda on tak:

Następnie pojawia się 9 Pałaców, do których ma „wlecieć” 9 Gwiazd. Zazwyczaj przedstawia się to jako kwadrat z dziewięcioma polami lub okrąg podzielony na dziewięć segmentów, tak jak tutaj:


No cóż, o ile nie wstrzykiwałeś sobie do żył jakichś podejrzanych substancji albo nie należysz do tych osób o szczególnych potrzebach, które twierdzą, że urodziły się z jakąś wyjątkową mocą, to wiesz, że gwiazdy z Wielkiego Wozu nie zmieszczą się w tych kwadratach i segmentach. Poza tym nikt nigdy nie pyta, czym są Gwiazdy Górskie (山星) i Gwiazdy Wodne (水星), gdy mowa o Latających Gwiazdach.
Jesteśmy w Okresie 9, czyli 九紫右弼. To jedna z niewidzialnych gwiazd. Załóżmy, że jestem idiotą (podobnie jak inni praktykujący, którzy uczyli się od wątpliwych, siwowłosych osób cierpiących na demencję) i posługuję się Wielkim Wozem, umieszczając Gwiazdę 9 w środku. Będzie to wyglądało tak:

Przepraszam, ale z drugiej strony nie przepraszam za mój czarny humor, ale czy twoja mama nie tylko cię upuściła, ale też próbowała cię utopić, kiedy byłeś niemowlęciem?
Nie obchodzi mnie, jak obrócisz obraz Wielkiego Wozu – bo gwiazda nr 9 znajduje się pośrodku, tak właśnie nauczyli cię siwowłosi mistrzowie feng shui i tak właśnie stosuje to większość kretynów. Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie ma mowy, żeby gwiazdy zmieściły się w ten sposób w tych dziewięciu kwadratach.
Czy ludzie naprawdę nie zastanawiają się nad tymi sprawami? Pozwólcie, że ponownie odwołam się do zdrowego rozsądku. Gwiazdy nie przemykają po magicznych kwadratach, ale Ziemia się obraca. Czego więc właściwie mierzymy i co postrzegamy?
Na moim profilu na Instagramie zadałem naprawdę proste, podstawowe pytania, aby obalić te mity i błędne przekonania. Powtórzę je tutaj:
Każdy z pewnością słyszał o zabójczej Gwieździe Żółtej 5 (五黄廉貞星) w Feng Shui. Nazywana jest ona również 玉衡 lub Alioth. Gwiazda ta ma opinię bardzo niepomyślnej, ale nie zawsze tak jest. Większość miłośników Feng Shui nie zdaje sobie sprawy, że wpływ każdej gwiazdy różni się w zależności od okresu Feng Shui.
Żadna gwiazda nie pozostaje na zawsze pomyślna ani niepomyślna. Po prostu nie żyjemy wystarczająco długo, by dostrzec te skutki. Tak się składa, że obecnie trwa okres, w którym Gwiazda 5 jest uważana za niepomyślną.
Mówi się, że gwiazdy „przemieszczają się” do różnych sektorów mniej więcej co dwadzieścia lat.
Gwiazda nr 5 z okresu 9 znajdzie się w sektorze północnym. Czy ktoś się jednak zastanawiał, dlaczego tak jest? Gwiazda nr 5 z okresu 8 znajdowała się na południowym zachodzie, podczas gdy ta z okresu 7 – na wschodzie.
Pozwólcie, że przedstawię kilka naprawdę podstawowych zagadnień teoretycznych:
Okres 9 to 离 (Ogień); 离 oznacza południe. Z czym przeciwstawia się południe? Z północą.
Okres 8 to 艮 (Ziemia); 艮 oznacza północny wschód. Jest on przeciwstawny do południowego zachodu.
Okres 7 to 兑 (Metal); 兑 oznacza Zachód. Stanowi przeciwieństwo Wschodu.
Okres 1: 坎 (Woda); 坎 oznacza północ. Jest to strona przeciwna do południa, a jeśli sprawdzisz układ Okresu 1, zobaczysz, że Gwiazda 5 rzeczywiście znajduje się na południu.
Możesz to sprawdzić samodzielnie w Google.
Co wynika z powyższego? Jeśli potrafisz myśleć krytycznie, to wynika z tego, że Gwiazda 5 jest stałym punktem na niebie. Istnieje powód, dla którego pierwotna pozycja Gwiazdy 5 znajduje się pośrodku, dlaczego na „He Tu” (河图) i „Luo Shu” (洛书) widoczne jest pięć okręgów w środku oraz dlaczego kwadrat magiczny, którego używamy w Feng Shui, i 8 trygramów mają właśnie taki układ:

To nasuwa też pewne pytanie. Kiedy mówimy o „Latających Gwiazdach” w Feng Shui – czy mamy na myśli dosłownie gwiazdę, którą widzimy w Wielkim Wozie? A może coś innego?
Najwyższy stopień głupoty w feng shui i całkowite niewłaściwe zastosowanie
Oto doskonały przykład idiotyzmu mistrzów feng shui. Spójrzcie tylko:




Należy pamiętać, że dotyczy to okresu 9 w Feng Shui. Są tacy głupcy, którzy uważają, że 9 Pałaców to po prostu szablon, który można nakleić gdziekolwiek się chce na mapie. Co za cholerni prostacy. Niektórzy zapominają nawet, że środkowy górny Pałac odpowiada południu w chińskim kompasie i nakładają południową część kompasu na północną półkulę mapy. Nakładanie siatki 9 kwadratów można zastosować na planach domów, ponieważ jest to inne zastosowanie Feng Shui i odbywa się na bardzo mikropoziomie, ale nie należy zakładać, że to samo dotyczy mapy świata lub planety Ziemia. Ludzie myślą, że można to robić na mapie świata, bo większość zaczyna uczyć się Feng Shui i tego, jak stosować je w domu, ale nie kwestionują źródła ani nie rozumieją, skąd pochodzi ta praktyka.
Nie rozumiem. Dlaczego ludzie nakładają dwuwymiarowy obraz, przypominający szablon, na coś, co nie jest dwuwymiarowe? Mapa świata to obraz dwuwymiarowy, ale czy Ziemia jest dwuwymiarowa? Naprawdę, jak bardzo trzeba być głupim, żeby wysnuwać takie przypuszczenia?
Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak złożona może być astronomia leżąca u podstaw Feng Shui, ponieważ jak dotąd mówię tylko o cyklu dwudziestoletnim. Można by jeszcze uwzględnić coroczne Latające Gwiazdy, ale na razie nie będę się tym zajmować.
Mam nadzieję, że ludzie rozumieją, dlaczego twierdzę, że standardy w mojej branży są fatalne i dlaczego nie lubię rozmawiać z innymi „specjalistami” – o ile w ogóle można ich tak nazwać.
Tylko jedna część świata odniesie rzeczywiste korzyści z okresu 9
Czy muszę przypominać wszystkim praktykującym z ograniczonymi zdolnościami poznawczymi, że Feng Shui powstało w Chinach? Obserwacje, obliczenia i wszystko inne, co można znaleźć w Feng Shui, opiera się na położeniu geograficznym Chin. To ta sama logika, która sprawia, że znak Wodnika jest na południu w astrologii zachodniej, a na zachodzie w astrologii wedyjskiej.
W każdym okresie Feng Shui rządzi inna gwiazda (当旺), a ta rządząca jest najbardziej pomyślna. To, która gwiazda sprawuje władzę, wpływa również na stan oraz pomyślność lub niepomyślność pozostałych gwiazd. Na przykład w okresie Feng Shui 9 gwiazda 8 słabnie i nie jest już tak pomyślna jak wcześniej, podczas gdy gwiazda 1 zyskuje na sile. Jest to nic innego jak wyraz zmieniających się stanów „qi” wraz ze zmianą okresów.
Zakładamy, że ten magiczny okres, który nazywamy Okresem 9, będzie miał zastosowanie na całym świecie. Pragnę przypomnieć, że kiedy powstawało Feng Shui, w Chinach nie zwracano uwagi na to, czy gwiazdy będą miały korzystny wpływ na inne części globu. Pomysł, że Okres 9 nagle wyśle jakąś magiczną energię na cały świat, jest absurdalny. Jeśli tak, to po co w ogóle dzielić czasoprzestrzeń na dziewięć segmentów?
Tak, dziewiąty okres Feng Shui przyniesie konkretne pozytywne skutki, ale z dobrodziejstw Gwiazd 9 skorzysta jedynie pewien obszar na świecie. Tak, chodzi o Chiny, i zgodzicie się zapewne, że Chiny nigdy nie były tak potężne i żadne państwo nie może ich obecnie zignorować.
Zastanów się nad tym. Istnieje 9 Pałaców nie bez powodu: po to, by podzielić czasoprzestrzeń. Po co w ogóle wymyślać 9 Pałaców, skoro jedyne, co mamy do powiedzenia, to: „Cały świat skorzysta na Okresie 9 lub Gwieździe 9”. Nauczana tu bzdura głosi, że Gwiazda 9 wyśle magiczne pozytywne wibracje do całego świata. Czy kraje ogarnięte wojną skorzystają na Gwieździe 9 lub odczują jej skutki? Czy reszta świata będzie rozwijać się tak szybko jak Chiny? Wiesz, że nie. Wmówiono ci również, że masz szansę na zrobienie fortuny tylko dlatego, że nadszedł Okres 9 i że ma on jakieś znaczenie, a ja muszę być tutaj głosem rozsądku i przypomnieć ci, że twoje BaZi i wykresy astrologiczne zawsze będą cię ograniczać.
Wrzuciłem to już kiedyś jako zagadkę. Istnieje powiedzenie: „太乙行九宫”. Termin „太乙” odnosi się do gwiazdy Polarna, o której wiemy, że nie powinna się poruszać, ale jak więc przemieszcza się ona po dziewięciu pałacach, jak sugerują słowa „行九宫”? Od wielu lat daję wam wskazówki, ale nie – wy, praktykujący z certyfikatem, do którego się podniecacie, nie zadaliście sobie trudu, żeby to sprawdzić.
Skąd wywodzą się zasady Feng Shui oparte na ruchomych gwiazdach?
W dzisiejszych czasach ludzie czerpią swoją wiedzę o Latających Gwiazdach z książki 《沈氏玄空学》 napisanej w czasach dynastii Qing lub – w większości przypadków – z wykładów prowadzonych przez siwowłosego staruszka cierpiącego na demencję. Większość współczesnych hobbystów i „praktyków” uczy się wyłącznie z tej jednej książki (o ile w ogóle potrafią czytać po chińsku). Błędem jest jednak sądzić, że jest to kluczowe źródło wiedzy na temat Feng Shui Latających Gwiazd. Książka ta opisuje zastosowanie Latających Gwiazd, ale nie porusza tematu astronomii, a co roku ludzie po prostu powtarzają treści z tej książki, nie rozumiejąc ich. Autor tej książki prawdopodobnie znał już astronomię i spisał jedynie jej zastosowanie.
Astronomia leżąca u podstaw Feng Shui i chińskiej astrologii została opisana w księgach sprzed dynastii Qing. Jeśli choć trochę znasz historię Chin, wiesz, że dynastia Qing była ostatnią z dynastii cesarskich, a po niej nastąpiła Rewolucja Kulturalna, w wyniku której zginęło wielu uczonych. Dynastia Qing trwała od 1644 do 1911 roku, więc można sobie wyobrazić, jak stare są księgi poruszające temat astronomii w chińskiej metafizyce. Podstawowa teoria Feng Shui i całej chińskiej metafizyki znajduje się w klasykach znacznie wcześniejszych dynastii, takich jak 《黄帝内经》, znana również jako „Wewnętrzny Kanon Żółtego Cesarza”, która została napisana gdzieś między okresem Walczących Królestw (战国 od 476 r. p.n.e. do 221 r. p.n.e.) a dynastią Qin (秦 221–206 p.n.e.), dynastii Han (汉 202 p.n.e. – 9 n.e.). Istnieje również 《太乙神数》, która jest jeszcze starsza, pochodząca z 2070 r. p.n.e., i nikt już jej nie praktykuje ani nie naucza, ponieważ technika ta jest czystą astronomią i zaginęła w mrokach dziejów.
Jakie są dalsze perspektywy dla feng shui i chińskiej astrologii?
Szczerze mówiąc, nie wiem. Wiem tylko, że potrzebujemy gruntownej zmiany, a prawdopodobnie przydałaby się nam też pomoc innych odmian astrologii. Astrologia chińska zawsze czerpała z innych odmian astrologii. W czasach dynastii Tang w Chinach pracowało wielu Hindusów, dlatego w okresie dynastii Song obserwujemy odrodzenie astrologii w tym kraju (tak, ponieważ dynastia Song nastąpiła po dynastii Tang).
Po pierwsze, ubolewajmy nad tym, że wiedza na temat chińskiej astrologii i feng shui nie została odpowiednio przekazana, a to wszystko przez rewolucję kulturalną. Wydarzenia te są czasem postrzegane jako przeznaczenie, przez które muszą przejść poszczególne kraje. Ubolewajmy również nad tym, że moja branża jest nękana przez duchowych narcyzów i osoby z zaburzeniami psychicznymi, które uważają się za obdarzone szczególnymi mocami.
Po drugie, do miłośników chińskiej metafizyki: nie pozostaje mi nic innego, jak tylko gorąco was prosić, byście wykazali się krytycznym myśleniem i okazali nieco więcej ciekawości nie tylko wobec świata. A jeśli jesteście pochodzenia chińskiego, proszę, bądźcie nieco bardziej dumni ze swojej kultury i dziedzictwa, a nie podążajcie ślepo za tym, co widzicie w internecie. Jest z czego być dumnym.
Nie wszystko jest stracone. Współczesna astronomia i nasza zdolność do śledzenia ruchów planet wciąż mogą pomóc nam zrozumieć, co się dzieje, ale musimy postawić się w sytuacji chińskich mędrców i spróbować zrozumieć, jak rozumowali i jak dokonywali pomiarów, a jednocześnie sprawdzić, czy niektóre z tych wzorów wymagają aktualizacji.


Czy mogę przy tej okazji wyjaśnić, czym jest precesja osiowa, osobom spoza mojej branży oraz tym kretynom z mojej branży, którzy nie powinni o tym wiedzieć? Niektórzy specjaliści nawet nie wiedzą, czym jest precesja osiowa, a zajmują się przecież kosmologią. Nie macie pojęcia, jak bardzo wszystko się zmieni z biegiem czasu. Tak! Pewnego dnia w Singapurze będzie zima! A dla waszej wiadomości, precesja osiowa została odkryta w Chinach w 336 roku n.e. (choć nie byli jedyni). To pokazuje, jak niesamowici byli nasi przodkowie, że potrafili zaobserwować to zjawisko bez ówczesnej technologii.
Wiesz, co jest jeszcze bardziej niesamowite? Techniki chińskiej metafizyki, z których korzystamy dzisiaj, uwzględniają to już od dawna, ponieważ nasi przodkowie wprowadzili niezbędne zmiany już w czasach dynastii Zhou (周).
W pewnym momencie trzeba będzie zaktualizować obliczenia. Na szczęście nie pożyję wystarczająco długo, żeby się tym zajmować, bo niech mnie cholera, jeśli miałbym się reinkarnować i wrócić do branży pełnej bezużytecznych łajdaków, którzy podniecają się swoimi certyfikatami.
Podziękowania dla moich nauczycieli
Wszystkiego nauczyłem się sam. Ludziom trudno w to uwierzyć. Czasami nawet mi samemu trudno w to uwierzyć.
Mam to szczęście, że jestem praktycznie dwujęzyczny, ponieważ pochodzę z Tajwanu. Dorastałem wśród chińskich książek i w środowisku, w którym mówiono po chińsku. Być może nie mówię po chińsku tak dobrze, jak mieszkańcy Chin kontynentalnych, ale z pewnością nie mam żadnych problemów z czytaniem w tym języku. Zapoznałem się z pracami niektórych autorów, ale nie są to ci, o których słyszy się obecnie ani których można znaleźć na pierwszej stronie wyników wyszukiwania w Google, ponieważ – jak zapewne już wiesz – uważam je za bzdury.
Książki, które czytam, pochodzą z lat 80. i są napisane w języku chińskim, gdzie zdania czyta się od góry do dołu, a nie od lewej do prawej. Jednak te książki z lat 80. skupiają się głównie na praktycznym zastosowaniu, ponieważ nikt nie napisałby książki o obliczeniach i nie oczekiwałby, że się sprzeda. Podobnie jak ja, autorzy ci nie zawracają sobie głowy reklamą ani rzucaniem się w oczy mediom. Znamy zalety spokojnego życia, skupionego na doskonaleniu naszego rzemiosła i maksymalnym wykorzystaniu czasu. Mam szczęście, że urodziłem się w erze internetu i mogę dotrzeć do większej liczby osób niż jakikolwiek praktykujący w przeszłości.
Miałem szczęście, bo otrzymałem pomoc. Miałem nauczycieli, ale nie są to inni praktykujący, ponieważ żyję w czasach, w których wszyscy nauczają jakiegoś rozwodnionego gówna. Znajomi zapoznali mnie z naukowcami – historykami, astronomami, geologami i tak dalej. Niektórzy z moich znajomych sami są historykami i astronomami. Wiele z tego, czego się nauczyli, ma dla mnie znaczenie, tyle że skupiają się oni na historii i rozwoju danej dziedziny. Zacząłem od zastosowań i filozofii, ale to już mi nie wystarcza. Chcę wiedzieć więcej. Najbardziej wartościowe rozmowy prowadzę z historykami, astronomami i naukowcami – a nie z klaunami, którzy ukończyli jakiś rozcieńczony kurs.


Chodzi mi o to, że otrzymałem pomoc i jestem wdzięczny tym osobom, które dostrzegły, co próbowałem osiągnąć, i były gotowe mi pomóc. Chcę też przyznać sobie zasługę za to, że moja podróż do Bhutanu na początku tego roku zainspirowała mnie do zgłębienia wiedzy na temat astrologii tybetańskiej i buddyjskiej, ponieważ tamtejsi mnisi są prawdopodobnie najlepszymi astrologami, jakich można znaleźć na tej planecie. Ich dążenie do tej ezoterycznej wiedzy nie jest przesłonięte chęcią zysku. Może was zaskoczyć fakt, że kalendarze hinduskie i kalaczakry również wykorzystują system 60-letniego cyklu i istnieje wiele podobieństw, zwłaszcza że astrologia tybetańska jest połączeniem astrologii chińskiej i wedyjskiej. Być może kiedyś o tym napiszę.
Mamy więcej zasobów niż ci mnisi. Powinniśmy być lepsi.
Mogę ci zagwarantować, że nikt w mojej branży mnie nie lubi, ale co mnie to obchodzi. Jestem odpowiedzialny wobec moich przodków, chińskich mędrców i tych, którzy płacą mi za moje usługi. Mam gdzieś organizacje zajmujące się feng shui i ich certyfikaty, skoro potrafią tylko organizować imprezy, na których wszyscy się nawzajem podlizują, a całość przypomina raczej grupę wsparcia dla osób z zaburzeniami erekcji. Nie obchodzi mnie też, ile lat ma nauczyciel, od którego się uczyłeś, ani ile ma siwych włosów, i nie obchodzi mnie też, czy twój ojciec jest wielkim mistrzem, a ty przejąłeś po nim pałeczkę. Gdyby wszyscy synowie mieli być tacy jak ich ojcowie, nie spotkałbym w swoim życiu tak wielu synów marnotrawnych kategorii 4.
Nie znoszę tego, że moja branża pogrąża się w takim chaosie, a ten niechlujny bałagan rozprzestrzenia się jak rak. Jakiś Chińczyk jedzie do Europy, żeby przeszkolić dziesięciu studentów i wręczyć im certyfikaty. Chwilę później ci dziesięciu studentów wydaje własne certyfikaty kolejnym dziesięciu osobom i nagle mamy setkę nieudaczników, którzy wygłupiają się jak klauni.
Wiem, jakie wrażenie wywieram, i zawsze nazywają mnie aroganckim. Naprawdę nie musisz mi przypominać o czymś, o czym już wiem. Ale mówiłem to już wcześniej. Żyjemy w świecie, w którym brak arogancji oznacza, że musisz być niekompetentny lub nie sprzeciwiać się temu, co jest złe, gdy jasne jest, co jest słuszne. Większość praktykujących nie ma pojęcia o historii i teorii i nie zadaje sobie trudu, by to zgłębić. A jednak mają czelność nazywać mnie aroganckim, jakby już wszystko wiedzieli, gdy mówią ludziom, że maty podłogowe mogą zmienić życie, a pluszaki mogą sprowadzić nieszczęście. To zabawne. Jedyne, do czego inni praktykujący mogą się przyczepić, to fakt, że uczyłem się samodzielnie, jakbym był jakimś oszustem lub szarlatanem, a to właśnie oni uwielbiają deklarować, że ich marzeniem jest pomaganie innym, jednocześnie tak bardzo starając się prowadzić kampanię sprzedażową swoich produktów feng shui. Postarajcie się bardziej.
Inni praktykujący wyrzucają mi, że nie chcę dzielić się swoją wiedzą, ale poważnie, dlaczego miałbym to robić? Zwłaszcza gdy kłamiesz, zachowujesz się, jakby przemawiały przez ciebie same niebiosa, skupiasz się głównie na sprzedaży gadżetów i jesteś po prostu leniwy. Żyjesz w świecie, w którym możesz zarobić krocie, wygłaszając bzdury, sprzedając produkty głupim ludziom i myśląc, że Feng Shui to tylko meble i puste gadanie o dobrej energii. Nie oszukujmy się – od początku nie interesowało cię źródło. Robisz to, bo nie jesteś dobry w niczym innym. Sprzedaj swoje produkty, odbierz sygnały od wszechświata i zniknij mi z oczu.
Im dłużej działam w tej branży, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że nic nie wiem. A jednak pracuję w branży, w której jej przedstawiciele zachowują się tak, jakby już wszystko wiedzieli. Ci ludzie nawet nie zapoznali się z materiałami źródłowymi ani nie zadali sobie trudu, by dowiedzieć się czegoś o tym, o czym tutaj pisałem.
Czy to ja jestem tu tym złym, który robi kłopoty? Może powinienem się do tego przyłączyć, zarobić fortunę, kupić sobie domek, założyć sektę i kazać ludziom podawać mi herbatę, a może nawet wyprać trochę pieniędzy za pomocą tych pięcio- czy sześciocyfrowych przedmiotów feng shui. Myślisz, że branża dzieł sztuki to jedyna droga do prania brudnych pieniędzy? Musisz więcej wychodzić i poznawać świat. Nic dziwnego, że moja branża ma tak złą reputację.
Jeśli uważasz, że Feng Shui i chińska metafizyka to nic innego jak motywacyjna sesja w stylu coachingu, to proszę, wybierz się na zwykłą sesję coachingową z Tony’m Robbinsem. Jeśli uważasz, że Feng Shui dotyczy wyłącznie kolorów i mebli, zostań projektantem wnętrz i przestań próbować łączyć to z chińską metafizyką. Jeśli uważasz, że wykorzystywanie chińskiej metafizyki jako sposobu na opakowanie tego, co chcesz sprzedać, powinno być tolerowane, to być może jest to przypadek zawłaszczenia kulturowego. Nie zaciemniaj swojego osądu pretensjonalnym, emocjonalnym hajem, bo to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujesz, gdy twój mózg już i tak nie ma krytycznego myślenia.
Astronomia leżąca u podstaw Feng Shui i chińskiej astrologii nie jest trudna – ludzie po prostu nie chcą się tym zajmować. Rozgryzanie tego nie jest zadaniem osób spoza mojej branży, ale tych, którzy w niej działają, i nie rozumiem, dlaczego im się to nie chce. Nie mam nic przeciwko ludziom z Zachodu, którzy próbują zgłębiać Feng Shui, i nie chodzi tu o zawłaszczanie kultury, ale błagam was, abyście wykazali odrobinę przyzwoitości i przestali obrażać moich przodków oraz przestali być tak aroganccy, myśląc, że wiecie, o czym mówicie, podczas gdy tak naprawdę nie macie o tym pojęcia. Nie musicie się obrażać; osoba, na którą powinniście być źli, to nie ja. To nigdy nie dotyczyło was i nie było nic osobistego. Jesteście dla mnie tak samo ważni jak pestka wiśni na stercie śmieci. Złośćcie się na tego, od kogo braliście lekcje, i możecie dalej żyć w kłamstwie, tak jak zawsze. A co do chińskich praktykujących, którzy powinni strzec tego, co przekazali nam przodkowie – pozostawię to Niebiosom, by się wami zajęły.
Nie martw się. To właśnie ty mnie uzupełniasz. Potrzebuję cię, żebyś przejął ode mnie klientów z kategorii 4. Jesteś moim yin, a ja twoim yang. Dziękuję.
Cholerny ciśnienie krwi.
– Sean




