Cześć wszystkim,
To osobisty, chaotyczny wpis, więc będzie dość nieuporządkowany i chaotyczny; proszę też wybaczyć mi mój ton. Cokolwiek zamierzam tu napisać, nie jest niczym nowym, a wielokrotnie zdarzało się, że moje wpisy wynikały z potrzeby wyładowania się i wyjaśnienia pewnych spraw. Zajmuję się tym na tyle długo, że udało mi się poruszyć większość kluczowych tematów, które chciałem omówić, przynajmniej z filozoficznego punktu widzenia, zwłaszcza jeśli chodzi o obalanie mitów i nieporozumień, a także o właściwy sposób myślenia przy podejściu do chińskiej metafizyki. Jednak wiele ważnych wpisów jest teraz zakopanych w archiwach, więc nadszedł czas, abym odświeżył kilka kwestii i podzielił się moimi doświadczeniami z ostatnich przypadków.
Każdy, kto jest tu nowy, będzie musiał prawdopodobnie przejrzeć sporo starych wpisów, żeby zrozumieć, dlaczego starannie dobieram swoich klientów. Krótko mówiąc, nie każdy nadaje się do analizy BaZi, a nawet do audytu Feng Shui. Nie każdy rozumie, jak naprawdę czerpać korzyści z metafizyki. Postrzeganie metafizyki jako skrótu lub magicznego lekarstwa jest nie tylko całkowitym niezrozumieniem tej dziedziny, ale także niezwykle niebezpiecznym sposobem myślenia. Takie działania nie są korzystne ani dla klienta, ani dla praktykującego.
Wiem, że zdecydowanie należę do tych specjalistów, którzy pobierają wyższe opłaty, i znacznie częściej o tym mówię. Moje stawki za usługi online są nawet wyższe niż niektóre stawki za sesje stacjonarne, które pobierają inni specjaliści. Mam oczywiście swoje powody, by ustalać takie opłaty. Wymienię tylko kilka z nich:
- Mam bardzo mało czasu. Pracuję na pełen etat i mam bardzo ważny powód, dla którego nie chcę zajmować się tym na pełen etat, przynajmniej na razie. Nie chodzi o to, że nie chcę poświęcać więcej czasu i wysiłku na swoją pasję – po prostu w tej chwili nie jest to rozsądne, a nie chcę odczuwać żadnej presji finansowej związanej z tą moją dodatkową działalnością.
- Skieruję swoją ofertę do innej grupy odbiorców i czuję, że łatwiej mi będzie nawiązać z nimi kontakt. Zbyt niskie stawki tylko obniżą jakość moich usług i negatywnie wpłyną na moje samopoczucie psychiczne. Muszę zadbać o siebie, zanim będę mogła dobrze wykonywać tę pracę.
- Muszę dbać o własną motywację i doskonale wiem, na jakim etapie jestem pod względem doświadczenia i wiedzy. Wielu klientów udostępniło mi raporty innych specjalistów, dzięki czemu mam punkt odniesienia i nie boję się otwarcie powiedzieć, że doskonale wiem, na jakim etapie się znajduję.
Jest wiele innych powodów. Postaw się w mojej sytuacji, a na pewno przyjdą ci do głowy powody, dla których nie waham się pobierać wyższej opłaty. Sesja pytań i odpowiedzi to coś, czego, jak sądzę, nie oferuje żaden inny specjalista, a ja to robię, ponieważ naprawdę zależy mi na korzyściach dla moich klientów, a prawdziwa wartość wynika właśnie z wymiany między klientem a mną. Wyobraź sobie, że otrzymujesz obszerny raport bez wyjaśnień i kontekstu, a nawet nie wiesz, czy jest on oparty na teorii – nie będzie to zbyt pomocne.
Niezręczna prawda: wszystkie firmy dokonują selekcji swoich klientów
Przejdę od razu do sedna i powiem to wprost: gdybym mógł wybierać swoich klientów, to naprawdę bym to robił. Właściwie to już próbuję to robić. Dlatego proszę osoby zainteresowane konsultacją BaZi o wypełnienie formularza: przed podjęciem się sprawy dokonuję jej weryfikacji. Jeśli zdarzy się, że wykres jest bardzo trudny, kontaktuję się z klientem, aby zapytać, czy jest gotowy usłyszeć negatywne informacje i czy jest w stanie zaakceptować fakt, że metafizyka nie jest skrótem do niczego – nie odrzucam tych przypadków od razu, bo niektórzy z tych ludzi nie są źli ani podli, po prostu mieli ciężkie życie, ale nie potrafią wydostać się z rutyny, w której tkwią, i szukają jasności, ale niestety, ja staję się ofiarą ich własnych problemów. Jest za tym pewna historia – dawno temu zdarzyła się sytuacja, w której klientka obwiniała mnie za to, że nie wykryłem jej raka, nie wiedząc, co metafizyka może, a czego nie może zrobić, co uświadomiło mi, że nie każdy nadaje się do analizy BaZi. Kiedy po raz pierwszy się do mnie zgłosiła, nawet nie pytała o swoje zdrowie; po prostu chciała kogoś obwinić. Trudny wykres? Oczywiście.
Nie czuję się ani nieśmiały, ani winny z powodu selekcjonowania klientów i odrzucania niektórych spraw, ponieważ wszystkie firmy tak postępują. Nie bez powodu banki stosują systemy klasyfikacji, a firmy zatrudniają zespoły ds. zaufania użytkowników, aby odrzucać klientów, którym nie chcą świadczyć usług. Nie bez powodu samoloty mają trzy różne klasy kabin. Nie chcę mówić o rzeczach oczywistych, ale tak właśnie jest.
Nasze zasoby są ograniczone, dlatego firmy powinny mądrze wykorzystywać swój czas i środki, skupiając się na klientach, którzy na to zasługują, a nie na osobach, które uważają, że świat jest im coś winien.
Zacznę weryfikować moich klientów korzystających z usług feng shui
Obecnie stosuję ten proces selekcji wyłącznie w przypadku BaZi, ale zamierzam rozszerzyć go również na klientów korzystających z usług Feng Shui oraz na wszystkie inne świadczone przeze mnie usługi. Nie robiłem tego dotychczas – a powinienem. Oznacza to, że nie będę przyjmował każdego zlecenia dotyczącego Feng Shui, które do mnie trafi. Zanim zdecyduję się podjąć się danej sprawy, przeprowadzę rygorystyczny proces selekcji. Jest to dla dobra wszystkich, ponieważ nie jestem typowym współczesnym praktykiem i nie twierdzę, że problemy życiowe można rozwiązać, wtaczając do domu ananasa lub paląc kadzidło.
Mam już naprawdę dość ludzi, którzy przychodzą do mnie i oczekują, że zmienię ich życie na lepsze tylko poprzez odpowiednie rozmieszczenie przedmiotów i mebli. I choć brzmi to niepoprawnie politycznie, klienci z takimi oczekiwaniami mają zazwyczaj trudne horoskopy, a to tylko kwestia czasu, zanim życie uderzy w nich tak mocno, że nigdy nie będą w stanie się podnieść. Nie lubię pisać takich rzeczy na blogu, bo to okrutne, ale udawanie, że to nie istnieje lub że ten problem nie jest prawdziwy, też nikomu nie pomaga – utrudnia to sprawę zarówno mnie, jak i klientowi. Chyba muszę posłuchać własnej rady i zachować równowagę – metafizyka nie zawsze dotyczy zabawy, nadziei i świetlanej przyszłości, tak jak to przedstawiają media. Myślę, że ludzie często zapominają, że nie żyjemy w świecie wolnym od cierpienia – jest ono wszędzie. To, co można usłyszeć, bywa druzgocące dla duszy, a niektóre surowe prawdy przyprawiają każdego o mdłości. Ważne jest to, jak zareagujesz i co zrobisz, jeśli lub kiedy to usłyszysz. Być może laik nie potrafi docenić tego faktu, ale jeśli zajmujesz się tą dziedziną i widzisz, jak wykresy manifestują się i przekładają na prawdziwe życie, nie możesz się powstrzymać od uczucia zblazowania i zastanawiania się, dlaczego życie bywa tak bezlitosne.
Istnieją rzeczywiście trudne wykresy, które nasi przodkowie uznawali za „wykresy ubóstwa i poniżenia”, i nie kupuję argumentu głoszonego przez niektórych praktykujących, że „każdy wykres jest dobry, liczy się tylko to, jak go wykorzystasz” – dla mnie to po prostu sposób na opakowanie metafizyki, by łatwiej ją sprzedać, więc czy możemy przestać udawać, że wszystko jest różowe i że tylko dlatego, że słyszałeś o BaZi, Zi Wei Dou Shu czy feng shui, masz szansę stać się bogatym i odnieść sukces. Niezliczoną ilość razy argumentowałem, że jeśli chcesz robić postępy w życiu, twoje spojrzenie na sprawy powinno być zawsze wyważone. Bycie pozytywnym samo w sobie nie jest złe, ale jeśli posuwasz się z tym do punktu, w którym staje się to złudzeniem, wtedy już jest.
Chciałbym, żeby ludzie traktowali wszystko, co piszę na blogu, naprawdę poważnie, a nie tylko jako materiał marketingowy. Wiem, że pewnie wszyscy mają już dość słuchania, jak powtarzam: „Przeprowadziłem wystarczająco dużo konsultacji, żeby to wiedzieć” – ale naprawdę tak jest. Po prostu wiele z tego, co mówię, potrzebuje czasu, żeby przyniosło efekty. Oto przykład:

Wspomniana klientka to bardzo miła kobieta, która przechodzi obecnie trudny okres. Żałuję, że podczas konsultacji w 2016 roku nie udało się zapobiec tej trudnej sytuacji lub przynajmniej przygotować ją psychicznie na to, co miało nadejść. Mimo ponurego wyrazu twarzy przyjęła większość moich słów z wielkim zrozumieniem i nie szukała łatwych rozwiązań swoich problemów. To również powód, dla którego na wykresie widać poprawę w późniejszym okresie jej życia i wkroczenie w dobrą 10-letnią fazę żywiołową – ma właściwy sposób myślenia i podejście. Wyzwania czynią ją silniejszą i mądrzejszą. W przypadku niektórych innych osób wyzwania powodują załamanie i spiralę upadku.
Zacząłem zajmować się tym swoim dodatkowym zajęciem z myślą, że mogę coś zmienić i że każdy – a przynajmniej ci, którzy trafią na mojego bloga – będą mogli wynieść stąd lepsze zrozumienie metafizyki i tego, jak należy do niej podchodzić. Doszedłem jednak do pewnego punktu i zdałem sobie sprawę, że nie każdy to „zrozumie”, bez względu na to, jak bardzo staram się coś wyjaśnić lub pomóc. Być może jest to ich dług karmiczny, a może po prostu taka jest natura i rzeczywistość. Gdyby wszystkim tak łatwo było to „zrozumieć”, nie mielibyśmy tych wszystkich negatywnych wiadomości, które widzimy niemal każdego dnia. Nie lubię patrzeć na świat w ten sposób – to naprawdę bardzo, bardzo okrutne. To tak, jakby powiedzieć komuś: „Szkoda, że masz ciężkie życie. To pewnie twoja karma”. Nikt nie ma prawa tego mówić. Po prostu, kiedy jako praktykujący widziałeś wystarczająco dużo trudnych horoskopów i widzisz, jak to się przejawia w prawdziwym życiu, nie możesz powstrzymać się od pytania, czy niektórzy ludzie są naprawdę karani przez Niebiosa lub naturę. Zdarza mi się, że patrzę na horoskop i nawet nie znając tej osoby, nie mogę powstrzymać się od współczucia, bo wiem, że pewnego dnia ta osoba poważnie coś schrzani. Ale z drugiej strony, czasami są to po prostu lekcje karmiczne, których muszą się nauczyć.
Mój własny horoskop to jeden z tych szczególnych przypadków, w których sytuacja waha się od skrajnie złej do skrajnie dobrej, więc w pewnym sensie doświadczyłam obu stron i wiem, jak to jest mieć zły horoskop w przeciwieństwie do dobrego, co pomaga mi w pracy i podczas konsultacji, ponieważ potrafię wczuć się w cierpienie moich klientów. Jednak tego, czego naprawdę nie znoszę, to toksyczny sposób myślenia – nie potrafię wyrazić, jak bardzo się z nim nie zgadzam, ponieważ sama kiedyś go miałam i widziałam, jak wiele szkód może wyrządzić, i od tamtej pory nigdy nie pozwoliłam sobie na powrót do niego.
Nie mówię tego wszystkiego dlatego, że czuję się jakoś szczególnie oświecony czy coś w tym rodzaju. Metafizyka to po prostu dziedzina, w której akurat się znam, i nie mogę pogodzić się z obecnym stanem rzeczy w tej dziedzinie, dlatego mam bardzo odmienne i zdecydowane poglądy. Bardzo się staram przekazać to, co uważam za słuszne i w co wierzę, i wiem w głębi serca, że postępuję właściwie, ale zawsze znajdą się ludzie, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za własne życie i będą traktować wszystko, co robię, jak żart i przedmiot kpiny. Kiedyś byłem dość naiwny i myślałem, że jeśli tylko dam z siebie wszystko i będę miał dobre intencje, każdy klient będzie zadowolony i wyjdzie stąd lepszy, co oczywiście okazało się błędnym założeniem. Bardzo błędnym. Zawsze znajdzie się grupa klientów, którzy całkowicie mnie unikają z powodu mojego stylu – naprawdę nie owijam w bawełnę i nie zawaham się zwrócić uwagi na ich bzdury, gdy zajdzie taka potrzeba. Na szczęście, z drugiej strony, jest też grupa klientów, którzy sprawiają, że czuję się bardzo szczęśliwa i pełna pokory, że posiadam ten zestaw umiejętności i mam coś wartościowego do zaoferowania – niektórzy z nich zostawili bardzo serdeczne opinie, które można zobaczyć tutaj. Mam już za sobą fazę, w której bardzo broniłam swojej reputacji i byłam na nią wrażliwa – czy to w sieci, czy poza nią. Zdałam sobie sprawę, że nie mogę zadowolić wszystkich, choć bardzo bym tego chciała; każda firma boryka się z tym problemem.
Szczerze mówiąc, spodziewałabym się, że każdy sprawdzi mnie i mój sposób działania, zanim wyda swoje ciężko zarobione pieniądze. Zdarzało mi się, że mówiłam klientom, którzy niedawno kupili dom, że nabyli kiepską nieruchomość i że moje możliwości są ograniczone, a oni po prostu odpowiadali: „Ale przecież nie o to chodzi w feng shui! Jestem w szoku!”. Okazuje się, że nie zadali sobie trudu, by przeczytać żadnego z moich blogów przed zatrudnieniem mnie, myśląc, że feng shui polega na rozmieszczaniu przedmiotów i przestawianiu mebli. Nie ma znaczenia, gdzie plasuję się w rankingu Google ani ile mam referencji – sprawdźcie to sami, ludzie.
Staram się jak mogę, by zminimalizować nieprzyjemności związane z prowadzeniem tej mojej dodatkowej działalności, bo nie przepadam za dramatami i naprawdę nie lubię mieć do czynienia z pewnymi typami ludzi – zwłaszcza tymi toksycznymi. Jestem pewien, że każdy to rozumie i wszyscy znamy tę jedną osobę, której nie chcemy mieć w pobliżu i z którą w końcu zrywamy kontakt. Będę całkowicie szczera: nie zawsze jestem najmilszą lub najbardziej cierpliwą usługodawczynią. Wiem, że powinnam się starać – w końcu to biznes, a klienci płacą – ale są chwile, kiedy muszę zrzucić maskę i po prostu powiedzieć, jak jest, i robiłam to już wiele razy.
Jednym z celów mojego bloga jest przedstawienie wszystkim wyważonego obrazu mnie jako osoby i usługodawcy. Tak, staram się pokazywać pozytywne strony poprzez referencje i wpisy na blogu, ale nie mam też żadnych oporów przed szczerym mówieniem o tym, co złe. Wolę, żebyście przeczytali to tutaj, bezpośrednio ode mnie, a nie gdzie indziej – choć na razie nie znam żadnego takiego miejsca. Jestem pewien, że są inni specjaliści, którzy są o wiele lepsi ode mnie, pobierają niższe opłaty i są bardziej cierpliwi oraz współczujący. Niezależnie od tego, po prostu nie zgadzam się na udawanie. Nie kieruję konglomeratem, w którym mam do dyspozycji armię pracowników obsługujących klientów. Każdy kontakt z klientem odbywa się bezpośrednio ze mną, więc nie mogę przybierać korporacyjnej fasady, jak to robią tradycyjne firmy.
Dlaczego przedkładam bezpośredniość nad wygodę
Zdarza mi się tracić panowanie nad sobą w stosunku do klientów. Nie jest to coś, z czego jestem dumny, ale na szczęście nie zdarza się to zbyt często. Muszę przyznać, że nie mam najlepszego charakteru i czasami wydaje mi się, że wynika to z tego, że jestem nieco przeciążony. Zastanawiam się, czy nie powinienem raczej zająć się tym na pełen etat, żebym mógł być nieco mniej wybuchowy. Próbuję poprawić sytuację, automatyzując niektóre procesy. Na przykład, gdy ktoś wypełnia formularz konsultacyjny, wysyłany jest automatyczny e-mail z instrukcjami – to pozwala mi zaoszczędzić mnóstwo czasu. Myślę, że moje wybuchy złości wynikają z silnych przekonań, jakie mam na pewne tematy, i z pewnych wartości oraz zasad, które, gdy są podważane, wywołują u mnie reakcję.
Mam taką pracę, w której wiele ciekawych postaci może naprawdę pojawić się u twoich (metaforycznych) drzwi, a radzenie sobie z nimi to ogromne wyzwanie, dlatego istnieje proces selekcji klientów. Na szczęście mam ten luksus.
Oto kilka dość dosadnych uwag, które skierowałem do moich klientów, wraz z kontekstem. Proszę jednak nie zmylić się co do tonu. Cokolwiek powiedziałem, nie wynikało to ze złej woli; po prostu zdarzają się sytuacje, w których uważam, że muszę jasno przedstawić pewną kwestię, nie przebierając w słowach:
- „Musisz zrozumieć, że właśnie dlatego twoja sytuacja jest trudna”. Słowa te wielokrotnie powtarzałem różnym klientom, którzy z jakiegoś powodu nie potrafili przyjąć konstruktywnej krytyki lub oczekiwali jakiegoś magicznego rozwiązania swoich problemów.
- „Być może masz o sobie zbyt wysokie mniemanie”. Te słowa skierowałem do klienta, który ewidentnie borykał się z problemami związanymi z ego, kompleksem wyższości i, ogólnie rzecz biorąc, narcyzmem. Nie chciał pogodzić się z tym, że jego horoskop nie zapowiadał mu bogactwa. Wszyscy mamy skłonność do przeceniania swoich możliwości – to naturalna ludzka wada. Ważne jest, aby znaleźć chwilę na zatrzymanie się, przemyślenie swojego życia i planu kariery oraz zebranie sił przed podjęciem tego kroku. Często spotykam osoby, które chcą założyć firmę, ponieważ potrzebują poczucia znaczenia lub szukają potwierdzenia swojej wartości. To bardzo powszechny problem. Kiedyś sam taki byłem i przez to prawie zbankrutowałem, więc naprawdę łatwo mi rozpoznać kogoś w podobnej sytuacji.
- „To twoje życie, a nie moje. Nie musisz mi niczego udowadniać”. Kontekst jest tu praktycznie taki sam jak w dwóch poprzednich punktach. Moim zadaniem jest interpretacja horoskopów – i tyle. Nikt nie musi mi niczego udowadniać. Cokolwiek zapisuję w swoich raportach, stanowi obiektywną analizę horoskopu, ale niektórzy traktują to bardzo osobiście. Na przykład wiele osób pyta mnie, czy będą bogaci, a ja po prostu odpowiadam „nie”, ponieważ ich horoskop nie wskazuje na taką możliwość. To nie jest atak osobisty, na litość boską. Tak wielu z nas tkwi w korporacyjnej pracy i wyścigu szczurów, i tak po prostu jest – nie każdy ma zdolność do zbudowania biznesowego imperium.
- „To, o czym myślisz, jest obrzydliwe i złe”. Bardzo zaciekle bronię tej sztuki. Kiedyś zgłosił się do mnie potencjalny partner z propozycją „rozszerzenia” mojej działalności poprzez zatrudnienie młodszych pracowników, którzy mieliby interpretować wykresy w moim imieniu, co w zasadzie zmieniłoby moją praktykę w fabrykę. Nigdy tego nie zrobię, a ostatnio nawet o tym napisałem. Bardzo się starał, aby przekonać mnie do tego wielkiego pomysłu, ale było jasne, że zależy mu wyłącznie na pieniądzach i nie zdawał sobie sprawy, jak wiele szkód taki model biznesowy może wyrządzić ludziom, biorąc pod uwagę ogromny spadek jakości. Byłem bardzo zniechęcony tą osobą, która przyszła do mnie z tą propozycją. Zabawne jest to, że on sam nie ma nawet uporządkowanego własnego życia. Jego pytania w formularzu BaZi, który przesłał, były raczej proste – zasadniczo zapytał, czy może być szefem i czy będzie bogaty. Nie było trudno ocenić, jaki jest w głębi duszy, na podstawie jego wykresu i zadanych pytań. Pytania, które ludzie zadają, mogą wiele o nich powiedzieć.
Zanim przejdę dalej, chciałbym przedstawić swoją opinię na temat całego modelu „szkolenia innych w zakresie odczytywania”: jeśli ktoś jest stworzony do tej dziedziny, nie musi uczyć się ode mnie i może działać całkowicie samodzielnie. Wszystkie zasoby potrzebne do nauki są już dostępne, a znajomość języka chińskiego byłaby bardzo pomocna. Posiadanie mentora lub przynależność do linii przekazu oznacza po prostu, że ktoś ci pomaga i wskazuje właściwy kierunek oraz odpowiednie źródła, a nie to, że posiada jakąś nadaną przez bogów specjalną zdolność.
O mało co zbankrutowałem, bo zadawałem się z niewłaściwym towarzystwem. Spotkania z oportunistycznymi i przebiegłymi ludźmi, którzy kłamią i wyolbrzymiają swoje zasługi, by osiągnąć to, czego chcą, nie są dla mnie niczym nowym. Byłem wtedy młody i podatny na wpływy, i znajdowałem się w sytuacji wielu klientów, którym dziś „doradzam” – chciałem coś osiągnąć, ale w głębi duszy potrzebowałem tylko potwierdzenia, którego nigdy nie dawali mi rodzice. Być może jestem młody jak na tę branżę, ale przeszedłem przez wiele rzeczy, których nie doświadczyli ludzie znacznie starsi ode mnie, co prawdopodobnie jest powodem, dla którego w opiniach ciągle słyszycie, że udzielam dobrych rad. Być może nie doceniam tego wystarczająco, ponieważ nie chcę, aby ludzie uważali mnie za aroganckiego. Jeśli jeszcze nie natknęliście się na mój wpis na blogu dotyczący Enneagramu, odwiedźcie ich stronę internetową i wykonajcie test. To się opłaci.



Zazwyczaj jestem serdeczny i staram się, by atmosfera była przyjazna i budująca, ale gdy sytuacja tego wymaga, potrafię być niezwykle dosadny. Publikując to tutaj, oświadczam również, że nigdy nie pójdę ścieżką, którą wybrali niektórzy praktycy. Szkolenie kogoś w zakresie odczytywania kart i rozwijanie działalności w ten sposób jest moim zdaniem absolutnie absurdalne z powodów, o których wspominałem już wielokrotnie.
Myślę, że każdy powinien mieć coś na uwadze. Praca w tej branży pozwala mi bardzo dobrze poznać daną osobę bez konieczności przechodzenia przez proces poznawania jej. Wykresy to pokazują. Dlatego proszę nie przychodzić na konsultację udając kogoś, kim nie jesteś. Mogę poznać, z czego ktoś jest zrobiony, po prostu patrząc na twój wykres, i nie obchodzi mnie, czy jesteś celebrytą, politykiem, sprzedawcą ulicznym czy biznesmenem – twoje wykresy powiedzą mi wszystko, co muszę wiedzieć.
Cechą charakterystyczną przytoczonych powyżej przypadków jest to, że z punktu widzenia teorii BaZi i Zi Wei Dou Shu stanowią one bardzo trudne wykresy. Pewnie pytacie: „Po co w ogóle się tym zajmowałem?”. Zawsze mówiłem o przekraczaniu granic swojego wykresu i szczerze mówiąc, mam nadzieję, że dzięki konsultacji klienci będą o krok bliżej tego celu, gdy zrozumieją, na czym naprawdę polega metafizyka – ale nie zawsze wszystko idzie zgodnie z moimi zamierzeniami.
Nie mam nic przeciwko osobom o bardziej skomplikowanych horoskopach, ale chcę tu zachować obiektywizm i wspomnieć, że są też ludzie toksyczni, z którymi, szczerze mówiąc, nikt nie lubi przebywać, albo tacy, którzy wydają się mieć w sobie jakąś pustkę i po prostu muszą pokazywać światu, jacy są wspaniali, oraz zdobywać uznanie od wszystkich, podczas gdy w rzeczywistości mają niewiele do zaoferowania. Przyznajmy to, tacy ludzie istnieją – po prostu ich unikamy i skupiamy się na własnym życiu, ale mam obowiązek pisać o takich sprawach, ponieważ w mojej branży często mam do czynienia z takimi osobami. Chciałbym, żeby tak nie było.
Marzenie każdego konsultanta BaZi i mistrza Feng Shui
Idealną sytuacją i wymarzonym scenariuszem dla kogoś takiego jak ja jest wykorzystanie mojej wiedzy, by służyć ludziom, którzy już świetnie sobie radzą. Biznesmenom, potentatom biznesowym – komu tylko zechcą. Pomogę im w odpowiednim czasie podejmować decyzje i czerpać jak najwięcej z życia, wykorzystując metafizykę. To dla mnie droga najmniejszego oporu. Nie muszę zajmować się nieprzyjemnościami, a mimo to mogę czuć się komfortowo finansowo. Ale wszyscy wiemy, że ci, którzy mają trudniej, potrzebują tego bardziej niż ci, którym już się dobrze powodzi. Rzadko zobaczysz kogoś, kto dobrze się bawi, idąc na odczyt BaZi.
Ta dziedzina jest tak wypaczona, że ludzie wierzą, iż wtoczenie ananasa do domu może zmienić ich życie (nie żartuję). Miałem zlecenie dotyczące feng shui, które nie poszło dobrze, ponieważ klient był niezadowolony, że nie miałem rozwiązania na jego problemy. Jego wykresy BaZi nie były zbyt korzystne (tak, kategoria 4) i żałuję, że nie sprawdziłem tego wcześniej, zamiast przyjmować zlecenie bez głębszego zastanowienia. Nie pracować ciężko przez całe życie, nie poświęcać czasu na samodoskonalenie, a jednocześnie oczekiwać całkowitej zmiany swojego życia dzięki feng shui (które nie jest nawet stosowane prawidłowo) to nie tylko kwintesencja lenistwa, ale także głupoty.
Chwile, które dają mi poczucie spełnienia jako praktykującej
Jeśli zastanawiasz się, o co chodzi z tym całym wykresem BaZi kategorii 4, napisałem artykuł na temat różnicy między dobrymi a złymi wykresami BaZi, a także jeden o tym, czy można zmienić swój wykres BaZi lub Zi Wei Dou Shu – gorąco zachęcam do przeczytania tych artykułów. Są one jednymi z najlepiej przyjętych tekstów, jakie napisałem, ponieważ przedstawiają punkt widzenia, którego prawie wszyscy klienci nigdy wcześniej nie brali pod uwagę. Nie pożałujesz, że je przeczytałeś. Być może wszyscy jesteśmy zbyt zajęci i pochłonięci własnymi obowiązkami, aby naprawdę usiąść i zastanowić się nad pewnymi sprawami (ja staram się to robić dla siebie). Gdybyś był na moim miejscu i przejrzał taką samą liczbę wykresów jak ja, zauważyłbyś pewien wzorzec w sposobie myślenia i życia ludzi, zależny od jakości ich wykresów. Osoby z kategorii 4 mają tendencję do skazywania się na swoje wykresy i wydaje się, że nie rozumieją, iż BaZi i Zi Wei Dou Shu nie dotyczą predestynacji.
Pomijając ostre wiadomości i burzliwe dyskusje, bardzo się cieszę, gdy otrzymuję takie wiadomości:
Tak właśnie brzmię przez większość dni.
Życie ukształtowało mnie na osobę, która nie potrafi udawać ani grać przed innymi. Wyraźnie widać to również w moich wykresach BaZi i Zi Wei Dou Shu. Każdy z moich bliskich przyjaciół lub klientów, z którym miałam choćby krótki kontakt, dobrze o tym wie. Ta moja cecha wpędza mnie czasem w kłopoty, ale nie czuję potrzeby przepraszania za to, co reprezentuję i w co wierzę. Oczywiście jestem za tym, żeby być przyjaznym i uprzejmym, ale jeśli muszę być bezpośredni, to będę. Myślę, że każdy post, który napisałem, był spójny. Nie próbuję udawać kogoś, kim nie jestem, mówię to, co myślę, i nazywam rzeczy po imieniu. Jeśli nie czujesz się z tym komfortowo i nie lubisz mnie za to, albo jeśli postrzegasz to jako arogancję, nie ma potrzeby, żeby się ze mną kontaktować czy wdawać w dyskusję. Naprawdę nie jestem tu po to, by sprzedawać pakiet lub usługę „dobrego samopoczucia”. Jeśli nie potrafisz zaakceptować, że masz zły wykres BaZi lub Zi Wei Dou Shu, i nie potrafisz zaakceptować, że kupiłeś zły dom, ponieważ po prostu było ci to pisane, i odmawiasz zaakceptowania, że feng shui nie polega na rozmieszczaniu artefaktów i przestawianiu cholernych mebli – to jest twój problem i blokada mentalna, którą musisz pokonać, a nie kogoś innego. Zanim nastąpi zmiana, musi nastąpić akceptacja. Praktykujący nie potrafią odpowiedzieć na pytania typu „Dlaczego mam zły wykres?”. To tak, jakby pytać, dlaczego na świecie istnieje cierpienie.
Wspominałem już o tym kiedyś na blogu, ale od dłuższego czasu nie poruszałem tego tematu – posiadam tę umiejętność w moim wieku, ponieważ moje początki były niezwykle trudne, a dorastałem w rodzinie, w której rodzice mnie maltretowali, oraz w wyjątkowo surowym środowisku. Przechodziłem przez fazę nienawiści do samego siebie i użalania się nad sobą, a w przeszłości szukałem łatwych rozwiązań. Pełną historię możecie przeczytać tutaj. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo nie znoszę ludzi, którzy potrafią obwiniać wszystkich oprócz siebie i zachowują się tak, jakby świat był im coś winien, jakby zasługiwali na wszystkie dobre rzeczy na świecie bez konieczności wkładania w to wysiłku.
Nie znam odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektórzy mają tyle szczęścia, że mają dobre horoskopy, podczas gdy większość z nas nie. Nie jestem bogiem ani istotą wszechwiedzącą. Ja też, do cholery, zadaję sobie pytanie, dlaczego mam mniej niż idealny horoskop i dlaczego urodziłem się z rodzicami, którzy mnie maltretowali. Tak dla jasności: zawsze powtarzałem sobie, że to pewnie moja cholerna karma i najprawdopodobniej zrobiłem im coś naprawdę złego w poprzednim życiu. Pozwoliłem, by to doświadczenie uczyniło mnie silniejszym, i idę dalej. Tak, zajęło mi to dwie i pół dekady zmagań, ale mogę powiedzieć, że cieszę się, że przez to przeszedłem. Jestem o wiele silniejszy psychicznie niż większość moich rówieśników, a patrząc na to teraz, jest całkiem jasne, dlaczego musiałem przez to przejść – gdyby nie moja przeszłość, nigdy nie zagłębiłbym się tak bardzo w metafizykę. Jeszcze raz, żeby było jasne, nie umniejszam zmagań nikogo. Współczuję ludziom przechodzącym przez trudne chwile i nie znoszę tego, że dobrzy ludzie muszą cierpieć. To, z czym zawsze próbowałem się tutaj zmierzyć, to naprawdę toksyczny sposób myślenia ludzi szukających skrótu poprzez metafizykę. To wszystko. Proszę więc nie zrozumieć moich intencji źle.
Nie udaję nikogo, tworząc tę swoją alternatywną przestrzeń, i zawsze starałem się być spójny – naprawdę staram się, by ludzie poznali mnie poprzez mojego bloga. Słuchaj, jestem zwykłym człowiekiem, który po prostu posiada tę umiejętność dzięki temu, jak potoczyło się moje życie. Nie posiadam tej umiejętności, ponieważ jestem jakąś oświeconą istotą, która pragnie ocalić świat i jestem pełen współczucia – uwierzcie mi, nie jestem. Mam temperament i zdarza mi się tracić panowanie nad sobą, a niektórzy z moich klientów dostają ode mnie burę, gdy przekraczają granice moralne i wydają się nie mieć żadnej samoświadomości. Od czasu do czasu popełniam też błędy w moich raportach, a nawet posunąłem się do tego, że otwarcie przyznaję, że niektóre fragmenty moich raportów są oparte na szablonach (oczywiście, że tak jest), a są one szablonowe, ponieważ mają na celu przedstawienie podstawowej wiedzy z zakresu metafizyki, zanim ktoś będzie mógł przeczytać i przyswoić sobie części dotyczące wyłącznie jego osoby. Szablon znajduje się w moim przykładowym raporcie BaZi, który jest dostępny na mojej stronie internetowej dla wszystkich, i nie jest to żadna brudna tajemnica, którą ukrywałem. Ostatecznym celem jest skuteczne i zwięzłe przekazanie wiedzy, która jest ezoteryczna i zrozumiała dla laika.
Twoja więź z Feng Shui i BaZi
Ostatecznie to, czy trafisz na dom o dobrym, czy złym feng shui, jest kwestią przeznaczenia. Właśnie dlatego nie reklamuję się – wiem bowiem, że ten, komu jest mi pisane mnie znaleźć, i tak mnie odnajdzie. Niewiele osób jest gotowych zaakceptować moje poglądy na temat feng shui, mimo że są one słuszne – nie da się bowiem zmienić swojego życia ani przeznaczenia za pomocą samych przedmiotów, rozmieszczenia mebli i kolorów.
Jeśli planujesz skorzystać z mojej usługi, przeczytaj mój wpis na blogu o dobrych i złych wykresach BaZi. Nie oczekuję, że ktokolwiek będzie wiedział, czy należy do kategorii 4 wykresów BaZi, ale jeśli uważasz, że to, co mówię, jest nonsensem lub nie ma sensu, zastanów się, czy naprawdę jesteś gotowy, aby nawiązać ze mną współpracę i skorzystać z chińskiej metafizyki. Dołącz do mnie tylko wtedy, gdy jesteś gotowy.
Jeśli uważasz, że świat jest ci coś winien, że metafizyka może odmienić twoje życie, podczas gdy ty możesz sobie pozwolić na lenistwo, albo jeśli uważasz, że metafizyka to jakiś magiczny skrót, proszę, zwróć się do innych praktykujących, którzy bardziej skupiają się na byciu rozrywkowcami, albo skorzystaj z usług coacha życiowego. Pamiętaj też, że zastrzegam sobie absolutne prawo do przerwania 7-dniowej sesji pytań i odpowiedzi w dowolnym momencie, jeśli ktoś wykaże się niegrzecznym lub lekceważącym zachowaniem – nie jestem tu po to, żeby ludzie przerzucali na mnie swoje problemy. Organizuję 7-dniową sesję pytań i odpowiedzi jako przywilej dla klientów, bo naprawdę chcę, żeby mieli owocną konsultację, ale jednocześnie muszę wyznaczyć granicę i chronić się przed bardziej „ciekawymi” osobami.
Słuchajcie, nikt nikogo nie zmusza na siłę do kontaktu ze mną. Mój blog i internet są do waszej dyspozycji, żebyście mogli się zapoznać z tematem. Nie jestem idealnym praktykującym, ale mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie ma innego praktykującego, który blogowałby tak jak ja, a większość z nich bardziej interesuje się byciem medialną dziwką i wygrywaniem konkursu popularności. Po prostu lubię pisać i mam swój własny styl prowadzenia tej „działalności”. Nie mam absolutnie żadnego zamiaru ukrywać, kim jestem ani jaki jestem. Potrafię być niezwykle surową i krytyczną osobą, ale nie wynika to ze złośliwości.
Być może ludzie nigdy nie mieli do czynienia z kimś, kto przemawia do nich tak jak ja, a ich niepewność sprawia, że stają się niezwykle defensywni, gdy chodzi o przyjmowanie informacji zwrotnej – jeśli takie rzeczy ci przeszkadzają, to nie przychodź na sesję. Skup się na tym, co musisz zrobić, i zrób to dobrze. Jedyną różnicą między kimś, kto w końcu odnosi sukcesy, a kimś, kto tego nie robi, jest sposób myślenia – nie ma znaczenia, gdzie i jak zacząłeś. Nie bez powodu istnieje powiedzenie 命好不如運好 – to, jak myślisz i jak się rozwijasz pomimo okoliczności, wciąż jest ostatecznym czynnikiem decydującym o jakości twojego życia i horoskopu.
Jestem taki, jaki jestem, z powodu tego, co przeszedłem w życiu, i mam wady, z którymi bardzo ciężko mi się zmagać, a niektóre z nich to brak empatii i utrata tego poczucia współczucia, które czasami czyni nas ludźmi. Trudno jest wszystkim zrozumieć, przez co przeszedłem, że czasami jestem tak zatwardziały, dlaczego mam tak zdecydowane poglądy i dlaczego niektórzy ludzie lub sposoby myślenia budzą we mnie odrazę. To, przez co przeszedłem, ukształtowało mnie jako praktykującego, jakim jestem dzisiaj, ponieważ zagłębiałem się w chińskie klasyki w poszukiwaniu odpowiedzi – ironią losu jest to, że właśnie dlatego mam te wady, które mam.
Jeśli zamierzasz udać się do kogoś – czy to do specjalisty, czy do nieznajomego – i liczysz, że ta osoba udzieli ci porady oraz przepowie, jak będzie wyglądała twoja przyszłość, warto dokładnie zapoznać się z jej przeszłością oraz wszystkimi innymi informacjami, jakie uda ci się o niej zdobyć.
Chińska metafizyka opiera się na wzajemnej zgodności. Być może nie jestem odpowiednim praktykiem dla każdego, ale to nic złego. Jeśli szukasz pocieszających słów lub magicznych przedmiotów, możesz skorzystać z innych możliwości.
Jeśli jednak szukasz rzetelnej, opartej na logice analizy swojego przeznaczenia – i jesteś gotów włożyć wysiłek niezbędny do wyjścia poza ramy swojego horoskopu – zapraszam do zgłoszenia się na konsultację. Skupmy się na rzeczywistości, a nie na fantazjach i złudzeniach.
– Sean



